Tak jak obiecał to Ney cały dzień spędziliśmy pod pomnikiem, patrząc z góry na miasto. do domu Neymara wróciliśmy jakiś czas po północy. Czas w Rio spędziliśmy naprawdę fajnie. Neymar oprowadzał mnie po mieście, pokazywał wszystkie najważniejsze atrakcje, a wieczorami zazwyczaj braliśmy udział w jakiejś imprezie na ulicach miasta. Było wręcz cudownie. Dziś mamy środę. Do rana byliśmy na imprezie na zakończenie karnawału i niedługo mieliśmy wracać już do Europy. Ale zmieniliśmy plany. Tak jak ustaliliśmy to z Neymarem w drodze do Rio, po tych kilku dniach tu spędzonych lecimy na chwilę do Santosu, żeby Ney mógł spotkać się z rodziną.
Lot, który trwał około dwóch godzin minął nam na śmianiu się z Daniego. Tak, tak ten idiota opowiadał nam przez całą drogę swoją historię życia jak to spotkał taką cudowną blondynkę na imprezie, nagle ją zgubił, a potem gdy się znaleźli to... Nie ważne. W każdym bądź razie, brzuch mnie bolał że śmiechu. Alves tak bardzo przeżywał spotkanie z tą dziewczyną, że przez chwilę pomyślałam, że się zakochał.
Lot, który trwał około dwóch godzin minął nam na śmianiu się z Daniego. Tak, tak ten idiota opowiadał nam przez całą drogę swoją historię życia jak to spotkał taką cudowną blondynkę na imprezie, nagle ją zgubił, a potem gdy się znaleźli to... Nie ważne. W każdym bądź razie, brzuch mnie bolał że śmiechu. Alves tak bardzo przeżywał spotkanie z tą dziewczyną, że przez chwilę pomyślałam, że się zakochał.
Gdy znaleźliśmy się w Sao Paulo, od razu z lotniska pojechaliśmy do hotelu w Santosie. Oczywiście Neymar ma tutaj dom razem z rodzicami i próbował mnie przekonać, żebyśmy tam spędzili te dwa dni, ale nie zmieniłam zdania. Bardzo chciałam poznać jego rodziców, siostrę i synka, ale myślałam, że to jeszcze nie jest odpowiedni moment. A że jestem uparta to postawiłam na swoim.
- Skoro ja mam jechać teraz do domu, to co ty zamierzasz robić aż do wieczora? - zapytał Ney, przytulając się do mnie, gdy już byliśmy w swoim hotelowym pokoju.
- Nie martw się o mnie, ja już jakoś zorganizuję sobie ten czas. A ty lepiej już jedź do Daviego, bo pewnie się za tobą strasznie stęsknił - powiedziałam, odwracając się do niego przodem.
- Chciał cię bardzo poznać - wyszeptał Ney, próbując mnie ostatecznie przekonać.
- Proszę cię, nie wpędzaj mnie w poczucie winy, że się z nim nie spotkam - jęknęłam. Naprawdę chciałam poznać Daviego. To nie tak, że nie akceptowałam faktu, że Ney miał syna.Bardziej chodziło mi o to, że mimo iż teraz z Juniorem dogadujemy się całkiem dobrze nie znaczy, że za jakiś czas też tak będzie. Być może po kilku miesiącach uznamy, że nasz związek nie ma sensu i po prostu się rozstaniemy. Kocham Neymara i nie chciałabym takiego zakończenia, ale tak może się stać, a wtedy nie zniosłabym myśli, że ten mały chłopiec się do mnie przywiązał, a ja nagle odchodzę. Dlatego wolałam trochę poczekać zanim go poznam.
- Dobrze, już nic nie mówię. Mam już iść?
- Jedź do Daviego.
- Wolałbym jechać z tobą.
- Mogę cię co najwyżej do samochodu odprowadzić - zaśmiałam się
- Jakaś ty łaskawa - przewrócił oczami i skierował się do drzwi, a ja ruszyłam za nim. Junior zamknął drzwi i ruszyliśmy przez długi korytarz aż do windy. Chwilę później znaleźliśmy się przed hotelem, gdzie niestety musieliśmy się rozstać.
- No jedź już, bo Davi czeka - pośpieszyłam Neya, gdy przedłużał moment, kiedy musiał wsiąść do samochodu i odjechać.
- Będziesz tęsknić? - zapytał.
- Tak, oczywiście, będę usychać z tęsknoty za tobą! - powiedziałam z sarkazmem. Nie to, że nie będę tęsknić, bo na pewno będę, ale patrząc na to, że czasami nie widzimy się nawet kilkanaście dni to te kilka godzin rozstania jest w prawdzie niczym. Tym bardziej po kilku dniach spędzonych razem.
- To pa - powiedział i pocałował mnie na pożegnanie. - Jeśli byś czegoś potrzebowała to dzwoń.
- Neymar, nie jestem małą dziewczynką, dam sobie radę.
- W to nie wątpię - zaśmiał się i wsiadł do swojego Audi. Po chwili już go nie było.
Nie miałam zamiaru przesiedzieć całego dnia w hotelu. Nie po to zgodziłam się przyjechać z Neymarem do Brazylii.
Miałam ze sobą telefon i portfel. Nic więcej nie było mi potrzebne, więc od razu wybrałam się na zwiedzanie miasta. Nigdy w życiu tutaj nie byłam, ale to mi raczej nie przeszkadzało. Internet w telefonie czasami był bardziej niż przydatny. Przejrzałam wszystkie atrakcje w Santosie i już wiedziałam, gdzie mam iść.
*Neymar*
Dwadzieścia minut po tym, jak odjechałem z przed hotelu, zostawiając tam Selenę. Miałem wyrzuty sumienia, że pozwoliłem jej tam zostać samej, ale ona była zbyt uparta, żeby z nią dyskutować. Ale zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że jej nie da się przekonać. Zawsze musi postawić na swoim.
Gdy byłem już na miejscu, nie zdążyłem nawet otworzyć drzwi samochodu, a w moją stronę już biegł mój ukochany synek. Szybko wysiadłem z mojego Audi i rozłożyłem ręce, w których kilka sekund później znalazł się chłopiec.
- Tęskniłem tatusiu! - powiedział, wtulając się we mnie.
- Ja też bardzo tęskniłem kochanie - odpowiedziałem.
Davi po dłuższej chwili odsunął się ode mnie i podbiegł do samochodu. Otworzył drzwi od strony pasażera po czym w smutku stwierdził, że w środku nikogo nie ma.
- A gdzie ona? - zapytał rozczarowany. W pierwszym momencie nie zrozumiałem dlaczego powiedział 'ona', ale zaraz zorientowałem się, że nie wie jak ta 'ona' ma na imię.
- Naprawdę mi przykro, ale ona nie mogła ze mną przyjechać. Ale kazała przekazać, że bardzo chce cię poznać - powiedziałem, a w oczkach Daviego zobaczyłem smutek.
- Miała przyjechać - szepnął cichutko.
- Ale nie mogła kochanie. Ale jak do mnie przyjedziesz to na pewno ją spotkasz - zapewniłem go.
- Ale obiecujesz? - zapytał z nadzieją.
- Obiecuję.
- Synku, a ze mną już się nie przywitasz? - usłyszałem za sobą głos mojej mamy. Odwróciłem się i razem z Davim podeszliśmy do niej z uśmiechami na twarzach.
- Hey mamo. Tak dawno cię nie widziałem - powiedziałem, przytulając ją.
- Mógłbyś częściej do nas przyjeżdżać. Widzimy się tak rzadko. A gdzie Selenka? - zapytała. Widocznie moja dziewczyna miała być w tym domu atrakcją dzisiejszego dnia.
- Ehh... - westchnąłem, przenosząc na chwilę wzrok na Daviego, dając mamie do zrozumienia, że to nie temat na rozmowy przy nim.
- Chodźcie już do środka. Taty nie ma, jest w Instytucie, ale Rafaela jest u siebie na górze, a Jota siedzi w salonie - szybko zareagowała mama, aby odciągnąć Daviego od myśli o Selenie.
Wszyscy razem weszliśmy do środka, a tam dopadła mnie moja siostra. Jak widać już nie siedziała w swoim pokoju.
- Braaaaciszku! - zawołała radośnie na mój widok i od razu znalazłem się w jej objęciach.
- Widzę, że wszyscy strasznie za mną tęskniliście - zaśmiałem się. Nie spodziewałem się takiej reakcji mojej rodziny na mój przyjazd. Co prawda nie widzieliśmy się już dość długo, bo od wakacji byłem tutaj może raz, ale nigdy tak nie cieszyli się na mój widok.
Z pomocą przyszedł mi Jota. Rafa musiała się ode mnie odsunąć, aby zrobić miejsce mojemu bratu. Przywitaliśmy się tak jak zazwyczaj i poszliśmy do kuchni. Davi bawił się w salonie, a my mieliśmy trochę czasu, żeby porozmawiać.
- No to dlaczego moja ulubiona szwagierka z tobą nie przyjechała? - zapytał rozbawiony Jo. On jako jedyny normalnie przyjął informację o tym, że Seleny ze mną nie ma.
- Sel jest w Santosie razem ze mną... - zacząłem, ale oczywiście Rafa musiała mi przerwać.
- Więc dla czego nie zabrałeś jej ze sobą do na... - teraz to ja jej przerwałem.
- Bo to był jej wybór - powiedziałem, ściszając głos, aby mieć pewność, że mój synek na pewno nas nie usłyszy.
- Ale... dlaczego? - zapytała moja mama, gwałtownie się smucąc.
- Nie martw się, mamo. Ona naprawdę bardzo chce was wszystkich poznać, nawet nie wiesz jak bardzo. Widać to po niej. Ale chyba chodzi jej tu głównie o Davisia. Boi się chyba, że on się nią rozczaruje. Boi się, jak zareaguje. Stąd brak jej obecności ze mną - wyjaśniłem.
- Ale, skoro nie ma jej z tobą, to gdzie ona jest? - moja mama zaczęła się zamartwiać. Zawsze martwi się o wszystkich i wszystko.
- Nie denerwuj się, jest w hotelu, w którym zostajemy. Nic jej się nie stanie. Umie sobie poradzić - powiedziałem, wiedząc jakie myśli chodzą po jej głowie.
- Na ile zostajecie? - zapytała Rafa.
- Dzisiaj mamy środę? W takim razie chyba do piątku i w piątek wieczorem wrócimy do Hiszpanii - odpowiedziałem, przypominając sobie rozmowę z Seleną, o tym na jak długo zostaniemy w Santosie.
- A nie możesz jakoś spróbować jej przekonać? - łudziła się Rafaela.
- Rafa ty w ogóle wiesz, o czym ty mówisz? To jak porywać się z motyką na słońce - trafnie zauważył Jota. - Założę się, że Neymar już próbował i to nie raz.
- Skąd wiedziałeś? - zaśmiałem się.
- Po prostu twierdzę, że to nie fair, że Jota ją zna, a ja nie - powiedziała nasza siostra i wstała od stołu. Znosi to chyba gorzej niż Davi, który po chwili wszedł do pomieszczenia.
- Tato, pobawisz się ze mną? - zapytał, trzymając w rączkach swoją ulubioną zabawkę.
- Jasne - powiedziałem, przeprosiłem mamę i Jo, i poszedłem za synkiem do jego zabawek.
- Tato, a zadzwonisz do niej? - zapytał. Davi naprawdę robi się coraz mądrzejszy. Myślałem, że już zapomniał o Selenie i chce się po prostu pobawić, a on podstępnie wyciągnął mnie z kuchni, żeby mnie o to zapytać.
- Wiesz, mam chyba lepszy pomysł - powiedziałem i wyciągnąłem z kieszeni telefon. Razem z Davim nagraliśmy snapa, na którym chłopiec mówił, jak bardzo chce ją poznać i jak bardzo ją kocha i wysłaliśmy do niej. Wiedziałem, że Selena to na pewno zobaczy. Zauważyłem, że już od jakiegoś czasu bacznie obserwowała mój snapchat.
I nie myliłem się. Sel wysłała nam filmik, na którym odpowiedziała Daviemu, że go kocha i chce poznać, a zaraz potem dostałem filmik, na którym przeprosiła go, za to, że nie może z nim teraz być. Wiem, że trochę okłamywaliśmy Davisia, ale nie było innego wyjścia. Rozumiałem zachowanie mojej dziewczyny i wiedziałem, że martwi się jedynie o tego małego blondynka, którego jeszcze nawet nie zdążyła poznać.
Mój synek po tej małej 'konwersacji' z Seleną był już spokojny i świetnie się ze mną bawił. Po jakiejś godzinie zabawy poszedł w końcu pomęczyć ciocię Rafaelę, a ja w spokoju mogłem pograć z Jotą w FIFĘ.
Dwie godziny później do domu wrócił mój ojciec. Mieliśmy do załatwienia kilka ważnych spraw, więc niestety musiałem zostawić mojego brata samego. Nigdy nie lubiłem załatwiać tych wszystkich formalności, ale cóż, skoro chcę grać w piłkę w tak wielkim klubie jak Barcelona to muszę się z tym wszystkim uporać.
Na szczęście nie zajęło nam to długo. Mój ojciec zapewnił mnie, że wszystkim się zajmie. Była godzina szesnasta, przesiedziałem w moim rodzinnym domu zaledwie około czterech godzin. Mama znajdowała się w kuchni, zapewne robiąc obiad, tata siedział w gabinecie, a Rafa, Jota i Davi byli w ogrodzie bawiąc się z psem. W końcu miałem chwilę spokoju, więc postanowiłem zadzwonić do Seleny. Nie odzywała się od czasu, kiedy 'rozmawiała' z Davim. Zacząłem się martwić, choć sam nawet nie wiem o co. Przecież da sobie radę.
Tak jak myślałem, nic się nie stało, a Sel odebrała po pierwszych dwóch sygnałach.
- Już tak bardzo się stęskniłeś? - zaśmiała się.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Jak tam siedzenie w hotelu? - zapytałem.
- A kto ci powiedział, że ja miałam zamiar tam siedzieć? Odkąd pojechałeś jestem na mieście.
- A więc gdzie teraz jesteś?
- Urbano Caldeira Stadium?
- Nie mów mi, że poszłaś na mój dawny stadion.
- A czemu by nie?
- Pojechać po ciebie?
- Neymaaaar! Przecież dam sobie radę. A z resztą dopiero niedawno tutaj przyszłam.
- Oj, no już dobrze - przewróciłem oczami.
- Jak tam Davi? - spytała.
- Całkiem dobrze, po waszej 'rozmowie' na snapie się uspokoił. Gorzej z Rafaelą - zaśmiałem się, przypominając sobie reakcję mojej siostry.
- Czemu? - przejęła się Selena.
- Bo jest zazdrosna o to, że Jota cie poznał - dalej się śmiałem.
- Właśnie, Jota! Czemu on się nie odzywa? Ja sobie muszę z nim poważnie porozmawiać!
- Spokojnie, bo jeszcze pomyślę, że mnie z nim zdradzasz - zaśmiałem się. Znowu.
- A kto wie, kto wie...
- Selena!
- No już, uspokój się, złość piękności szkodzi - teraz to ona śmiała się ze mnie.
- Czyli uważasz, że jestem piękny?
- Zawsze i wszędzie! - powiedziała, na co ja wybuchnąłem śmiechem. - No oczywiście, zawsze musisz mieć jakieś skojarzenia - wiedziałem, że teraz kręciła głową.
- Zawsze i wszędzie!
- Dobrze, więc ja zostawiam ciebie i te twoje zbereźne myśli i wracam do zwiedzania. Spotkamy się w hotelu?
- Za dwie godziny?
- Ok, no to pa.
- No to pa - powiedziałem niechętnie i zakończyłem połączenie.
Martwiłem się, że Selena sama chodziła po ulicach Santosu. Nie żebym od razu miał jakieś dziwne czarne myśli, ale bałem się, że mogła by się zgubić czy coś podobnego. Wiem, wiem, nie była małą dziewczynką, ale trochę tak na nią patrzyłem. Jak moją małą księżniczkę, bo w końcu była ode mnie młodsza.
Wiem, że strasznie by się zdenerwowała, gdybym teraz do niej pojechał, bo miałem spędzić czas z rodziną, więc wpadłem na dużo lepszy pomysł. Wyszedłem do ogrodu, gdzie znajdowało się moje rodzeństwo wraz z moim synkiem i zwróciłem się do brata:
- Jota, musisz mi pomóc.
Hey :D Pojawiam się z kolejnym rozdziałem. Miałam dużą motywację, żeby go napisać. A mianowicie pewną osobę, która przez cały wczorajszy wieczór siedziała mi nad głową i dopytywała kiedy skończę i dodam rozdział. Tak więc, jestem z częścią dziewiętnastą :D
Ważne:
No i tutaj mam gorsze informacje. A więc ogłaszam, że mniej więcej jesteśmy w połowie tego opowiadania! Tak tak, ja też nie mogę uwierzyć, że to już tak daleko początku i tak blisko końca. To opowiadanie na pewno nie będzie tak długie jak poprzednie. 100 rozdziałów o Selenie i Neymarze byłoby chyba dla mnie zbyt dużym wyzwaniem. Tak więc myślę, że 40 powinno wystarczyć ;) Mam nadzieję, że kiedy już skończymy to opowiadanie to mnie nie zostawicie, co?
Bye, Neyforever :*
- Skoro ja mam jechać teraz do domu, to co ty zamierzasz robić aż do wieczora? - zapytał Ney, przytulając się do mnie, gdy już byliśmy w swoim hotelowym pokoju.
- Nie martw się o mnie, ja już jakoś zorganizuję sobie ten czas. A ty lepiej już jedź do Daviego, bo pewnie się za tobą strasznie stęsknił - powiedziałam, odwracając się do niego przodem.
- Chciał cię bardzo poznać - wyszeptał Ney, próbując mnie ostatecznie przekonać.
- Proszę cię, nie wpędzaj mnie w poczucie winy, że się z nim nie spotkam - jęknęłam. Naprawdę chciałam poznać Daviego. To nie tak, że nie akceptowałam faktu, że Ney miał syna.Bardziej chodziło mi o to, że mimo iż teraz z Juniorem dogadujemy się całkiem dobrze nie znaczy, że za jakiś czas też tak będzie. Być może po kilku miesiącach uznamy, że nasz związek nie ma sensu i po prostu się rozstaniemy. Kocham Neymara i nie chciałabym takiego zakończenia, ale tak może się stać, a wtedy nie zniosłabym myśli, że ten mały chłopiec się do mnie przywiązał, a ja nagle odchodzę. Dlatego wolałam trochę poczekać zanim go poznam.
- Dobrze, już nic nie mówię. Mam już iść?
- Jedź do Daviego.
- Wolałbym jechać z tobą.
- Mogę cię co najwyżej do samochodu odprowadzić - zaśmiałam się
- Jakaś ty łaskawa - przewrócił oczami i skierował się do drzwi, a ja ruszyłam za nim. Junior zamknął drzwi i ruszyliśmy przez długi korytarz aż do windy. Chwilę później znaleźliśmy się przed hotelem, gdzie niestety musieliśmy się rozstać.
- No jedź już, bo Davi czeka - pośpieszyłam Neya, gdy przedłużał moment, kiedy musiał wsiąść do samochodu i odjechać.
- Będziesz tęsknić? - zapytał.
- Tak, oczywiście, będę usychać z tęsknoty za tobą! - powiedziałam z sarkazmem. Nie to, że nie będę tęsknić, bo na pewno będę, ale patrząc na to, że czasami nie widzimy się nawet kilkanaście dni to te kilka godzin rozstania jest w prawdzie niczym. Tym bardziej po kilku dniach spędzonych razem.
- To pa - powiedział i pocałował mnie na pożegnanie. - Jeśli byś czegoś potrzebowała to dzwoń.
- Neymar, nie jestem małą dziewczynką, dam sobie radę.
- W to nie wątpię - zaśmiał się i wsiadł do swojego Audi. Po chwili już go nie było.
Nie miałam zamiaru przesiedzieć całego dnia w hotelu. Nie po to zgodziłam się przyjechać z Neymarem do Brazylii.
Miałam ze sobą telefon i portfel. Nic więcej nie było mi potrzebne, więc od razu wybrałam się na zwiedzanie miasta. Nigdy w życiu tutaj nie byłam, ale to mi raczej nie przeszkadzało. Internet w telefonie czasami był bardziej niż przydatny. Przejrzałam wszystkie atrakcje w Santosie i już wiedziałam, gdzie mam iść.
*Neymar*
Dwadzieścia minut po tym, jak odjechałem z przed hotelu, zostawiając tam Selenę. Miałem wyrzuty sumienia, że pozwoliłem jej tam zostać samej, ale ona była zbyt uparta, żeby z nią dyskutować. Ale zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że jej nie da się przekonać. Zawsze musi postawić na swoim.
Gdy byłem już na miejscu, nie zdążyłem nawet otworzyć drzwi samochodu, a w moją stronę już biegł mój ukochany synek. Szybko wysiadłem z mojego Audi i rozłożyłem ręce, w których kilka sekund później znalazł się chłopiec.
- Tęskniłem tatusiu! - powiedział, wtulając się we mnie.
- Ja też bardzo tęskniłem kochanie - odpowiedziałem.
Davi po dłuższej chwili odsunął się ode mnie i podbiegł do samochodu. Otworzył drzwi od strony pasażera po czym w smutku stwierdził, że w środku nikogo nie ma.
- A gdzie ona? - zapytał rozczarowany. W pierwszym momencie nie zrozumiałem dlaczego powiedział 'ona', ale zaraz zorientowałem się, że nie wie jak ta 'ona' ma na imię.
- Naprawdę mi przykro, ale ona nie mogła ze mną przyjechać. Ale kazała przekazać, że bardzo chce cię poznać - powiedziałem, a w oczkach Daviego zobaczyłem smutek.
- Miała przyjechać - szepnął cichutko.
- Ale nie mogła kochanie. Ale jak do mnie przyjedziesz to na pewno ją spotkasz - zapewniłem go.
- Ale obiecujesz? - zapytał z nadzieją.
- Obiecuję.
- Synku, a ze mną już się nie przywitasz? - usłyszałem za sobą głos mojej mamy. Odwróciłem się i razem z Davim podeszliśmy do niej z uśmiechami na twarzach.
- Hey mamo. Tak dawno cię nie widziałem - powiedziałem, przytulając ją.
- Mógłbyś częściej do nas przyjeżdżać. Widzimy się tak rzadko. A gdzie Selenka? - zapytała. Widocznie moja dziewczyna miała być w tym domu atrakcją dzisiejszego dnia.
- Ehh... - westchnąłem, przenosząc na chwilę wzrok na Daviego, dając mamie do zrozumienia, że to nie temat na rozmowy przy nim.
- Chodźcie już do środka. Taty nie ma, jest w Instytucie, ale Rafaela jest u siebie na górze, a Jota siedzi w salonie - szybko zareagowała mama, aby odciągnąć Daviego od myśli o Selenie.
Wszyscy razem weszliśmy do środka, a tam dopadła mnie moja siostra. Jak widać już nie siedziała w swoim pokoju.
- Braaaaciszku! - zawołała radośnie na mój widok i od razu znalazłem się w jej objęciach.
- Widzę, że wszyscy strasznie za mną tęskniliście - zaśmiałem się. Nie spodziewałem się takiej reakcji mojej rodziny na mój przyjazd. Co prawda nie widzieliśmy się już dość długo, bo od wakacji byłem tutaj może raz, ale nigdy tak nie cieszyli się na mój widok.
Z pomocą przyszedł mi Jota. Rafa musiała się ode mnie odsunąć, aby zrobić miejsce mojemu bratu. Przywitaliśmy się tak jak zazwyczaj i poszliśmy do kuchni. Davi bawił się w salonie, a my mieliśmy trochę czasu, żeby porozmawiać.
- No to dlaczego moja ulubiona szwagierka z tobą nie przyjechała? - zapytał rozbawiony Jo. On jako jedyny normalnie przyjął informację o tym, że Seleny ze mną nie ma.
- Sel jest w Santosie razem ze mną... - zacząłem, ale oczywiście Rafa musiała mi przerwać.
- Więc dla czego nie zabrałeś jej ze sobą do na... - teraz to ja jej przerwałem.
- Bo to był jej wybór - powiedziałem, ściszając głos, aby mieć pewność, że mój synek na pewno nas nie usłyszy.
- Ale... dlaczego? - zapytała moja mama, gwałtownie się smucąc.
- Nie martw się, mamo. Ona naprawdę bardzo chce was wszystkich poznać, nawet nie wiesz jak bardzo. Widać to po niej. Ale chyba chodzi jej tu głównie o Davisia. Boi się chyba, że on się nią rozczaruje. Boi się, jak zareaguje. Stąd brak jej obecności ze mną - wyjaśniłem.
- Ale, skoro nie ma jej z tobą, to gdzie ona jest? - moja mama zaczęła się zamartwiać. Zawsze martwi się o wszystkich i wszystko.
- Nie denerwuj się, jest w hotelu, w którym zostajemy. Nic jej się nie stanie. Umie sobie poradzić - powiedziałem, wiedząc jakie myśli chodzą po jej głowie.
- Na ile zostajecie? - zapytała Rafa.
- Dzisiaj mamy środę? W takim razie chyba do piątku i w piątek wieczorem wrócimy do Hiszpanii - odpowiedziałem, przypominając sobie rozmowę z Seleną, o tym na jak długo zostaniemy w Santosie.
- A nie możesz jakoś spróbować jej przekonać? - łudziła się Rafaela.
- Rafa ty w ogóle wiesz, o czym ty mówisz? To jak porywać się z motyką na słońce - trafnie zauważył Jota. - Założę się, że Neymar już próbował i to nie raz.
- Skąd wiedziałeś? - zaśmiałem się.
- Po prostu twierdzę, że to nie fair, że Jota ją zna, a ja nie - powiedziała nasza siostra i wstała od stołu. Znosi to chyba gorzej niż Davi, który po chwili wszedł do pomieszczenia.
- Tato, pobawisz się ze mną? - zapytał, trzymając w rączkach swoją ulubioną zabawkę.
- Jasne - powiedziałem, przeprosiłem mamę i Jo, i poszedłem za synkiem do jego zabawek.
- Tato, a zadzwonisz do niej? - zapytał. Davi naprawdę robi się coraz mądrzejszy. Myślałem, że już zapomniał o Selenie i chce się po prostu pobawić, a on podstępnie wyciągnął mnie z kuchni, żeby mnie o to zapytać.
- Wiesz, mam chyba lepszy pomysł - powiedziałem i wyciągnąłem z kieszeni telefon. Razem z Davim nagraliśmy snapa, na którym chłopiec mówił, jak bardzo chce ją poznać i jak bardzo ją kocha i wysłaliśmy do niej. Wiedziałem, że Selena to na pewno zobaczy. Zauważyłem, że już od jakiegoś czasu bacznie obserwowała mój snapchat.
I nie myliłem się. Sel wysłała nam filmik, na którym odpowiedziała Daviemu, że go kocha i chce poznać, a zaraz potem dostałem filmik, na którym przeprosiła go, za to, że nie może z nim teraz być. Wiem, że trochę okłamywaliśmy Davisia, ale nie było innego wyjścia. Rozumiałem zachowanie mojej dziewczyny i wiedziałem, że martwi się jedynie o tego małego blondynka, którego jeszcze nawet nie zdążyła poznać.
Mój synek po tej małej 'konwersacji' z Seleną był już spokojny i świetnie się ze mną bawił. Po jakiejś godzinie zabawy poszedł w końcu pomęczyć ciocię Rafaelę, a ja w spokoju mogłem pograć z Jotą w FIFĘ.
Dwie godziny później do domu wrócił mój ojciec. Mieliśmy do załatwienia kilka ważnych spraw, więc niestety musiałem zostawić mojego brata samego. Nigdy nie lubiłem załatwiać tych wszystkich formalności, ale cóż, skoro chcę grać w piłkę w tak wielkim klubie jak Barcelona to muszę się z tym wszystkim uporać.
Na szczęście nie zajęło nam to długo. Mój ojciec zapewnił mnie, że wszystkim się zajmie. Była godzina szesnasta, przesiedziałem w moim rodzinnym domu zaledwie około czterech godzin. Mama znajdowała się w kuchni, zapewne robiąc obiad, tata siedział w gabinecie, a Rafa, Jota i Davi byli w ogrodzie bawiąc się z psem. W końcu miałem chwilę spokoju, więc postanowiłem zadzwonić do Seleny. Nie odzywała się od czasu, kiedy 'rozmawiała' z Davim. Zacząłem się martwić, choć sam nawet nie wiem o co. Przecież da sobie radę.
Tak jak myślałem, nic się nie stało, a Sel odebrała po pierwszych dwóch sygnałach.
- Już tak bardzo się stęskniłeś? - zaśmiała się.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Jak tam siedzenie w hotelu? - zapytałem.
- A kto ci powiedział, że ja miałam zamiar tam siedzieć? Odkąd pojechałeś jestem na mieście.
- A więc gdzie teraz jesteś?
- Urbano Caldeira Stadium?
- Nie mów mi, że poszłaś na mój dawny stadion.
- A czemu by nie?
- Pojechać po ciebie?
- Neymaaaar! Przecież dam sobie radę. A z resztą dopiero niedawno tutaj przyszłam.
- Oj, no już dobrze - przewróciłem oczami.
- Jak tam Davi? - spytała.
- Całkiem dobrze, po waszej 'rozmowie' na snapie się uspokoił. Gorzej z Rafaelą - zaśmiałem się, przypominając sobie reakcję mojej siostry.
- Czemu? - przejęła się Selena.
- Bo jest zazdrosna o to, że Jota cie poznał - dalej się śmiałem.
- Właśnie, Jota! Czemu on się nie odzywa? Ja sobie muszę z nim poważnie porozmawiać!
- Spokojnie, bo jeszcze pomyślę, że mnie z nim zdradzasz - zaśmiałem się. Znowu.
- A kto wie, kto wie...
- Selena!
- No już, uspokój się, złość piękności szkodzi - teraz to ona śmiała się ze mnie.
- Czyli uważasz, że jestem piękny?
- Zawsze i wszędzie! - powiedziała, na co ja wybuchnąłem śmiechem. - No oczywiście, zawsze musisz mieć jakieś skojarzenia - wiedziałem, że teraz kręciła głową.
- Zawsze i wszędzie!
- Dobrze, więc ja zostawiam ciebie i te twoje zbereźne myśli i wracam do zwiedzania. Spotkamy się w hotelu?
- Za dwie godziny?
- Ok, no to pa.
- No to pa - powiedziałem niechętnie i zakończyłem połączenie.
Martwiłem się, że Selena sama chodziła po ulicach Santosu. Nie żebym od razu miał jakieś dziwne czarne myśli, ale bałem się, że mogła by się zgubić czy coś podobnego. Wiem, wiem, nie była małą dziewczynką, ale trochę tak na nią patrzyłem. Jak moją małą księżniczkę, bo w końcu była ode mnie młodsza.
Wiem, że strasznie by się zdenerwowała, gdybym teraz do niej pojechał, bo miałem spędzić czas z rodziną, więc wpadłem na dużo lepszy pomysł. Wyszedłem do ogrodu, gdzie znajdowało się moje rodzeństwo wraz z moim synkiem i zwróciłem się do brata:
- Jota, musisz mi pomóc.
Hey :D Pojawiam się z kolejnym rozdziałem. Miałam dużą motywację, żeby go napisać. A mianowicie pewną osobę, która przez cały wczorajszy wieczór siedziała mi nad głową i dopytywała kiedy skończę i dodam rozdział. Tak więc, jestem z częścią dziewiętnastą :D
Ważne:
No i tutaj mam gorsze informacje. A więc ogłaszam, że mniej więcej jesteśmy w połowie tego opowiadania! Tak tak, ja też nie mogę uwierzyć, że to już tak daleko początku i tak blisko końca. To opowiadanie na pewno nie będzie tak długie jak poprzednie. 100 rozdziałów o Selenie i Neymarze byłoby chyba dla mnie zbyt dużym wyzwaniem. Tak więc myślę, że 40 powinno wystarczyć ;) Mam nadzieję, że kiedy już skończymy to opowiadanie to mnie nie zostawicie, co?
Bye, Neyforever :*
Fenomenalny! Szkoda mi Daviego i Rafy, ale na pewno wkrótce poznają Sel. ;) Czekam na next. ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Czekam na więcej ;*
OdpowiedzUsuńAww cudowny ;** czekam na następny ❤
OdpowiedzUsuńSuper rozdział <3 Czekałam na niego niecierpliwie i czekam tak samo na następny :* Życzę weny i do zobaczenia :)
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta ! <3
Czekamy na rozwój wydarzeń
OdpowiedzUsuńuwielbaim czytać twojego bloga! jest rewelacyjny. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ;) Mam nadzieję że szybko się on pojawi :*
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńboski jak zawsze!!
OdpowiedzUsuńpisz szybko kolejny ;)
OdpowiedzUsuńDopiero co zaczęłam czytać twojego bloga i muszę przyznać,że jest naprawdę świetny.Codziennie sprawdzam czy nie pojawił się jakiś rozdział ;) Masz ogromny talent do pisania opowiadań. Mam nadzieję, że już nie długo pojawi się kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńMam małą prośbę czy rozdziały mogły być dodawane trochę częściej? :)
Wow, dziękuję <3 Takie słowa naprawdę motywują :D Dziękuję <3 A co do rozdziałów, to sama bardzo chciałabym, żeby pojawiały się częściej, ale robię co mogę... Choć postaram się oczywiście, żeby next pojawił się już niedługo ;)
Usuńkiedy pojawi się rozdział???????????
OdpowiedzUsuń