środa, 16 sierpnia 2017

Rozdział 51.

Siedziałem pod tymi cholernymi drzwiami dobrych kilka godzin. Nie wiem, co oni tam robili, ale z środka nie dochodziły żadne dźwięki. Po pierwszej godzinie zrezygnowany usiadłem pod drzwiami i tak czekałem. Zaczynałem się martwić, że może cos poszło nie tak, że może coś złego się tam, wydarzyło. Ale nie mogłem zrobić nic poza czekaniem.
Ludzie przechodzący obok dziwnie się na mnie patrzyli, gdy tak siedziałem, obracając w dłoniach telefon, żeby czymś się zająć. Nie dziwię im się. Widok człowieka koczującego pod czyimiś drzwiami to nie jest coś, co widzimy codziennie. A tym bardziej jeśli jest to piłkarz z klubu, który w tym miejscu uznawany był za wrogi.
Kiedy słyszałem najmniejszy szmer dochodzący zza ściany, o którą się opierałem, od razu wytężałem słuch. Jednak Przez dobre cztery godziny nic mi to nie dało.
Aż wreszcie drzwi obok mnie się otworzyły i wyszedł przez nie Jota. Ani śladu Seleny.
- I co? - zapytałem, momentalnie podnosząc się z podłogi i stając naprzeciw brata.
Pokręcił głową i zaczął iść korytarzem. Zdezorientowany ruszyłem za nim.
- Jota, może łaskawie powiesz mi, co się tam wydarzyło? - wołałem do niego.
- Chodźmy do samochodu, wszystko ci opowiem - mruknął tylko.
Przez całą drogę nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. A byłem tak cholernie ciekawy tego, co się działo w mieszkaniu Seleny przez te kilka godzin, że gdy tylko wsiedliśmy do samochodu, spojrzałem wyczekująco na Jotę.
Który jak na złość przez baaaaardzo długi moment nie chciał się odezwać.
- Stary, ona nic nie pamięta - powiedział wreszcie, spoglądając na mnie. Nie no, kurwa, żartował sobie ze mnie.
- A tak na serio? - zapytałem, chcąc już się wszystkiego dowiedzieć.
- Kurwa, Neymar, ona nie pamięta niczego, co się wydarzyło przed zakończeniem egzaminów, czaisz? Niczego! - zawołał. Spojrzałem na niego jak na kompletnego debila.
Jak to ona niczego nie pamięta?!
- Skąd to wiesz?
- Poprosiłem ją, żeby opowiedziała mi jak to wszystko wyglądało. W sensie, że to, o czym mówiła przy tobie. Że zrobiłeś jej jakąś krzywdę - przytaknąłem, choć on i tak nie zwrócił na to uwagi. - A wtedy ona zaczęła opowiadać, jak dwukrotnie przyłapała cię na zdradzie. O tym, że byliście razem od około roku. Że poznaliście się na wakacjach na Ibizie. Tam do cholery nic nie zgadzało się z prawdą. I ona albo tak dobrze udaje, albo naprawdę coś się stało z jej pamięcią.
Tylko dlaczego miałaby udawać? Teraz zastanawiałem się tylko, co takiego stało się, że Selena zapomniała wszystko, co wydarzyło się między nami, co takiego sprawiło, że całkowicie zniknąłem z jej świadomości.
I kto do cholery nawciskał jej tych wszystkich bzdur na temat naszego związku?
- I co takiego ci jeszcze powiedziała? - zapytałem. Chciałem znać relację z całego tego czasu, który spędzili w jej mieszkaniu, ale na razie musiałem znać przynajmniej najważniejszą część z tego wszystkiego.
- Że wyprowadziła się od ciebie, bo nie mogła znieść ciągłego widoku ciebie z inną. Że miała cię dość i dlatego przeprowadziła się do Madrytu, żeby cię więcej nie oglądać - mruknął, opierając głowę o boczną szybę. - Po prostu nic mi tutaj nie pasuje. Ktoś musiał maczać w tym palce, bo to niemożliwe, żeby ona sama to sobie wymyśliła...
To było akurat oczywiste, że ktoś musiał naopowiadać jej tych wszystkich głupot na nasz temat. Musiał być to ktoś, kto bardzo mnie nie lubił i w dodatku był na tyle blisko z Sel, żeby mu uwierzyła. Do cholery, na świecie jest tylko jedna taka osoba...
- Wiedziałem, że jej matka mnie nienawidzi, ale nie sądziłem, że posunie się aż tak daleko - powiedziałem, uderzając ze złości w kierownicę. Odczekałem chwilę aż się uspokoję i spojrzałem na Jotę. - Co teraz zrobimy? Ja muszę ją odzyskać.
Sam czułem desperację w moim głosie. To było jedyne, na czym mi w tym momencie zależało - odzyskać dziewczynę, którą kochałem.
- Powinniśmy wrócić do Barcelony. Masz treningi, nie możesz ich zawalać. I tak nic tutaj nie zdziałasz - powiedział, a we mnie aż coś się wzburzyło, gdy to usłyszałem.
- Treningi to w tym momencie rzecz, o którą najmniej się martwię - zawołałem. - Nie mogę tak po prostu wrócić do Barcelony i siedzieć sobie tam spokojnie ze świadomością, że ona tutaj jest i nie pamięta nic z tego, co się pomiędzy nami wydarzyło!
- Mógłbyś się, do cholery, w końcu uspokoić? - Jocie też zaczęły puszczać nerwy. - Siedząc tutaj i tak nic nie zdziałasz, bo ona nawet nie chce cię widzieć na oczy. Wszystko tylko pogorszysz! W dodatku chcesz zawalać treningi? Niszczyć sobie karierę? Dawać tym hienom pretekst do tego, żeby nagle zaczęli się interesować tobą i sprawą z Seleną? Tego właśnie chcesz?
Wydarł się, a ja po prostu oparłem czoło o kierownicę. To było tak cholernie trudne.
- A co ty planujesz zrobić? - zapytałem już o wiele spokojniej.
- Po tym jak ona opowiedziała mi swoją wersję, spróbowałem jej wytłumaczyć, że nic takiego się wcale nie wydarzyło. Może nie do końca uwierzyła mi we wszystko, co powiedziałem, ale na pewno trochę zburzyło to jej zaufanie do osoby, która wcisnęła jej ta całą historyjkę. Powinniśmy wrócić do Barcelony i pomyśleć spokojnie, co robić dalej. Nie możesz działać pochopnie.
Miał rację. Jota jak najbardziej miał rację. Tylko ja nie potrafiłem znieść świadomości, że w tym momencie nie mogę nic w tej sprawie zrobić. Cała ta sytuacja była kompletnie beznadziejna.
- Więc teraz do cholery przesiadaj się na moje miejsce i wracamy razem do Barcelony - usłyszałem stwierdzenie Joty i spojrzałem na niego zdziwiony. - No co, myślałeś, że w tym stanie pozwolę ci prowadzić? Co to to nie, jeszcze mi życie miłe.
A gdy zobaczył, że nie zamierzam się ruszać z miejsca, dodał:
- No ruchy, nie mamy całego dnia.
Z niechęcią zamieniłem się z nim miejscami.
I wróciliśmy z powrotem do domu.







Ciekawa jestem, czy mielibyście coś przeciwko, żebym zakończyła to w tym miejscu? :'D

5 komentarzy:

  1. Kolejny rozdział, kolejne emocje. Gdzieś w głębi duszy liczyłam, że po rozmowie z Jotą Selena wyjdzie, rzuci się na Neymara z przeprosinami i wrócą do siebie. Znając to ja lubisz nas trzymać w napięciu czułam, że tak kolorowo nie będzie i pojawią się kolejne komplikacje, ale że takie?! Podobnie jak Ney sądzę, że to sprawka jej matki, ale co ona jej zrobiła, że Sel nic nie pamięta...Oj nie! Ja (i zapewne nie tylko ja) się nie zgadzam na zakończenie tej historii w tym miejscu! ❤ Chce żebyś pisała jeszcze i jeszcze i jeszcze. Liczę na to, że Neymar razem z Jotą wymyślą coś co przywróci Sel pamięć, że przypomni sobie wszystko co się między nimi działo, wrócą do siebie i zrobią temu komuś kto próbował zniszczyć ich szczęście jesień średniowiecza, haha. Jeśli wybierzesz opcje szczęśliwego zakończenia, to jestem pewna że przed tym pojawi się jeszcze dużo schodów :p A jeśli niestety bad end, no coż...ważne żebyś kontynuowała opowieść ❤ Także liczę na pojawienie się kolejnego rozdziału i to w miarę szybko �� A i mam nadzieję, że odpiszesz mi na mój komentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety zakończenia nie mogę ci zdradzić, ale mam nadzieję, że będziecie zadowolone, nie ważne, którą opcję wybiorę. Oczywiście opowiadanie będę kontynuować, ten przypis na dole był tylko po to, żeby zobaczyć czy ktoś te przypisy w ogóle czyta 😂 mam nadzieję, że otrzymałaś wyczerpującą odpowiedź na swój komentarz?

      Usuń
  2. Nie zgadzam się musisz to dokończyć :) :)

    NY

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy kolejny rozdział? Bo nie mogę się doczekać jak dalej potoczy się ta historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział już niedługo :D Jestem teraz zmobilizowana, żeby zakończyć to opowiadanie, więc rozdziały będą się pojawiać częściej niż wcześniej :D

      Usuń