sobota, 2 września 2017

Rozdział 54.

Była tutaj.
Nie mogłem się kompletnie do tego przyzwyczaić, ale Selena naprawdę znajdowała się w moim domu. A z dnia na dzień stało się to faktem.
Odkąd tylko pojawiła się w Barcelonie, bacznie ją obserwowałem. A gdy ja nie mogłem tego robić, zastępował mnie Jota. Jeśli mam być szczery, to raczej on zdołał się przez tych kilka dni bardziej ode mnie zbliżyć do Seleny. Udało mi się z nią porozmawiać zaledwie dwa razy i nie powiedziała mi ona nic konkretnego. Jednak podobno z Jotą rozmawiali za każdym razem, gdy ja byłem na treningach i pomagało nam to w zrozumieniu tego, co się stało, choć sama Selena nie potrafiła powiedzieć, co stało za jej stratą pamięci, co oczywiście było zrozumiałe.
Przez cały ten czas naturalnie miałem kontakt z ojcem Seleny, który mimo pracy, którą wykonywał właśnie w Stanach, postanowił niezwłocznie wrócić do Hiszpanii. Jednak na razie nie dostałem od niego żadnych wieści poza tym, że pojechał do Mountblanc.
Ogarnia mnie smutek, gdy wchodzę do salonu i widzę Selenę, która kompletnie zagubiona siedzi na kanapie szczelnie owinięta kocem. Co moment spogląda na to nasze cholerne wspólne zdjęcie i staje się z każdą chwilą coraz bardziej przygnębiona, a mnie smuci myśl, że w żaden sposób nie mogę jej pomóc. Ona nawet nie chciała ze mną rozmawiać.
Wykorzystałem fakt, że mnie nie zauważyła, żeby móc się jej przyjrzeć. Minęło kilka tygodni, ale i tak mogłem zmienić wiele zmian, które w niej zaszły, szczególnie jeśli chodzi o wygląd. Gdybym spotkał ją na ulicy musiałbym się dobrze przyjrzeć, żeby zauważyć moją Selenę pośród tego wszechobecnego różu.
Moje obserwowanie Seleny przerwał dzwonek do drzwi. Wtedy ona zaskoczona odwróciła się i mnie zauważyła. Uśmiechnąłem się do niej jedynie najbardziej przyjaźnie jak potrafiłem, odwróciłem się i odszedłem. Nie próbowałem się do niej odzywać, bo wiedziałem, że nie przyniosłoby to żadnego skutku.
Poszedłem więc otworzyć drzwi przed niezapowiedzianym gościem.
Stanął przede mną ojciec Seleny we własnej osobie.
- Gdzie jest moje dziecko? - powiedział, od razu wchodząc do mojego domu. Nie miałem mu tego w żadnym przypadku za złe, rozumiałem jego chęć zobaczenia się z własnym dzieckiem, tym bardziej po tak długiej rozłące.
Od razu ruszył wgłąb domu, a ja poszedłem za nim. Chciałem być przy jego spotkaniu z Sel, zobaczyć jak zareaguje na swojego ojca.
I początkowo, gdy go zobaczyła, wydawało mi się, że wcale nie poznała kim jest. Dopiero gdy usłyszała jego głos, gdy powiedział kim jest, na jej twarzy pojawił się jakiś znak tego, że może jednak coś pamięta. A potem nagle po prostu wstała z kanapy i pobiegła przytulić się do swojego ojca.
A ja stałem w wejściu do salonu i zastanawiałem się, co tu się właściwie stało i zastanawiałem się, czy ona od początku go pamiętała, czy może jej pamięć powoli zaczęła wracać.
Postanowiłem zostawić ich samych, ufałem ojcu Seleny, że nie zrobi niczego złego i poszedłem do kuchni, żeby tam na niego poczekać. Musiałem z nim koniecznie porozmawiać.
Musiałem poczekać dobrych kilka minut zanim on się tam pojawił. Gdy tylko wszedł, momentalnie wstałem ze swojego miejsca. Byłem zestresowany, nie wiedziałem, czego mogę oczekiwać.
- Myślę, że dobrym wyjściem byłoby, gdyby Selena u ciebie na razie została - powiedział, nie czekając aż się odezwę. - Powrót do Madrytu ani Mountblanc nawet nie wchodzi w grę.
- Jasne, nie jest to żadnym problemem, tylko, że Selena nadal ze mną nie rozmawia.. Nie wiem, czy ona sama chciałaby tutaj zostać - odpowiedziałem, spuszczając wzrok na dłonie, którymi się bawiłem. Trudno było mi mówić o tym, jak to moja własna dziewczyna nie chce mieć ze mną kontaktu.
- Spokojnie, to tylko przejściowe, przynajmniej tak podobno mówił jej lekarz - próbował mnie uspokoić, ale ja od razu zauważyłem pewną rzecz.
- Wie pan, co się z nią stało? Jak długo to będzie trwać? - zacząłem pytać.
Westchnął.
- Tak, dowiedziałem się tego, gdy tylko wróciłem do Mountblanc - usiadł przy stole, więc postanowiłem zrobić to samo. - Zapytałem żony o to, co się wydarzyło. Powiedziała, że nic się nie stało, że po prostu Selena chciała skończyć to wszystko i wreszcie wyjechać do Madrytu. Ale nie przewidziała faktu, że będę chciał sprawdzić kamery w naszym domu - przerwał na moment i przyłożył dłoń do czoła. - I tam zobaczyłem, jak Selena kłóciła się z matka w dniu zakończenia egzaminów. Moja żona nie chciała puścić jej z powrotem do ciebie, chciała, żeby Selena została w domu, a potem pojechała na te studia do Madrytu, tak jak zawsze myślała, że zrobi. Ale Sel powiedziała, że nigdy nie zrezygnuje z tego, co ma w Barcelonie.
- I co dalej? - dopytywałem, gdy przerwał i przez dłuższy moment nie kontynuował.
- Wtedy moja żona zepchnęła Selenę ze schodów. Ta spadła i straciła przytomność. Potem moja żona zawiozła ją do szpitala i powiedziała, że to był wypadek i zobaczyła, co się stało, gdy wróciła do domu z pracy.
- Zawsze wiedziałem, że mnie nie lubiła, ale nie podejrzewałem, że mogłaby zrobić coś takiego - powiedziałem załamany o matce Seleny. - Gdybym wiedział, nigdy nie puściłbym Sel tam samej.
- Nie obwiniaj się, to nie była twoja wina - powiedział do mnie jej ojciec. - Ja też mogłem być tutaj na miejscu, gdy to się wydarzyło, ale wolałem zostawić córkę dla pracy.
Nie miałem pojęcia, co mógłbym powiedzieć, więc postanowiłem zadać kolejne pytanie.
- Rozmawiał pan z jej lekarzem? Wiadomo czy ta utrata pamięci jej po jakimś czasie przejdzie?
- Tak, tak, rozmawiałem. Powiedział, że nie jest to nic poważnego i że pamięć powinna jej powrócić w jakimś najbliższym czasie, ale nie wiadomo, jak długo to będzie trwało. Kilka tygodni, miesięcy, a może nawet lat. Ale wiadomo, że ustąpi.
Z jednej strony się cieszyłem, bo wreszcie miałem świadomość tego, że to kiedyś w końcu się skończy. Że ona pewnego dnia sobie to wszystko przypomni i znowu będziemy razem szczęśliwi. Ale jednak przerażała mnie perspektywa kilku lat bez prawdziwej Seleny.

2 komentarze:

  1. Dobrze, że przyjechał jej tata. Nie mogę jednak zrozumieć Sel. Mieszka u Neymara, a nie chce z nim nawet rozmawiać? Powinna dać mu szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Selena jest już tyle czasu u Neymara, a nie chce z nim porozmawiać wiedząc co się stało? Dziwne, choć trochę to rozumiem. A to co zrobiła jej matka...brak słów. Mam nadzieję, że amnezja ustąpi dość szybko, że wrócą do siebie i brzydko mówiąc dowalą matce Seleny jeśli tak ją można nazywać. A i oczywiście licze, że następny rozdział pojawi się w miarę szybko i umili nam początek roku szkolnego ;)

    OdpowiedzUsuń