~ Kierunek Barcelona
Zatrzymałem samochód jakieś dwa kilometry dalej na poboczu przy jakieś pobocznej drodze. Zdenerwowany wysiadłem z niego i oparłem się o maskę. Wyjąłem telefon i znalazłem ten numer, który kiedyś dostałem i chyba ani razu z niego nie skorzystałem. Nie wahałem się czy zadzwonić.To w tej chwili było dla mnie być albo nie być.
Trzy sygnały później usłyszałem jej głos.
- Słucham.
- Hey, tu Neymar.
- Wiem, wiem, mam twój numer. Co się stało?
Skąd to ona wiedziała, że coś jest na rzeczy?
- Jesteś może w domu?
- Nie, jestem w Madrycie u Michalea.
- A masz może jakiś kontakt z Seleną? - zapytałem z nadzieją, że może Ada będzie miała jakieś informacje.
- Nie, nie rozmawiałam z nią od naszego ostatniego spotkania, gdy odprowadzałam ją do domu. Miała wtedy jechać do ciebie - mówiła, a jej głos z każdą sekundą coraz bardziej zdradzał jej strach. - Neymar, co się stało?
Westchnąłem.
- Nie mam pojęcia, Ada. Wiem tylko tyle, że tamtego dnia do mnie nie przyjechała i że wyjechała z Mountblanc. Nic więcej.
Ciężko było mi to powtarzać, bo to tylko jeszcze bardziej utwierdzało mnie w myśleniu, jak bardzo zawaliłem, że nie postanowiłem porozmawiać z Seleną dużo wcześniej. Może gdybym przyjechał tu następnego dnia po tym, jak do mnie nie przyjechała, to może zdążyłbym się z nią jeszcze spotkać.
Ale teraz ona już odeszła.
Ada przez dłuższy czas się nie odzywała, więc ja postanowiłem to zrobić.
- Hey, wszystko w porządku?
- Tak, po prostu nie mogę uwierzyć, że coś takiego zrobiła - pociągnęła nosem i byłem pewny, że właśnie płakała.
- Ale spokojnie, ona na pewno się znajdzie. Proszę cię, nie płacz - próbowałem ją uspokoić, choć sam obchodziłem samochód wzdłuż i wszerz, bo z nerwów nie potrafiłem ustać w jednym miejscu.
- Neymar... proszę cię. Obiecasz mi coś? - zapłakała, a w tle usłyszałem głos Michaela, który zapewne starał się ją uspokoić.
- Oczywiście, co tylko chcesz - powiedziałem od razu. Chyba spodziewałem się tego, co powie.
- Obiecaj mi, że ją znajdziesz - pociągnęła nosem. - Bo Selena nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego sama. I raczej nie z własnej woli.
- Oczywiście, że ci to obiecuję. Będę jej szukał, dopóki jej nie znajdę - zapewniłem.
Przecież sam sobie też to obiecałem.
- I pamiętaj, że Selena bardzo cię kocha. Nie pozwól sobie przez nikogo wmówić, że jest inaczej.
- Będę pamiętał - powiedziałem z westchnięciem, a zaraz potem Ada się rozłączyła.
Z ogromnym westchnieniem wróciłem do samochodu i z powrotem wsiadłem na fotel kierowcy. Załamany oparłem ramiona i głowę na kierownicy.
- Dowiedziałeś się czegoś? - zapytał po chwili Jota.
- Że ostatni raz rozmawiały, gdy Sel miała do mnie przyjechać. Potem już nie miała z nią kontaktu.
- No to za przeproszeniem, jesteśmy w dupie - skwitował mój brat.
- Lepiej bym tego nie ujął - przyznałem.
Przez chwilę panowała cisza, ale potem znów odezwał się Jota.
- To gdzie teraz jedziemy?
Westchnąłem.
- Nie mam bladego pojęcia. Prosto przed siebie.
I tak jak powiedziałem, tak zrobiłem. Odpaliłem silnik i ponownie wjechałem na drogę, która prowadziła nas gdzieś w stronę Valencii.
Ale przejechaliśmy 500, może 600 metrów, gdy rozdzwonił się mój telefon.
W sumie nie powinienem być zdziwiony i tak tez nie było, gdy zobaczyłem na wyświetlaczu numer podpisany "Enrique".
- Słucham - powiedziałem zaraz po odebraniu połączenia.
- Neymar, Pique powiedział mi, dlaczego nie było cię na porannym treningu i wszystko rozumiem. Naprawdę mi przykro z powodu tego, co cię spotkało, ale oczekuję, że mimo wszystko pojawisz się na wieczornym treningu.
Postawa Luisa była dla mnie zrozumiała. Wiem, że zawsze rozumiał on nasze prywatne sprawy, gdy kolidowały one z treningami, ale najważniejsze dla niego było dobre przygotowanie drużyny do meczu, a bez obecności na treningach się to nie obędzie.
- Oczywiście, jak najbardziej postaram się przyjechać, ale mogę się trochę spóźnić, bo aktualnie jestem poza Barceloną.
- Trening zaczyna się za dwie godziny. Jeśli się spóźnisz, to zrozumiem, ważne jest dla mnie, żebyś po prostu się tam pojawił.
- Dobrze, trenerze - powiedziałem i rozłączyłem się. - No to kierunek Barcelona - powiedziałem do Joty, zawracając na środku drogi.
Ehh.. Tak strasznie mnie nosi z powodu niewiedzy co się dzieję z Seleną... Mam nadzieję, że nic jej nie jest i niebawem się wszystko wyjaśni :)
OdpowiedzUsuńRozdział super :* Czekam na następny /nat
On ją musi znaleźć!!
OdpowiedzUsuńWpadaj do mnie ;*
No do jasnej cholery gdzie ona jest??? Może matka ją w piwnicy trzyma Ney powinien to sprawdzić hehe. A tak na serio to czekam na szybki next :)
OdpowiedzUsuńNY
Gdzie jest Sel?!😲😲 czekam na next!❤
OdpowiedzUsuń