Gdyby piłka w tym momencie przestała istnieć, nie miałbym właściwie już co robić. Nadszedł dzień, w którym nie miałem żadnego treningu, zostałem więc zmuszony do spędzania czasu w samotności moich czterech ścian. Znaczy, w domu gdzieś błąkał się Jota, ale nie zamierzaliśmy siedzieć razem, więc nie opłaca się go liczyć.
Pozostało mi jedynie oglądanie jakiegoś meczu siatkówki w telewizji, co wcale nie było dla mnie najlepszym wyjściem na spędzanie wolnego czasu. Ale cóż innego mógłbym robić...
Jakoś w trakcie drugiego seta odezwał się mój telefon. Dzwoniła Rafaela, więc nie mogłem jej olać, choć taka myśl rzeczywiście przez chwilę znajdowała się w mojej głowie.
- Tak? - zapytałem zaraz po odebraniu.
- Co jest z tobą, Ney? Nie odzywasz się od dobrych dwóch tygodni - powiedziała z wyrzutem już na samym początku.
Westchnąłem.
- Przepraszam, po prostu mam trochę problemów - nie do końca przecież minąłem się z prawdą.
- Coś z treningami albo klubem? - zmartwiła się. Ja za to zdziwiłem się, że nie wiedziała, o co może chodzić.
- Nie, akurat w klubie wszystko jest okay - powiedziałem. - Znaczy chwilowo nie ma mnie w kadrze, ale to nie z powodu problemów w klubie.
Nastała chwilowa cisza.
- Ah, czyli chodzi o nią - mruknęła. Wyczułem nutę zawiedzenia w jej głosie.
- Rafaela? O co chodzi? - zapytałem zdziwiony jej dziwnym nastawieniem.
- Neymar, nie zrozum mnie źle, ja bardzo lubię Selenę, z resztą sam o tym wiesz. Ale to chore, że przez laskę, która cię zostawiła zawalasz treningi, swoją karierę i zaniedbujesz rodzinę. Zostawiła cię, więc zostaw tę sprawę i się ogarnij.
Okay, nie mogłem uwierzyć, że to powiedziała. Selena była niemalże jej przyjaciółką...
- Z resztą tacie też się to wszystko przestaje podobać... - dodała i to były słowa, które przelały czarę goryczy.
- To moje życie i nikt nie będzie mi dyktował, co mam w nim robić. Jeśli będę chciał, to zakończę karierę, tylko po to, żeby odzyskać Selenę i żadne z was nie będzie miało nic do powiedzenia. Sel stało się coś poważnego, jest ciężko chora, a ty śmiesz mówić o niej takie rzeczy - mówiłem bez kompletnie żadnych zahamowań. Taka była cała prawda. Rafaela ani ojciec nic nie rozumieli.
Nastała długa cisza, po której moja siostra raczyła się odezwać.
- Zaniedbujesz Daviego. Cały czas pyta, kiedy będzie mógł zobaczyć się z tatą - całkowicie zmieniła ton. Teraz jakby bała się, że na nią nakrzyczę.
- Nie zaniedbuję go. Rozmawiałem już z Jotą, ma po niego niedługo polecieć do Brazylii - powiedziałem stanowczo.
- Umawialiśmy się, że ty przylecisz do Brazylii - odpowiedziała.
Przewróciłem oczami. Byłem coraz bardziej wkurzony.
- Ale jakbyś nie zauważyła, to nie bardzo mam na to czas. Carolina się zgodziła, w tym momencie tylko ty robisz problem - rzuciłem, a zanim jeszcze zdążyła się odezwać, dodałem: - Nie mam ochoty rozmawiać, odezwij się jak sobie wszystko przemyślisz, bo z tego co widzę, to nie ja powinienem się ogarnąć.
Zakończyłem połączenie i rzuciłem telefon na sofę zaraz obok mnie. Ta rozmowa nie przyniosła mi nic dobrego.
Jednak mecz nie zdążył się skończyć, gdy usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. Byłem zdziwiony, bo nie spodziewałem się, żeby ktoś miał mnie dzisiaj odwiedzić, ale jak najszybciej ruszyłem się do wejścia.
Ale żadne słowa nie są zdolne do opisania wszystkich uczuć, które się we mnie pojawiły, gdy po otwarciu drzwi na progu mojego domu ujrzałem Selenę. Padał deszcz, ona była już cała przemoczona, więc czym prędzej wpuściłem ją do środka.
Wydawała się kompletnie zagubiona, gdy już znalazła się w moim domu. Miała ze sobą niewielką walizkę, ale nie chciałem pytać. Przez myśl przeszło mi, żeby pomóc jej zdjąć kurtkę, ale wydawała się tak zamknięta w sobie, że wątpiłem, żeby mi na to pozwoliła.
Dlatego widząc jej upuszczony wzrok, delikatnie wziąłem ją za ręce, przykucnąłem, jak gdybym miał rozmawiać z dzieckiem i spojrzałem na jej twarz.
- Sel, co ty tutaj robisz? - zapytałem cicho. Nie chciałem przestraszyć jej bardziej niż już była.
Przez chwilę wydawało się, jakby nie zamierzała odpowiedzieć, ale jednak się odezwała.
- Podsłuchałam rozmowę mojej mamy z ciocią i ja... po prostu musiałam stamtąd uciec, a nie wiedziałam... ja... jest tutaj może Jota?
Była roztrzęsiona, co zauważyłem dopiero, gdy usłyszałem jej głos. Musiałem się nią zaopiekować.
- Tak, jasne, że jest. Chodź, poczekasz w salonie, a ja pójdę po niego, dobrze? - zapytałem, wstając i pomagając jej wreszcie zdjąć przemoczoną kurtkę.
Zaraz potem wziąłem jej walizkę w jedną rękę, w drugą biorę delikatnie jej dłoń i prowadzę ją do salonu. Tam czekam aż usiądzie, żeby móc spokojnie pójść po Jotę, ale ona najpierw uważnie się rozgląda. Jej wzrok spoczął na dłużej na dużym obrazie, a właściwie zdjęciu, które zostało przeze mnie jakiś czas temu powieszone na jednej ze ścian. Przedstawiało mnie i ją, było to jedno z pierwszych zdjęć, jakie zrobiliśmy, o ile nie pierwsze. Powiesiłem je niedługo po tym, jak zniknęła. Lubiłem na nie patrzeć i wyobrażać sobie, że nic się nie wydarzyło.
Miałem nadzieję, że może się odezwie, powie coś na temat tej fotografii albo chociażby się uśmiechnie, ale nic takiego się nie wydarzyło. Pokręciła tylko głową i usiadła na kanapie.
Gdy tak na nią spojrzałem, naprawdę nie przypominała mi dziewczyny, w której byłem szaleńczo zakochany. Moja Selena zapewne w tym momencie rozłożyłaby się wygodnie na całej kanapie, podczas gdy jej "nowa wersja" usiadła grzecznie tak, jak zazwyczaj zachowujemy się, gdy jesteśmy u kogoś po raz pierwszy. To tak bardzo do niej nie pasowało.
Spojrzałem na nią po raz ostatni, zanim opuściłem pokój. Naprawdę byłem przeszczęśliwy, że się tutaj pojawiła, że ufała mi na tyle, żeby przyjść do mojego domu.
Jednak gdzieś w środku nadal bolała mnie świadomość, że ufała Jocie bardziej niż mnie.
Osz Ty zła kobieto! Jak możesz urywać w takim momencie? Cieszę się, że Sel pojawiła się w BCN, ale nieco martwi mnie ta jej zażyłość z Jotą... Czekam na następny :))
OdpowiedzUsuńJak tylko zobaczyłam, że dodałaś rozdział to wzięłam się za czytanie i jestem w głębokim szoku po przeczytaniu...Z jednej strony cieszę się, że Selena tak niespodziewanie zarówno dla Neymara jak i dla nas pojawiła się w Barcelonie i przyszła do Neya (Jak przeczytałam, że ujrzał Selene to aż krzyknęłam z radości, hahaha). Ale dlaczego nie chce rozmawiać z Neymarem, tylko z Jotą? I ciekawe co usłyszała od matki i ciotki... Może właśnie treść tej rozmowy powoduje z kim najpierw chce rozmawiać. Zawsze czekam na kolejny rozdział, ale teraz czekam jak chyba nigdy :) Tak mnie zżera ciekawość co się stało w tym Madrycie, że wróciła i co się stanie dalej z jej relacją z Neyem. Proszę, dodaj jeszcze rozdział do końca wakacji :*
OdpowiedzUsuńDlaczego ,dlaczego kończysz w takim momencie? Ty nie dobra kobieto
OdpowiedzUsuńNY
Dodaj kolejny rozdział jak najszybciej bo umieram z ciekawości:*
OdpowiedzUsuń