~ Ty sama też nie wiesz co to jest miłość!
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
- Się ekspert znalazł - powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. Skierowałam się do kuchni, w której znajdował się chłopak, który zafundował mi i Neymarowi darmową pobudkę.
***
Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam chłopaka stojącego przy lodówce. Nie ma co, podobny był do Neymara...
- Hey, jestem Selena - powiedziałam, gdy w końcu mnie zauważył.
- Jota, brat Neymara - przywitał się z uśmiechem.
- To on ma brata? Oj Neymar masz przerąbane - powiedziałam, patrząc w stronę salonu. Jota się zaśmiał. - Nie pochwalił mi się. Myślałam, że ma tylko siostrę...
- Bo ma, ale to jest długa i nudna historia, może Juninho kiedyś ci ją opowie - puścił do mnie oczko i znów spojrzał do lodówki. - A tak ogółem mówiąc, to sorry, że może wam coś przerwałem, ale jak ostatnio byłem u Neymara, czyli wczoraj w południe to jeszcze nie miał dziewczyny. Ale jak widać fakty szybko się zmieniają.
- Przerwałeś nam jedynie w spaniu. Nie mogłeś nam przeszkodzić w niczym innym, bo coś takiego nie mogło by mieć miejsca. Z Neymarem jesteśmy tylko przyjaciółmi - wyjaśniłam.
- A wiesz, że to na przyjaźń nie wygląda, prawda? A przynajmniej z mojej perspektywy. Bo wiesz, z tego co wiem to przyjaciele nie śpią razem w jednym łóżku, nie przytulają się na łóżku i nie trzymają się za rękę przez sen... - zauważył. Ja tam nie widziałam niczego dziwnego.
- To tak wygląda dlatego, że po prostu zastałeś nas w takiej, a nie innej sytuacji. Tak naprawdę to było całkiem inaczej niż to sobie wyobrażasz... W nocy była burza i jako, że nie chciałam być sama w pokoju na górze to przyszłam do salonu, do Pokera, a to że potem pojawił się tutaj Neymar to był czysty przypadek. Ja nawet nie wiedziałam, że on tam jest aż do momentu, w którym nas obudziłeś - próbowałam wytłumaczyć Jocie sytuację w jakiej zastał mnie z Neymarem. Mam nadzieję, że to zrozumiał.
- Może i tak było... Ale wyglądacie na taką fajną parę. A tym bardziej jak was dzisiaj zobaczyłem w salonie. Trzymam za was kciuki - znów puścił do mnie oczko i w tym też momencie w kuchni postanowił pojawić się pan domu.
- Siema - przywitał się z bratem. - Widzę, że już się poznaliście. To jest Selena, moja przyjaciółka, a to jest Jota, mój... - nie dałam mu dokończyć. Oj nie.
- ... twój brat - dokończyłam za niego. - I teraz gadaj jakim ja prawem wiedziałam tylko o twojej siostrze.
- Bo to długa i nudna historia, może kiedyś ci opowiem - powiedział, a z Jotą wymieniliśmy się spojrzeniami i oboje parsknęliśmy śmiechem.
- No dobra, teraz to już na pewno wierzę, że jesteście braćmi - powiedziałam, na co Neymar zrobił zdziwioną minę.
- Przed chwilą, gdy mnie o to pytała odpowiedziałem jej tak samo - wyjaśnił Jota. Już go polubiłam. Ja tu przewiduję z nim długą i owocną przyjaźń. Bardzo owocną, a szczególnie w wygłupy i docinanie Neymarowi. Ale nie myślcie sobie, że mam teraz zamiar zostawić Neymara! Co to to nie! On zawsze będzie na pierwszym miejscu.
Przybiłam piątkę z Jotą i wróciłam do swojego pokoju. Znalazłam na łóżku zakopany w kołdrze telefon. Oczywiście w czasie kiedy był poza moim zasięgiem ktoś musiał się do mnie dobijać. A któż to taki? Oczywiście Ada i mój ojciec. Moja przyjaciółka miała teraz lekcje, więc postanowiłam oddzwonić do mojego rodzica mimo, że byłam pewna, że jest teraz w pracy. Mimo to odebrał za pierwszym razem.
- Selena, w końcu oddzwoniłaś - zawołał radośnie. - Wiem, że prosiłaś, żebym się nie martwił, ale dzwoniłem wczoraj do Georga i nie było cię u nich. Chciałem tylko się upewnić czy na pewno jesteś u Neymara - no tak, on jako troskliwy ojciec musi zawsze bać się o swoją córeczkę.
- Tak, jestem u Neymara. Nie masz się już o co martwić.
- A do kiedy tam zostajesz? Bo chciałbym wiedzieć kiedy moja córka wróci do domu.
- Wracam jakoś pod koniec tygodnia. Zapewne w niedzielę.
- No to chyba nie mam więcej pytań. Miłej zabawy - powiedział i rozłączył się. Cały on.Zaśmiałam się pod nosem.
Wiedziałam czego chciała ode mnie Ada. "Czemu wczoraj zerwałaś się z lekcji, dlaczego cię dzisiaj nie ma?" Nie chciałam się z nią kłócić, ale ostatnio zrobiła się trochę zbyt sztywna. Nie wiem czemu taka jest. Kiedy poznała Michaela była taka jak ja teraz. Ale od momentu kiedy poznałam Neymara zaczęła być taka inna. Może była zazdrosna?
Ale mniejsza z tym... Nie zamierzałam teraz z nią rozmawiać i nie zamierzałam też dzwonić do niej później. Przyjechałam tu, żeby spędzić czas z Nemarem, a nie po to żeby przejmować się humorkami Ady.
Przebrałam się i wróciłam do tych dwóch głupków, którzy nadal okupywali kuchnię. Jedli śniadanie i byłam niemalże całkowicie przekonana to wszystko dzięki Jocie. Neymar byłby zbyt leniwy, żeby samemu zrobić sobie śniadanie. Chyba, że byłby naprawdę bardzo, ale to bardzo głodny. Usiadłam na przeciwko chłopaków, a po chwili Jota postawił przede mną śniadanko dla mnie. Naprawdę coraz bardziej go lubię. Ale jeszcze muszę wyciągnąć z Neymara o co chodzi z tą sprawą z bratem. Ale to nie powinno być trudne. Mój piłkarzyk wszystko mi pięknie wyśpiewa. Nie będę musiała się zbytnio wysilać.
***
Wylegiwałam się na trawie w ogrodzie u Neymara, podczas gdy on razem z bratem grali w piłkę. Zapowiadało się takie piękne popołudnie... Aż do momentu, gdy zadzwonił mój telefon. Raz, drugi, trzeci.... Za piątym zdecydowałam się w końcu odebrać. Dzwoniła oczywiście moja przyjaciółka, z którą nie miałam ochoty rozmawiać.
- Boże, Sel, dlaczego przez tyle czasu nie odbierasz ode mnie telefonu?! Czemu nie było cię dzisiaj na zajęciach?! Martwiłam się, myślałam, że coś ci się stało! - no i się zaczęło...
- Ada! Uspokój się! Żyję, jestem bezpieczna! - krzyknęłam, przerywając jej.
- Przepraszam cię... - mówi lekko skruszona. - Po prostu tak nagle uciekłaś ze szkoły nic mi nie wyjaśniając, a potem nie dawałaś znaków życia... Martwiłam się - dodała cicho.
- Ada, co się z tobą ostatnio dzieje?! Stałaś się naprawdę nadopiekuńcza, nadwrażliwa i po prostu irytująca! - powiedziałam jej prosto z mostu. Przecież nie będę udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku.
- Przepraszam...
- Nie przepraszaj tylko powiedz mi, co się dzieje! Od jakiegoś czasu zrobiłaś się naprawdę nie do zniesienia! Coś musiało się stać!
- Po prostu mam trochę problemów, okej? Zresztą, nie ważne. Nie przejmuj się - powiedziała, a dosłownie sekundę później usłyszałam dźwięk kończący rozmowę.
O co do cholery w tym wszystkim chodzi?! Przecież kiedy poznałam Neymara tak się cieszyła, że mam kogoś, kto jest dla mnie tak samo ważny... A teraz nagle coś się zmieniło... Może jest zazdrosna? Ale nie, dlaczego miałaby to robić? Przecież Neymar jest moim przyjacielem, a ona ma swojego chłopaka, którego przecież kocha...
Michael! Nie pomyślałam o nim! Ada mogła być zazdrosna o Neymara tylko jeśli coś stało się z jej związkiem. A ja głupia nie zauważyłam, że ona naprawdę jest zazdrosna. Co ze mnie za przyjaciółka jeśli nie było mnie z nią w takim momencie?!
Jak najszybciej podniosłam się z ziemi, na której leżałam i popędziłam do domu. Chłopacy patrzyli na mnie zdziwieni, ale nic im nie tłumaczyłam. Musiałam dowiedzieć się, co się stało.
Chwilę później z telefonem przy uchu wpadłam do swojego pokoju. Stanęłam zdenerowana pod oknem i wysłuchiwałam sygnału oczekiwania na połączenie, który jeszcze bardziej mnie denerwował. Jeszcze chwila i po prostu wybuchłabym, ale na szczęście w ostatnim momencie Michael odebrał telefon.
- Hey Selena! Czemu się tak długo nie odzywałaś? Dawno nie rozmawialiśmy - powiedział radośnie. Zaraz za tą swoją radość może mu się dość mocno oberwać.
- Michael, nie dzwonię sobie do ciebie poplotkować! - zawołałam. - Mów mi tu od razu co się stało między tobą a Adą.
- Nic się nie stało - powiedział niewzruszony tonem jakim go przywitałam. Nie tego się spodziewałam.
- I dlaczego mnie okłamujesz? Jestem waszą przyjaciółką, nie sądzisz, że powinnam może wiedzieć dlaczego Ada od kilku dni zachowuje się jakby nic już nie miało znaczenia! - wrzasnęłam. To musiało na niego jakoś zadziałać. I na szczęście przyniosło pożądany efekt.
- Rozstaliśmy się kilka dni temu - powiedział tak cicho, że ledwo to usłyszałam.
- No to teraz mów jak księdzu na spowiedzi, co znowu wam odbiło.... - westchnęłam. Już nie raz musiałam ich godzić po tym jak się pokłócili, więc poniekąd miałam w tym doświadczenie.
- Dość sporo ostatnio rozmawialiśmy. Od mojego wyjazdu do Madrytu spotkaliśmy się może 2 czy 3 razy. Przez te kilka miesięcy nie mieliśmy też czasu normalnie porozmawiać przez internet czy telefon, bo Ada ma szkołę, ja mam studia i egzaminy. Nie mamy dla siebie kompletnie czasu, a do tego dzieli nas od siebie taka odległość. Oboje zgodnie uznaliśmy, że to mija się z celem, że nasz związek nie ma już sensu - przyznał w końcu, głośno wzdychając. Głos miał tak.... zmartwiony? zmęczony? smutny? Nie mogłam tego jednoznacznie wyczuć. Ale na pewno nie było to żadne z tych dobrych i radosnych uczuć.
- Rozumiem. Czyli jednak potrzebna będzie moja interwencja - westchnęłam. - Ciocia Selena naprawdę dobrze wam radzi: ogarnijcie wy się i dopiero myślcie nad tym co powinniście zrobić ze swoim związkiem. Bo w tym momencie naprawdę zachowujecie się jak dzieci. Michael, jesteś idiotą, że się z nią zgodziłeś. Jakieś popieprzone liczby w postaci kilometrów nie powinny dla was nic znaczyć jeśli naprawdę się kochacie. To tylko jakieś głupie liczby. Zgadzam się, odkąd wyprowadziłeś się do Madrytu wasz związek bardzo cierpi, bo nie rozmawiacie zbyt dużo. Ale czyja to jest wina? Ady, która każdego dnia dzwoni do ciebie po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy? Czy twoja, bo wiecznie nie odbierasz od niej telefonów, mimo, że wszyscy wiemy, że nie jesteś wcale tak zabiegany jak jej wmawiasz? Zastanów się nad tym! Niedawno miałeś przerwę świąteczną, ferie... Czy chociaż pomyślałeś o tym, żeby przyjechać tutaj i zrobić niespodziankę Adzie? Nie, to ona musiała myśleć o wszystkim, ona musiała do ciebie pojechać... W tym związku to ona musi kochać za dwoje! I to ona musi rezygnować ze wszystkiego dla ciebie. To ona porzuciła marzenia o studiach w Stanach, żeby móc wyjechać do Madrytu i być z tobą! Jesteś debilem! Bo albo ją kochasz, ale tego naprawdę nie okazujesz, albo po prostu zajmujesz miejsce, na którym powinien być ktoś, kto ją naprawdę kocha! - próbowałam nie podnosić głosu. Naprawdę próbowałam. Ale kiedy słyszę takie głupoty to nie wiem czy mam na niego krzyczeć czy płakać z powodu jego idiotyzmu. Jak można być takim egoistą?
- Selena, jesteś moją przyjaciółką. Od bardzo dawna. Wiesz jak bardzo cię kocham, niemal jak siostrę. Ale teraz naprawdę przegięłaś! Mieszasz się w związek mój i Ady. Za każdym razem gdy tylko masz okazję! Myślisz, że jesteś najmądrzejsza, że jesteś ekspertem w kwestii związków. Ale tak naprawdę nie masz o tym zielonego pojęcia! Nigdy nie miałaś chłopaka, nigdy nikt się w tobie nie zakochał! Ty sama też nie wiesz co to jest miłości! Nigdy nikogo nie pokochałaś i nikt nigdy cię nie chciał! - znieruchomiałam. Czy on to naprawdę powiedział?! Jeśli tak to przegiął. Ostro. Jak on mógł mi coś takiego powiedzieć?!
- Nie, nie jestem już twoją przyjaciółką! Znajdź sobie nową, najlepiej tam w Madrycie. Może ona nie będzie ci się "mieszała w związek"! A ja tak naprawdę chciałam tylko żeby moi przyjaciele byli ze sobą szczęśliwi! Ale teraz tak naprawdę cieszę się, że Ada cię zostawiła! Nie wiem jak mogła być tyle czasu z kimś takim jak ty! Nie życzę jej więcej mieć kogoś takiego. A ty nigdy więcej nie wypominaj mi mojej miłości, bo pomyśl sobie, że nie wszystkim tak jak tobie udało się szczęśliwie zakochać! Albo najlepiej w ogóle się już do mnie nie odzywaj! - powiedziałam i skończyłam rozmowę z nim. Sekundę później mój telefon wylądował gdzieś na podłodze, a po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Jak on mógł?! Nie miał prawa powiedzieć czegoś takiego! Uważałam go za przyjaciela, wiedział o mnie wszystko, tyle razy widział jak płakałam przez Crisa, przez moją głupią miłość... A teraz potrafił powiedzieć mi, że nie wiem co to miłość! Nie wierzę, że to zrobił.
Usiadłam zdruzgotana na łóżku. Michael, chłopak, który znał mnie od zawsze, który wiedział o mnie wszystko, powiedział mi coś tak okrutnego... Nie mogłam tego przetrawić. Nagle poczułam jak ktoś mocno, bardzo mocno mnie przytula. Miałam zamknięte oczy, ale byłam przekonana, że to Neymar.
Nie wiem ile czasu minęło, ale przez dłuższą chwilę siedziałam tak przytulana przez piłkarza, a po moich policzkach nadal nie przestawały płynąć łzy. Neymar o nic nie pytał i tego właśnie oczekiwałam. Tego, żeby po prostu tu był. Chwilę później otarłam łzy rękawem mojej bluzy, wyplątałam się z obięć przyjaciela i wstałam. Chłopak zrobił to samo.
- Dziękuję - szepnęłam, patrząc na jego twarz. Teraz gdy na mnie spogląda na jego ustach widnieje szeroki uśmiech. Ja też się uśmiecham.
- Nie przejmuj się tym "przyjacielem... Nie jest wart twojej przyjaźni - odpowiedział.
- Ale za to ty jesteś - powiedziałam ironicznie, po chwili wybuchając śmiechem.
- Jasne, że tak - Neymar też się zaśmiał, ale niestety ktoś musiał nam przerwać.
- Oj, jakie słodkie z was gołąbeczki! - zawołał Jota stojący w drzwiach do pokoju. Miałam ochotę w tamtej chwili uderzyć go czymś ciężkim. Od momentu kiedy tylko się tu zjawił nazywa nas parą, gołąbeczkami i tym podobne. Jest naprawdę fajny, ale chyba chce mnie zdenerwować... Albo zeswatać z Neymarem. Jeszcze tego nie rozgryzłam.
- Gołąbeczku, mógłbyś nie przerywać mi rozmowy z moją piłkarzyną. Poszedłbyś do kuchni zobaczyć czy cię tam nie ma. Albo poszedłbyś gdzieś poszukać swojego gołąbeczka - powiedziałam, wywracając oczami. Jota zrobił udawaną smutną minkę.
- Porzucasz mnie, przyjaciółko? Gołąbeczku? - zawołał "zdruzgotany", wycierając łezkę pod okiem. Powinien zostać aktorem. Nadałby się tam idealnie.
- Nie porzucam cię, ale właśnie ktoś mnie porzucił - szepnęłam, ale mimo to Jota usłyszał to, podszedł i mnie przytulił.
- Przepraszam - powiedział.
- Co ty wygadujesz, Jo. Przecież nic się nie stało. W końcu to on jest debilem, nie ja. To co robimy? - spytałam ochoczo. Nie chciałam więcej wracać do tematu Michaela.
- Fifa? - spytał Jo.
- Fifa - zaśmiałam się w odpowiedzi. - Oj, jak nie pijesz to myślisz - dodałam i razem opuściliśmy pokój.
***
- Ej no! To był faul! To powinien być karny! Panie sędzio! - Jota darł się na cały dom. Od jakichś dwóch godzin graliśmy w Fifę, a ja przez cały ten czas nie mogłam opanować śmiechu. Mimo to i tak wygrywałam z Jotą 4:3.
Neymar też próbował ze mną grać. Ale wtedy sytuacja wyglądała inaczej. Wtedy to on wygrywał i to nie 4:3, a 3:1. No ale co zrobić, w końcu to piłkarz. Teraz akurat od kilkunastu minut siedział obok Jo i cały czas śmiał się z poczynań brata. Z nim nie dało się wytrzymać. A już szczególnie kiedy grasz z nim w Fifę. Albo po prostu w piłkę nożną.
Spojrzałam na mojego przyjaciela. Jego śmiech... lubiłam go słuchać. Nawet bardzo. A jego uśmiech... kiedy tylko widniał na jego twarzy, ja też musiałam się uśmiechnąć. To było takie zaraźliwe. Uwielbiam Neymara i każdego dnia cieszę się z tego, że jednak wtedy go spotkałam.
- Jeeeeeee! Visca el Barca, visca Cataluna! - z zamyślenia wyrwał mnie wesoły okrzyk Joty. Spojrzałam na telewizor. No tak, pod moją nieuwagę udało mu się doprowadzić do wyrównania. 4:4. To i tak zbyt niski wynik jak na mecz Barcelony, którą grał Brazylijczyk. Ja grałam sobie byłym klubem Neymara, Santosem. Tak jakoś się złożyło, że graliśmy drużynami, które były mu bliskie. Ale choć zawsze kibicuję Barcelonie, to w Fifie zrobię wyjątek i to Santos będzie tym razem triumfował. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i po kilku minutach mecz zakończył się wynikiem 6:4. Może i Jota umie grać w piłkę, często gra w Fifę, ale to ja jestem od niego lepsza. Oj, gołąbeczku, będzie trzeba trochę popracować. Zaśmiałam się ze swojej myśli. Po moim złym humorze nie zostało ani śladu.
Rozdział pisałam dość długo, dlatego też pojawia się on dopiero dzisiaj. Szkoła + brak możliwości dłuższego korzystania z laptopa nie są zbyt pomocne przy pisaniu opowiadania... Ale nareszcie rozdział jest i mam nadzieję, że się Wam podobał... Ogólnie była dziwna sytuacja, bo napisałam scenę kłótni Sel i Michaela, a następnego dnia wynikła podobna sytuacja między mną a moimi przyjaciółkami... Dziwne,,,,
Polska w meczu z Giblartarem wygrała 8:1!!! Naprawdę cieszę się z tego wyniku, bo jeśli chodzi o piłkę nożną to jestem ogromną patriotką. I choć jesteśmy teraz w grupie eliminacyjnej dopiero na 2 miejscu, za Niemcami to i tak bardzo się cieszę... W tamtym roku nie sądziłam że damy radę zajść tak daleko.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa do omówienia: mianowicie to opowiadanie czyta kilka, kilkanaście osób i strasznie się z tego cieszę... Ale jest to opowiadanie o Neyu i Selenie, i uwierzcie, że oni zostaną tą parą! Ale błagam Was, nie pośpieszajcie mnie z tym, bo to naprawdę nie dodaje weny, a jest wręcz odwrotnie - czasami po prostu odechciewa się pisać... Skoro się tak gorączkujecie to zdradzę Wam jedną rzecz: niebawem pojawi się rozdział, w którym zostaną parą. Ale zrozumcie, że nie chcę, żeby to opowiadanie było tak naprawdę nierzeczywiste... Nikt raczej z dnia na dzień nie staje się parą i tak też nie chcę robić w moim opo...
I ostatnią kwestią jaką chcę poruszyć, jest jedna postać z opowiadania, której imię kilka razy już się pojawiło. Czy któraś z Was zastanawiała się kim jest wspomniany wcześniej kilkakrotnie Cris? Czekam na Wasze propozycje co do jego osoby w komentarzach :D Chętnie poczytam jak widzicie go w tym opowiadaniu :D
Dobranoc, powodzenia w szkole, niezbyt trudnych lekcji życzę ;)
Świetny rozdział. ;D Selena chciała być dobrą przyjaciółką to nie wyszło.. Nie rozumiem takiego zachowania. Cris.. Hmm, może były chłopak Sel? Nic, poczekam i zobaczę. ;D
OdpowiedzUsuńMuszę Ci powiedzieć, że jestem zadowolona i to nawet bardzo z faktu, że nie łączysz ich w parę tak od razu. Podoba mi się taki stan rzeczy i nie mam nic przeciwko by tak jeszcze przez jakiś czas było. Lubie jak to wszystko tak wolno idzie ;3
OdpowiedzUsuńA co do Crisa.... Hmmm.. Wydaje mi się, że mógł być jej prawie chłopakiem ? który ją skrzywdził. Coś dużego i poważnego na pewno było na rzeczy xDD :D
No cóż, mniejsza z tym ;) Weny życzę i czekam z wieeeeeeeeeeeelką niecierpliwością na next :D ;* /nat
Świetny rozdział :*
OdpowiedzUsuńrozdział genialny (jak zawsze) <3 czekam na next i życzę weny :*
OdpowiedzUsuńWspaniały - wart czekania. ;D Ze szkołą rozumiem Cię świetnie - niestety. :/ Cris budzi moją ciekawość i mam nadzieję, że rozwiniesz ten wątek. ;*
OdpowiedzUsuń