~ Każda wymówka jest dobra
*Neymar**wtorek*
Po wygranym meczu w niedzielę i dwóch treningach w poniedziałek trener postanowił dać nam dzień wolnego. I nie trudno było się domyśleć, na co postanowiłem go spożytkować. Selena wróciła do domu zaledwie w czwartek, a ja już nie mogłem się pogodzić z tą pustką w moim domu. Dlatego tez po prostu musiałem przyjechać do Mountblanc.
Zaparkowałem samochód przed posesją domu Seleny, ale nie wysiadłem z niego. Nie spodziewałem się zobaczyć Seleny przed jej domem, a tym bardziej nie sądziłem, że będzie rozmawiać z jakimś chłopakiem. Miał on długie, brązowe włosy, ubrany był na czarno i na pewno nie był osobą, którą mógłbym znać. Więc kim on do cholery był i co robił w domu Seleny?!
Przyglądałem się im z samochodu przez jakiś czas. Spokojnie rozmawiali, choć Sel przez cały czas stała z założonymi rękami i co jakiś czas kręciła przecząco głową, a chłopak ciągle coś gestykulował. Po jakichś pięciu minutach od mojego przyjazdu przytulił moją Sel, czego ona w pierwszym momencie nie odwzajemniła, ale chwilę później także go przytuliła.
W tamtym momencie postanowiłem wysiąść z samochodu i pójść w stronę domu Seleny. Chłopak szedł wtedy już w stronę samochodu, który stał na podjeździe, więc minęliśmy się po drodze. Zmarszczył brwi, widząc mnie, ale jakoś mnie to nie ruszyło. To ja powinienem dziwić się na jego widok, a nie on na mój. Jednak zaraz potem podszedłem już do Seleny i sprawa tego chłopaka odeszła w kąt.
- Hey - przywitałem się z nią, chwilę potem przypieczętowałem to pocałunkiem.
- Zastanawiałam się, ile czasu zajmie ci przyjazd do mnie. I w sumie nie sądziłam, że będzie to tak szybko - powiedziała.
- Jota poleciał na kilka dni do Brazylii, a ja za bardzo nudziłem się w pustym domu - wytłumaczyłem się, wzruszając ramionami.
- Każda wymówka jest dobra - uśmiechnęła się i weszła do domu, a ja zaraz za nią.
- Nie cieszysz się, że przyjechałem?
- Żeby przeszkadzać mi w nauce? - powiedziała, odwracając się do mnie na chwilę. Oczywiście na jej twarzy gościł przekorny uśmiech. - Nie. Ale z drugiej strony to dobrze, bo musimy porozmawiać.
Czemu tak poważnie. O co chodzi?
- Coś się stało? - zapytałem lekko poddenerwowany.
- Nie, a bynajmniej nie chodzi o nas - rzekła spokojnie i usiadła na kanapie w salonie. Zająłem miejsce dokładnie na przeciwko niej.
- Więc o co?
- W sumie, zanim jeszcze cię poznałam, razem z przyjaciółmi ustaliliśmy, że pomiędzy końcem roku a maturą trochę sobie odpoczniemy.
Zrobiła krótką przerwę na wzięcie oddechu.
- I dopiero niedawno sobie o tym przypomniałam. Nasz wyjazd nadal jest aktualny i za jakiś czas wyjeżdżamy w góry.
- Za jakiś czas, czyli? - dopytałem, już spokojniejszy.
- Tydzień - to zabrzmiało bardziej jak pytanie niż stwierdzenie. - Wyjeżdżamy w Alpy, odetchnąć trochę od wszystkiego, razem przygotować się do egzaminów.
- Jak długo cię nie będzie?
- Coś około dwóch tygodni - powiedziała, a widząc moją minę, od razu dodała - Zobaczysz, szybko minie.
- Nie tu, nie chodzi o to. Po prostu myślałem, że wrócisz szybciej, ale jeśli chcesz jechać, to ja nie mam tu nic do gadania - uśmiechnąłem się do niej, a jej humor od razu się poprawił.
Spędziliśmy razem cały dzień. Część czasu przesiedzieliśmy na dworze, ciesząc się z dobrej pogody, potem wróciliśmy do domu i po prostu nudziliśmy się razem, leżąc na łóżku w jej pokoju. Tak mijał nam wspólnie czas aż do wieczora. Nie zapytałem jej o tego chłopaka sprzed jej domu, ale przez cały czas miałem go w myślach. Co tam robił i kim był?
*Selena*
*czwartek, dwa dni później*
Podjeżdżam pod ośrodek treningowy FC Barcelony i parkuję na najbliższym wolnym miejscu. Wyjmuję kluczyki ze stacyjki i wysiadam z samochodu. Pamiętam, że na tylnym siedzeniu mojego Audi znajduje się torba z moimi rzeczami, ale akurat teraz nie będę jej potrzebowała. Biorę ze sobą jedynie kluczyki i telefon, bo nic więcej raczej mi się nie przyda i wyruszam w stronę wejścia. Oczywiście w recepcji musiałam spotkać jakąś zadufaną w sobie blondynkę, która ani trochę nie zamierzała mi pomóc. Od czego ona tam jest?!
- Muszę spotkać się z Neymarem Juniorem - powiedziałam jeszcze spokojnie.
- Nie ma go tutaj - odpowiedziała mi, nawet na mnie nie spoglądając. Rozumiem, że ten głupi komputer przed tobą jest o wiele ciekawszy, tak?
- Ma tutaj teraz trening - odparowałam pewna siebie.
- Nie mogę cię tam wpuścić. Treningu nie można przerywać, a tym bardziej przez kogoś nieważnego - mruknęła, a ja myślałam, że zaraz jej coś zrobię.
- Do cholery, masz zamiar mnie jeszcze denerwować? - warknęłam. - Czy może w końcu zawołasz tutaj Neymara, albo mnie tam wpuścisz?
Spojrzała na mnie kątem oka, podniosła głowę do góry i nawet mi nie odpowiadając wróciła do patrzenia w ekran komputera. Zgaduję, że nic nawet tam nie robiła, po prostu chciała, żeby w końcu puściły mi nerwy.
- Selena? - usłyszałam nagle męski głos i od razu spojrzałam w stronę, z której dochodził.
Ujrzałam wysokiego bruneta z uśmiechem na twarzy i nie musiałam długo zastanawiać się kim był. Gerarda Pique rozpoznam wszędzie.
- Co ty tu robisz? - zapytał, podchodząc w moją stronę. Miał na sobie strój treningowy, więc pewnie uczestniczył w porannej sesji treningowej.
- Przyjechałam do Neymara, ale oczywiście wasza kochana sekretarka nie chce mnie wpuścić - powiedziałam, a sarkazm w moim glosie był wyczuwalny na kilometr.
- Nie przejmuj się nią, chłopak ją rzucił, jest zazdrosna o wszystko i wszystkich - odpowiedział mi, a blondynka słysząc to, podniosła głowę i z otwartymi ustami i zdziwioną miną spojrzała na Pique. On jednak stał do niej tyłem i najwyraźniej kompletnie nie przejmował się jej obecnością.
- Neymar jest na treningu? - spytałam, także ją ignorując.
- Jasne. Co prawda spóźnił się dzisiaj o całe pół godziny, ale jest. Choć ze mną - powiedział, a ja nie omieszkałam nie wykorzystać takiej okazji. Widziałam opadniętą szczękę sekretarki, gdy mijałam ją podążając za Gerardem.
Jednak już chwilę później nie można było powiedzieć, że szłam za nim - ja musiałam za nim biec. Katalończyk robił tak ogromne kroki, że za nim nie nadążałam.
- Poczekaj, nie nadążam za tobą - wołałam za nim.
Idąc przede mną, nagle odwrócił się i schylił, a ja zaraz potem poczułam, że się unoszę. Gerard kontynuował swoją drogę, niosąc mnie przełożoną wpół przez prawe ramię.
- Chciałam, żebyś tylko na mnie poczekał! - zawołałam, ale on tylko się zaśmiał.
- Przecież wiesz, że i tak byś za mną nie nadążyła, nawet gdybym zwolnił - powiedział i szedł dalej, nie przejmując się dodatkowym obciążeniem na swoich ramionach.
- Shakirę też tak nosisz na rękach? - zapytałam, nadal naburmuszona.
- Po takim stażu? - zaśmiał się. - Oczywiście, że tak.
Z każdą chwilą byliśmy bliżej boiska, a gdy Gerard już się na nim pojawił, zaczął się drzeć, zwracając na nas uwagę wszystkich:
- Ej, ty marna piłkarzyno! Zobacz, co ci przytaszczyłem!
Zarz potem odstawił mnie w końcu na podłogę, a ja czułam na sobie wzrok wszystkich piłkarzy. Neymar oczywiście biegł już do nas z uśmiechem z drugiego końca boiska.
- To ja nazywam Neymara marną piłkarzyną! - powiedziałam do Pique z wyrzutem.
- My wszyscy zaczęliśmy go tu już tak nazywać - zaśmiał się i w tym samym momencie poczułam ręce oplatające mnie w talii.
- I to niby ja tak szybko się stęskniłem - Neymar wyszeptał mi na ucho, a Gerard przekrzywił śmiesznie głowę, patrząc się na nas.
- Przyznam ci, Gerard, że potrafisz zrobić wielkie wejście. Ale z tego, co pamiętam to ty miałeś iść tylko do łazienki - usłyszałam dochodzący gdzieś z boku głos pana Enrique i dopiero po chwili dostrzegłam, że zbliża się do nas trener Barcelony.
- Widzi trener, co ciekawego można znaleźć w męskim kiblu - zaśmiał się Pique, ale Enrique zmroził go wzrokiem. - A tak na serio, to spotkałem ją przy recepcji. Gabriel nie chciała jej wpuścić - poprawił się.
- A więc co cię do nas sprowadza, dziecko? - zapytał z uśmiechem trener, a ja wymownie spojrzałam na Neymara. - No tak. Myślałem, że może zechciałaś zobaczyć nasz trening albo trochę sobie z nimi poćwiczyć. Ale mogłem się domyśleć, że chodzi o niego - zaśmiał się. - Niestety będziesz musiała na niego trochę poczekać. Trening kończy się dopiero za godzinę.
- Nie ma problemu. Poczekam - odpowiedziałam i po chwili siedziałam na trybunach, obserwując, co robią piłkarze. Jednak to szybko mi się znudziło.
Podniosłam się z miejsca i ruszyłam w stronę trenera z zamiarem zapytania, czy mogłabym jakoś spożytkować ten wolny czas. Nie miałam zamiaru przesiedzieć bezczynnie kolejnej godziny.
- Mogłabym... - odezwałam się, gdy już dotarłam
- Oczywiście. Weź sobie piłkę i i możesz poćwiczyć w tamtej części boiska - powiedział z uśmiechem wskazując na lewy górny róg boiska. Rozumiał mnie wręcz bez słów.
Odwzajemniłam jego uśmiech, wzięłam jedną z piłek i ruszyłam we wskazanym kierunku. Po drodze przez boisko zbierałam uśmiechy od piłkarzy, a gdy mijałam Leo Messiego i Luisa Suareza, przybiłam z nimi po żółwiku. Zaraz potem zaczęłam spokojnie odbijać sobie piłkę. Obecność piłkarzy wcale mi nie przeszkadzała.
Aż nagle przez przypadek wybiłam piłkę wysoko w górę. Podniosłam głowę, żeby zobaczyć gdzie jest i idąc za torem jej lotu, zobaczyłam, że spadła pod nogi jednego z piłkarzy. Ciekawym przypadkiem był fakt, że był to akurat Neymar. Oczywiście nie mógł mi jej oddać jak człowiek, tylko musiał mi ją zabrać.
- Neymar! - krzyknęłam do niego, ale on tylko się uśmiechnął się i dalej bawił. - Jeny, co za uparta piłkarzyna - mruknęłam do siebie pod nosem i znów zaczęłam do niego krzyczeć - Junior, mendo, oddawaj piłkę!
- To mi ją zabierz! - odpowiedział, śmiejąc się pod nosem.
- Ty nawet nie wiesz, jak mnie denerwujesz! Przecież wiesz, że nie mogę biegać!
- Oj no, przepraszam, kochanie! - Neymar rzucił się do mnie, żeby mnie przytulić, a ja już chciałam uciekać, ale nie był nawet w połowie drogi, gdy dobiegł nas głos trenera.
- Santos! Nie zapomniałeś, że jesteś na treningu?
Junior przystanął w pół kroku i zawrócił się. Zdążyłam tylko zauważyć, jak przewraca oczami na uwagę Enrique.
Wrócił na swoje wcześniejsze miejsce i jak gdyby nigdy nic zaczęliśmy podawać do siebie piłkę. Na początku byliśmy to tylko my, potem dołączyli do nas niektórzy piłkarze, w tym oczywiście Messi, Suarez i Pique. Trener nie miał nic przeciwko temu, więc mogliśmy się tak "pobawić". I w sumie tak spędziliśmy czas aż do końca treningu.
Gdy wszyscy schodziliśmy z murawy podszedł do mnie Neymar i obiął mnie ramieniem.
- Czym sobie zasłużyłem na takie niezapowiedziane odwiedziny? - zapytał, schylając się i cicho szeptając mi do ucha,
- To długa historia. Opowiem ci, jak już będziemy u ciebie, okay?
- Nie mogę się doczekać - mruknął. - Jesteś samochodem? - zapytał już normalnie, gdy dotarliśmy do wejścia do szatni, gdzie oczywiście nie mogłam wejść.
Pokiwałam głową.
- Poczekaj tu momencik - powiedział i zniknął za drzwiami z herbem Barcelony. Zaraz jednak pojawił się z powrotem, niosąc coś w ręku.
- Jedź już do mnie, a ja przyjadę jak tylko się ogarnę - odezwał się, kładąc mi pęczek kluczy na dłoni.
- Tylko się pośpiesz - poprosiłam.
- Jasne, będę najszybciej, jak będę mógł - odpowiedział mi z uśmiechem i wrócił do szatni.
A ja udałam się na parking do swojego samochodu, żeby pojechać do domu Brazylijczyka. Uśmiech nie opuszczał mojej twarzy.
- Junior - wyszeptałam, gdy tylko usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Od razu rzuciłam się do korytarza, żeby zaraz potem tonąć w uściskach mojego chłopaka.
- Przepraszam cię, że tak długo musiałaś na mnie czekać, ale Enrique mnie na chwilę zatrzymał - wytłumaczył się. W sumie to czekałam na niego aż godzinę.
- Coś się stało?
- Nie, po prostu musieliśmy omówić sprawę mojego wyjazdu na Igrzyska. Nic ważnego - uśmiechnął się do mnie. - Zostawię tylko rzeczy na górze i możemy porozmawiać, czemu do mnie przyjechałaś, okay?
- Jasne - odpowiedziałam i wróciłam z powrotem do salonu, podczas gdy Neymar poszedł na górę. Zaraz jednak znalazł się obok mnie.
- Więc co się stało? - zapytał, przytulając mnie do siebie.
Westchnęłam.
- Moja matka wróciła wczoraj do domu - mruknęłam.
- I aż tak bardzo nie mogłaś jej znieść, że postanowiłaś uciec z domu do mnie? - zaśmiał się, gdy przez dłuższą chwilę nie kontynuowałam.
- W pewnym sensie - urwałam. - Gdy tylko przyjechała, przeprowadziłyśmy "poważną" rozmowę.
- Coś czuję, że nic dobrego, to z tego nie wynikło - mruknął Junior.
- Nie miało prawa. Z moją matką zawsze jest tak samo. Skorzystała z okazji, że nikt nie mógł nam przerwać, żeby powiedzieć mi wszystko. Zaczęła mówić, jaka to jestem głupia i nierozsądna, że nigdy nie poradzę sobie w życiu. A to wszystko tylko dlatego, że nie jestem jej wymarzoną córeczką i nie robię wszystkiego tak, jak ona tego chce.
Z każdym słowem robiło mi się coraz bardziej przykro, bo musiałam przypominać sobie tą wymianę zdań pomiędzy mną a moją matką. Ta rozmowa naprawdę nie należała do najprzyjemniejszych. I wcale nie najgorszym jej aspektem było to, że sporo matka mi naubliżała.
- Skarbie, proszę, nie przejmuj się tym. Ona jest zbyt zapatrzona w siebie, żeby zobaczyć coś innego niż czubek własnego nosa. I naprawdę nie zasługuje na taką córkę, jak ty - Neymar starał się mnie jak najbardziej pocieszyć i nawet nie najgorzej mu to wychodziło. Przytulił mnie jeszcze mocniej.
- Ney? - odezwałam się po dłuższej ciszy, która panowała między nami.
- Tak?
- Mogę u ciebie zostać? - zapytałam cicho, na co Junior się zaśmiał.
- Chyba nie myślałaś, że wypuszczę cię stąd tak szybko - odpowiedział.
- Ale w poniedziałek rano wyjeżdżam - powiedziałam sennym głosem, a zaraz potem ziewnęłam. Byłam już naprawdę zmęczona.
- Więc zostaniesz do poniedziałku.
- A w niedzielę wieczorem jest mecz.
- I mam nadzieję, ze dotrzymasz mi towarzystwa.
- Jasne - odpowiedziałam, nie bardzo zwracając już uwagę na to, co Neymar powiedział.
Położyłam mu głowę na kolanach i po prostu zasnęłam. I jedynym, co jeszcze poczułam tamtego dnia, było to, jak Neymar bierze mnie na ręce, niesie do pokoju i kładzie na swoim łóżku...
Te rozdziały wychodzą mi ostatnio coraz krótsze... No ale cóż poradzić, mam zastój w chęci do pracy... Więc może kilka komentarzy na poprawę humoru? xD
Wczoraj, 13 lipca minął rok od założenia tego bloga i nadal nie wierzę, że tyle ze sobą wytrzymaliśmy :D
No i jeszcze raz Wam dziękuję :*
Pozdrawiam,
Neyforever :*
Szkoda mi jej trochę, bo nie ma łatwo z tą matką, ale może dzięki temu szybciej zamieszka z Neymarem? ;D Czekam na next.
OdpowiedzUsuńCzekam na next!😍 super rozdzial❤
OdpowiedzUsuń