Wylot jest dzisiaj.
*4 dni później*Z Neymarem kontaktowaliśmy się jak zwykle. Nie wydarzyło się nic, co mogło by zaważyć nad czymkolwiek. No może poza faktem, że po ledwie pięciu dniach nieobecności znów pojawiłam się w Barcelonie. Coś mnie tam ciągnęło bez przerwy, a tym czymś zdecydowanie jest Neymar.
Gdy opuszczałam mój dom w Mountblanc była tam moja matka , więc nie było to ani proste, ani przyjemne. Oczywiście, gdy się pakowałam zaczęła mi wyliczać jak to zaniedbuję naukę i jej wszystkie głupie zajęcia dodatkowe. Ja nie widzę żadnej różnicy w stanie mojej wiedzy przed i po poznaniem Neymara. Co prawda, moje oceny nie są tak wspaniałe jak były kiedyś, ale postaram się to jakoś poprawić. Ale fakt, że mogę ten czas wykorzystać na bycie z Neymarem jest naprawdę wystarczająco przekonywujący. Coś będę musiała zrobić z tą sytuacją w szkole. Jestem w ostatnie klasie i nie powinnam jej zawalać. Po powrocie od Neymara od razu biorę się za szkołę. Ale teraz przede mną dwa dni z najcudowniejszą osobą na świecie.
Junior był na treningu, kiedy obudziłam się rano drugiego dnia mojego pobytu w Barcelonie. Niestety, jutro wieczorem miałam wracać i ta myśl nie była zbyt optymistyczna.
Odkąd tylko zjawiłam się u Neymara cały czas męczyłam go, żeby powiedział mi o co chodzi z tym wyjazdem. Nie chciałam, żeby mnie zostawiał.
Do powrotu Neymara zostało pół godziny, gdy postanowiłam wstać i się ubrać. Akurat schodziłam po schodach na dół, kiedy w domu pojawił się Junior. Uśmiechnięty podszedł do mnie, przytulił i pocałował w policzek. Był dzisiaj w wyjątkowo dobrym humorze.
- A ty co taki szczęśliwy? Trening odwołali? - zaśmiałam się. Wiadomo, że gdyby treningu nie było chłopacy byliby wniebowzięci.
- Nie - powiedział z ogromnym uśmiechem.
- Davi przylatuje do Barcelony?
- Nie - odpowiedział nadal głupio się uśmiechając.
- To w takim razie co?
- Kochasz mnie, prawda? - odpowiedział pytaniem na pytanie, co trochę mnie zaskoczyło.
- Kocham cię. Wątpisz w to?
- No może troszkę.
- Neymar! - uderzyłam go lekko w ramię za przekomarzanie się ze mną.
- Oj, no dobrze, dobrze. Chciałaś wiedzieć o co chodzi z moim wyjazdem. Mam nadzieję, że lubisz latać samolotem.
- Nie wygłupiaj się, Neymar. Po prostu powiedz mi, gdzie wyjeżdżasz - na moje słowa Ney pokręcił głową w niedowierzaniu i podszedł do komody. Wyciągnął z szuflady dwie kartki i wrócił do mnie.
- WyjeżdżaMY - podkreślił, podając mi dwa bilety lotnicze.
Spojrzałam zdziwiona najpierw na niego, a potem na dwa kawałki papieru.
"Lot z Barcelona - El Prat do Rio de Janeiro - Galeão w dniu 17 lutego o godz. 20." - przeczytałam.
- Zwariowałeś - stwierdziłam nadal nie dowierzając.
- Może. Ale warto było choćby po to, żeby zobaczyć twoją minę w tym momencie - zaczął się śmiać.
- Dzięki, wiesz - powiedziałam, udając obrażoną.
- Oj, no przepraszam kochanie - aż uśmiechnęłam się na jego słowa. Lubię kiedy tak do mnie mówi. Nawet bardzo.
Nie odezwałam się, tylko go pocałowałam. Czułam jak się uśmiechał z powodu mojej reakcji.
- Wylot jest dzisiaj. Więc kiedy wracamy? - zapytałam chwilę później.
- Powrót mamy w środę. W czwartek nad ranem powinniśmy być z powrotem w Barcelonie.
- Ale mój tata nie pozwoli mi lecieć do Rio! Nie wspominając już nawet o mojej matce. Do tego nie mam ze sobą paszportu ani... - zaczęłam panikować.
- Niczym się nie przejmuj. Rozmawiałem już z twoim tatą. Nie ma nic przeciwko małym wakacjom. Sam nawet przywiózł mi dzisiaj twój paszport, więc nie masz nad czym panikować - uspokajał mnie Junior.
- Dobrze, już dobrze. A z jakiej okazji tam lecimy, jeśli można wiedzieć?
- Słyszałaś może o czymś takim jak karnawał w Rio de Janeiro? - zaśmiał się ze mnie.
- Żartujesz.
- Jestem poważny jak nigdy dotąd. Cała impreza zaczęła się właśnie dzisiaj i będzie trwała do rana w środę. Pomyślałem, że chciałabyś to zobaczyć.
Już brałam wdech, aby zadać kolejne pytanie, ale Ney nawet nie dał mi zacząć mówić.
- Nie pytaj więcej, bo ci nie odpowiem - powiedział, dał mi buziaka w policzek i poszedł do kuchni. Ja przez kolejne kilka minut stałam przy schodach nadal nie dowierzając w to co się stało. Lecimy do Brazylii!
Te kilka godzin minęło nam na zjedzeniu posiłku, spakowaniu się. Gdy już wszystko zrobiliśmy i zostało nam nadal kilka godzin, Junior postanowił poćwiczyć trochę na siłowni, a ja stwierdziłam, że mu potowarzyszę. Jego widok, gdy ćwiczy jest taki... cudowny. Chyba częściej będę musiała tu z nim przychodzić.
W końcu nadszedł moment, w którym musieliśmy wyjeżdżać z domu, żeby nie spóźnić się na lotnisko. Ney zaniósł wszystkie nasze rzeczy do samochodu, a ja chwilę później wyszłam za nim z domu. Fakt, że jedziemy razem do Rio nadal wydawał mi się taki dziwny i nieprzewidywalny. Nie sądziłam, że Neymar traktuje mnie na tyle poważnie i szczególnie, żeby zabrać mnie ze sobą do swojej ojczyzny. A jednak.
Dużo razy w czasie każdych wakacji byłam skazana na częste latanie samolotem, więc byłam do tego niejako przyzwyczajona i za każdym razem przyjmowałam wiadomość o locie że stoickim spokojem. Ale dzisiaj było inaczej. Strasznie się denerwowałam, ale nie z powodu lotu, ale dlatego, że miałam lecieć z Neymarem. Nadal do końca w to nie wierzyłam. Zaledwie około trzynastu najbliższych godzin spędzimy razem w jednym zamkniętym pomieszczeniu. Na to nie byłam przygotowana. Jeśli w trakcie lotu się pokłócimy, będziemy skazani patrzeć na siebie aż nie wylądujemy na lotnisku w Rio. A to ciężko byłoby znieść. Na szczęście z Neymarem mało kiedy się kłócimy.
Jednak kiedy znalazłam się już przed samym samolotem, wszystkie złe emocje odeszły w zapomnienie i na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy zobaczyłam napis na samolocie. Njr. No jakże by inaczej, lecimy jego prywatnym samolotem.
Spojrzałam na Neymara, a on wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
- A myślałam, że ja jestem bogatą... - powiedziałam pod nosem, ale Junior i tak to usłyszał i zaczął się śmiać.
Gdy znaleźliśmy się w środku, stwierdziłam, że to będzie długich, ale przyjemnych trzynaście godzin.
Na chwilę straciłam z oczu Neymara, a gdy znowu go zauważyłam, leżał już rozwalony wygodnie na łóżku i patrzył na mnie.
- Zamierzasz tu do mnie przyjść? - zapytał wyczekująco.
- Nie - pokazała mu język i usiadłam na jednym z foteli.
- No, ale chodź bo mi tu tak zimno! - zawołał.
- To przykryj się kocem - odpowiedziałam, robiąc głupie miny do telefonu. Tak, lubiłam robić zdjęcia z głupimi minami i tak, lubiłam robić zdjęcia, lecąc samolotem.
Moją czynność zauważył Neymar i kiedy robiła jedno ze zdjęć, szybko do mnie podszedł i skradł buziaka w policzek, co oczywiście zostało uwiecznione na fotografii. Zadowolony z siebie Junior usiadł obok mnie.
Moją czynność zauważył Neymar i kiedy robiła jedno ze zdjęć, szybko do mnie podszedł i skradł buziaka w policzek, co oczywiście zostało uwiecznione na fotografii. Zadowolony z siebie Junior usiadł obok mnie.
- Ślicznie wyszło - zauważył.
Ja przeglądałam galerię, wybierając jedno że zdjęć zrobionych przed chwilą, aby wrzucić je na instagrama. Oczywiście od razu pominęłam te, na które wkradł się Neymar. Nie chciałam wywoływać szumu w internecie.
Tymczasem Junior wrzucił na swój profil zdjęcie, które także przed chwilą zrobił.
"Piękna... Brazylia <3" - przeczytałam podpis do tego zdjęcia, gdy znalazłam się na jego profilu.
Jestem przekonana, że nie koniecznie chciał komplementować swoją ojczyznę. Ale mogę się mylić.
- Śliczna, tylko moja - powiedział Ney, przysyłając się do mnie. Nie mam pojęcia czemu, ale strasznie się z tego ucieszyłam. Naprawdę kochałam jak mnie przytulał. I jak mówił mi takie cudowne rzeczy.
Przytuliłam się do niego, ale chwilę później zadzwonił jego telefon, więc nasze tulenie się zostało przerwane. Junior musiał odebrać, przecież mogło to być coś ważnego.
Lecz chwilę później zorientowałam się, że rozmawia że swoją siostrą, Rafaelą. Z całej ich rozmowy wywnioskowałam, że ona bardzo chciała, żeby Junior podczas pobytu w Brazylii odwiedził ją i rodziców, ale Ney dopiero po chwili jej przekonywania, uznał, że nad tym pomyśli. Szczerze mówiąc, nie podobał mi się pomysł, że Neymar będąc w Brazylii nie odwiedzi swojej rodziny i synka. Naprawdę nie chcę, żeby myślał, że cały czas tam będzie musiał spędzać ze mną.
Zdaje mi się, że rozmawiali też o czymś związanym z Caroliną i Davim, ale nie wiem o czym dokładnie rozmawiali, bo nie znałam na tyle dobrze potocznego języka portugalskiego. Rozumiałam jedynie pojedyncze słowa, więc nie mogłam zrozumieć z tego zbyt dużo. Ney wrócił na swoje miejsce chwilę później i dopiero wtedy mogliśmy startować. Szczerze to do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że nadal znajdujemy się na lotnisku.
Jakieś 15 minut później obserwowałam piękne widoki, jakie mogłam zobaczyć na wysokości, na jakiej się znajdowaliśmy. Ile razy bym tego nie widziała, za każdym razem zachwyca tak samo.
Kątem oka widziałam, że siedzący obok mnie Ney też się w coś wpatruje. Ale z pewnością nie było to niebo, ani miasto pod nami i pasmem pięknych chmur. Nie. To byłam ja. Siedział z głową opartą na ręce, którą położył na oparciu fotela i przyglądał mi się.
Czasami będąc z Neymarem czuję się, jakby cały nasz związek wcale nie istniał, a my dalej jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, którzy nie mogą bez siebie wytrzymać. Ale nie w takich momentach jak teraz. W tej chwili naprawdę czułam, że mam przy sobie kogoś, kto kocha mnie wręcz bezgranicznie i za to jaka naprawdę jestem. A najważniejsze było to, że ja kochałam go bardziej niż samą siebie.
Pierwszy rozdział w roku 2016 :D Udało się go skończyć :D W ostatnim czasie pisanie tego bloga jest dla mnie strasznie trudne. Już nie raz Wam mówiłam o tym, że potrzebuję do tego konkretnego nastroju. Bo nie łatwo pisać o szczęśliwej miłości, kiedy samemu jest się załamanym, prawda?
Po za tym, mam dla Was informację :) Zaczynałam pisać na fotoblogu, teraz piszę na bloggerze... a ostatnimi czasy zaczęłam czytać fanfiction na Wattpadzie... Wszystko z racji tego, że zaczęłam interesować się jednym z zespołów :D I oglądając pewien wywiad wpadłam na pomysł na opowiadanie. Tyle, że tym razem już nie o Neymarze, a o tym właśnie zespole, a głównie jednym z jego członków :D Teraz zastanawiam się nad rozpoczęciem publikowania tego opowiadania właśnie na Wattpadzie.
Wiem, że jak na razie rozdziały na moich dwóch blogach nie pojawiają się zbyt często, ale co myślicie o tym, żebym zaczęła pisać też coś na Wattpadzie?
Neyforever :*
Jakieś 15 minut później obserwowałam piękne widoki, jakie mogłam zobaczyć na wysokości, na jakiej się znajdowaliśmy. Ile razy bym tego nie widziała, za każdym razem zachwyca tak samo.
Kątem oka widziałam, że siedzący obok mnie Ney też się w coś wpatruje. Ale z pewnością nie było to niebo, ani miasto pod nami i pasmem pięknych chmur. Nie. To byłam ja. Siedział z głową opartą na ręce, którą położył na oparciu fotela i przyglądał mi się.
Czasami będąc z Neymarem czuję się, jakby cały nasz związek wcale nie istniał, a my dalej jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, którzy nie mogą bez siebie wytrzymać. Ale nie w takich momentach jak teraz. W tej chwili naprawdę czułam, że mam przy sobie kogoś, kto kocha mnie wręcz bezgranicznie i za to jaka naprawdę jestem. A najważniejsze było to, że ja kochałam go bardziej niż samą siebie.
Pierwszy rozdział w roku 2016 :D Udało się go skończyć :D W ostatnim czasie pisanie tego bloga jest dla mnie strasznie trudne. Już nie raz Wam mówiłam o tym, że potrzebuję do tego konkretnego nastroju. Bo nie łatwo pisać o szczęśliwej miłości, kiedy samemu jest się załamanym, prawda?
Po za tym, mam dla Was informację :) Zaczynałam pisać na fotoblogu, teraz piszę na bloggerze... a ostatnimi czasy zaczęłam czytać fanfiction na Wattpadzie... Wszystko z racji tego, że zaczęłam interesować się jednym z zespołów :D I oglądając pewien wywiad wpadłam na pomysł na opowiadanie. Tyle, że tym razem już nie o Neymarze, a o tym właśnie zespole, a głównie jednym z jego członków :D Teraz zastanawiam się nad rozpoczęciem publikowania tego opowiadania właśnie na Wattpadzie.
Wiem, że jak na razie rozdziały na moich dwóch blogach nie pojawiają się zbyt często, ale co myślicie o tym, żebym zaczęła pisać też coś na Wattpadzie?
Neyforever :*
Rozdział wspaniały. Coś tak przeczuwałam, że Ney zabierze ją do Brazylii. Ale że na karnawał? Zaskoczyłaś mnie. :p Nie mogę się doczekać, co będzie dalej. <3
OdpowiedzUsuńCo do Wattpada to ja tam nie zaglądam - no chyba, że mnie zmusisz, publikując coś tam. ;p
Buziaki ;**
Jest karnawał, jest i Brazylia. ;D chciałabym też taką wycieczkę XD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny, buźka. ;*
boski rozdział ;) czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńAww cudowny blog ❤ to jak piszesz po prostu jest djskdksl i nie da się oderwać nosa od telefonu :'') kocham to ❤
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;**
boski rozdział ;) czekam na next!
OdpowiedzUsuńcudny rozdział! kiedy next? ;)
OdpowiedzUsuńkiedy pojawi się kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńNa pewno do końca stycznia będzie ;)
UsuńŚwietny rozdział ,bardzo Dobrze piszesz i zapraszam do nas jest już prolog /klaudia
OdpowiedzUsuńhttp://amordedosmundos.blogspot.com