sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 27.

~ Powinien pan zadzwonić do rodziców dziewczyny...

- Jest i nasza bohaterka meczu. I jak każda największa gwiazda - spóźniona - powiedział żartobliwie Leo.
- Ach, czyli to dlatego ty zawsze jesteś punktualny? zapytałam go na co reszta zaczęła się śmiać. Oczywiście osobiście bardzo ceniłam Messiego jako osobę i jako piłkarza, i uważałam go za najlepszego, ale nie przeszkadzało to w tym, żeby móc się z niego trochę pośmiać.
- Tak, właśnie dlatego - odpowiedział Leo, sam się śmiejąc.
Uśmiechnęłam się do niego i kątem oka spojrzałam na Neymara. Stał za wszystkimi i patrzył na mnie uważnie. Żadne z nas chyba nie do końca wiedziało, jak ma się zachować. Mogliśmy albo zachowywać się normalnie, jak para, a przy tym wydać wszystkim nasz sekret, albo udawać, że w ogóle się nie znamy po to, żeby nikt niczego nie podejrzewał. Prawie niezauważalnym gestem dałam Neyowi do zrozumienia, że jednak decyduję się na tę drugą opcję. Zrozumiał, o co miałam na myśli i lekko skinął głową. Po jego minie widziałam, że przykro mu jest, że nie chcę powiedzieć przyjaciółkom o naszym związku, ale bardzo dobrze to maskował. Nawet Messi i Suarez się nie zorientowali, że coś jest nie tak.
Mi samej było naprawdę przykro, że muszę przed dziewczynami ukrywać nasz związek, ale nie przewidywałam innego wyjścia. Tak się złożyło, że były tu ze mną największe plotkary w szkole. Dobrze by się to nie skończyło.
Podniosłam wzrok i ze zdumieniem zauważyłam, że wszyscy na mnie patrzą. Czy ja naprawdę byłam tu taką atrakcją?
- Wszystko okey? - odezwał się Suarez. Przez moment zapomniałam, że stoję o kulach.
- Tak. Nic mi się nie stało. - odpowiedziałam. Byłam zmęczona staniem, więc przeszłam kawałek i usiadłam na murawie. Każdy zrobił to samo i chwilę później wszyscy siedzieliśmy w kręgu tak, jak oni robili to wcześniej. I znów zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście dziewczyny musiały wypytać się, co mi się stało, a ja cierpliwie musiałam im odpowiedzieć, choć sama nie wiedziałam o tym zbyt wiele. A gdy ten temat został już przewałkowany wzdłuż i wszerz, dziewczyny zaczęły kolejny, który był o wiele gorszy.
- No to,... jak się poznaliście? - zapytała Amber bez ogródek, patrząc to na mnie, to na Neymara. Messi i Suarez wcale nie wydawali się zdziwieni faktem, że Neymar kogoś ma, ale byli zszokowani, że to jestem ja. Patrzyli na mnie z niedowierzaniem, a dziewczyny tak, jak i Amber patrzyły na naszą dwójkę, czekając na wyjaśnienia. Neymar wydawał się zaskoczony odwagą mojej przyjaciółki, a ja nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Mimo wszystko jednak zebrałam się szybciej niż mój chłopak.
- Amber - zaczęłam spokojnie - czy mogłabyś już skończyć ten temat? To naprawdę robi się nudne, a ja nie chcę wyciągać tego na światło dzienne, okey?
- Ale przecież jeśli powiesz nam o tym, to nikt inny się o tym nie dowie - odezwała się Niki.
- Nikt oprócz całej szkoły - westchnęłam i przeczesałam ręką włosy.
- Ale to z Neymarem byłaś na tym balu?
- Tak, przecież już o tym mówiłam. I dlaczego pytacie się jakby go tutaj nie było? - zamknęłam oczy i westchnęłam po raz kolejny.
- Okey, to może inaczej - usłyszałam głos Lary. - Yyyy Neymar, skoro Sel nie chce o tym mówić, to może ty coś powiesz?
- Przykro mi, ale ja szanuję decyzję Seleny. Jeśli nie chce nikomu o tym mówić, to ja też nikomu o tym nie powiem - otworzyłam oczy na jego słowa i zobaczyłam, że swój wzrok ma utkwiony we mnie.
- Stary, ale że nawet nam nie powiedziałeś?! - odezwał się Suarez.
- Luis - warknął na niego Neymar.
- Dobra, ja mam już tego dosyć! - odezwałam się nagle. Chciałam wstać, ale Neymar zrozumiał, co zamierzam zrobić.
- Poczekaj - powiedział i podniósł się z murawy. Podszedł i usiadł obok mnie, przytulił i pocałował we włosy. Wokół rozniosło się głośne "oooj", a dziewczyny wpatrywały się w nas radosnym wzrokiem.
- Mam dość - szepnęłam do Neya, wtulając się w niego bardziej.
- Ćsiiiii - uściskał mnie mocniej. Myślałam, że się rozpłaczę. Nie mam pojęcia dlaczego stałam się tak słaba, ale myślę, że po prostu bałam się tego, że już zawsze tak będzie. Że albo każdy będzie nas wypytywał, albo że już na zawsze zostanę tylko znienawidzoną dziewczyną Neymara.
Ale nie rozpłakałam się. Nie przy dziewczynach, nie przy przyjaciołach mojego chłopaka. Tego byłoby zbyt wiele.
Otrząsnęłam się z tego dziwnego stanu, w którym się znalazłam i wróciliśmy wszyscy do normalnej rozmowy. Śmialiśmy się, dobrze bawiliśmy aż w końcu przyszedł nasz trener i pan Enrique i powiedzieli, że musimy się już zbierać. Zrobiło się już bardzo późno, a my nawet tego nie zauważyliśmy. I niestety, musieliśmy przyznać naszym trenerom rację: chłopacy mieli rano trening, a my jutro po południu wracamy do Mount Blanc. Trzeba było się rozstać.
Około północy razem z dziewczynami wsiadłam do autokaru, uprzednio żegnając się z Luisem, Leo i Neymarem. Przykro było nam się żegnać, ale inaczej nie mogliśmy.
Gdy nasz autokar ruszył sprzed Camp Nou, dziewczyny od razu zbiegły się wokół i zaczęły mi gratulować. Byłam szczęśliwa, myślałam, że przyjmą to tak, jak wszyscy w szkole. A jednak one były z tego powodu szczęśliwe.
W hotelu prawie wszystkie znalazłyśmy się w jednym pokoju. Naszym pokoju: moim, Amber i Niki. Dziewczyny trajkotały ciągle tylko o jednym. W końcu miałam już tego dość, ale nie powiedziałam im tego. Nie chciałam psuć im radości. Ale byłam już tak zmęczona, że zasnęłam, zanim one zdążyły wrócić do swoich pokoi.

****

Rano wszystkie musiałyśmy wstać wcześnie. Dziewczyny do południa miały zwiedzać miasto z naszymi opiekunami, a ja z trenerem miałam pojechać do budynku Barcy, gdzie miałam mieć robione badania pod kątem kolana. A potem wracamy do domciu.
O godzinie dziewiątej wszyscy spotkaliśmy się w holu. Dziewczyny chwilę później opuściły hotel, a ja nadal musiałam czekać na przyjście mojego trenera. Nie on się spóźniał, to ja byłam sporo wcześniej, ale po prostu tak się denerwowałam, że w nocy nie mogłam spać i wstałam wcześniej.
Trener pojawił się w holu pół godziny później. O dziesiątej byliśmy umówieni w klubie, więc musieliśmy się już zbierać. Zamieniliśmy ze sobą zaledwie parę słów i wyruszyliśmy w drogę. Niestety musieliśmy dotrzeć do klubu na piechotę, co nie bardzo mi się uśmiechało z racji tego, że nadal musiałam chodzić o kulach, ale nie miałam innego wyjścia. A przecież wcale nie mieliśmy tak daleko, więc nie miałam na co narzekać. Nie rozmawialiśmy dużo, bo nie było w sumie o czym. Trener zapytał mnie o moje zdrowie, wspomniał coś o tym, że zastanowi się poważnie nad moją oceną i na tym się skończyło.
W sumie dwadzieścia minut zajęło nam dotarcie do budynku Barcy. Gdy weszliśmy do środka, od razu zaprowadzono nas do gabinetu lekarza, który już na nas czekał. Trener chwilę z nim porozmawiał, potem około godziny różnych badań i byłam "wolna". Ale tylko względnie, bo nadal musiałam siedzieć w gabinecie, czekając na wyniki. Eh, jak to długo trwa!
Lekarz na chwilę wyszedł, mój trener czekał na korytarzu, więc w gabinecie zostałam sama. Ale nie na długo, bo po kilku minutach drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich... Neymara!
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam zdziwiona.
- To tak się wita od dzisiaj swojego chłopaka? - zaśmiał się, podszedł do mnie i przytulił.
- Oczywiście, że nie. Tęskniłam za tobą. Ale co tu robisz?
- Przyjechałem odwiedzić moją dziewczynę. A co już nie mogę?
- Nie - zaśmiałam się. - po prostu nie spodziewałam się ciebie tutaj - przyznałam.
- W takim razie: Niespodzianka! - zawołał, na co ja wybuchłam śmiechem.
Nawet z Neymarem nie zauważyliśmy, gdy do gabinetu wrócił lekarz z trenerem.
- A więc - zaczął lekarz - będziesz musiała zostać na trochę w Barcelonie - zwrócił się do mnie.
- To coś poważnego? - od razu zaczął dopytywać
- Na szczęście to tylko lekkie naderwanie ścięgna. Niby nic wielkiego, ale jednak w tym stanie leczenie powinno zająć około czterech tygodni.
Słysząc to, głośno westchnęłam. Cztery tygodnie! Ja ledwo mogę stanąć na nogę i ma tak być przez prawie miesiąc?! Ratunku!
- Powinien pan zadzwonić do rodziców dziewczyny. Muszą zdecydować, gdzie Selena będzie leczona - lekarz zwrócił się do trenera, który już wyjmował telefon, gdy odezwał się Neymar:
- Niech pan nigdzie nie dzwoni. Nie ma nawet takiej opcji, żeby Sel leczyła to gdziekolwiek indziej niż tutaj.
- Ale do tego wymagana jest zgoda jej rodziców - zaprzeczył lekarz.
- Mój tata jest aktualnie w Ameryce, więc trudno będzie się z nim skontaktować - stanęłam po stronie Neymara.
- A mama?
- Jej będzie zdecydowanie obojętne, gdzie będę, więc nawet nie warto do niej dzwonić.
- A chyba lepiej, żeby na co dzień zajmował się nią ktoś, kto miał już z czymś takim do czynienia, prawda? - odezwał się Neymar, obejmując mnie ramieniem.
Pozostała dwójka spojrzała po sobie, aż w końcu decyzję podjął doktor:
- Dobrze, niech wam będzie - powiedział, a my zaczęliśmy się cieszyć. - Tylko macie załatwić mi pisemną zgodę jednego z rodziców.
- Jasne, zrobi się!
Lekarz jeszcze usztywnił mi kolano, przez założenie stabilizatora i teraz już naprawdę byłam wolna.
- No to Neymar, możesz zabierać swoją przyszłą panią da Silva - zażartował. Był niewiele starszy od Neya, więc pewnie mieli całkiem dobry kontakt.
Podziękowaliśmy, pożegnaliśmy się i opuściliśmy gabinet. Może ja nie miałam tak łatwo, ale się udało.
- To co teraz, moja pani da Silva? - zapytał Junior, zatrzymując się i łapiąc mnie za biodra. Na jego twarzy, tak jak i na mojej czaił się radosny uśmiech.
- Skoro już jesteśmy państwem da Silva to chyba czas na miesiąc miodowy, panie da Silva.




Każdy pyta kiedy rozdział... I tak pomyślałam, że może znajdę jakiś sposób, żeby was o tym informować na bieżąco... Co wy na to? Jak macie jakieś pomysły, to koniecznie piszcie w komentarzach :D

No to udanej majówki ;)
Neyforever :*

12 komentarzy:

  1. Już czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Że miesiąc miodowy? ^_^ Haha, już mi się podoba.
    Weny, kochana i zapraszam do mnie w wolnej chwili. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeny odkrylam twojego bloga wczoraj i nie moglam oderwac sie od telefonu! Masz talent do pisania! :* szybko pisz nastepny rodzial! :* i zycze weny :*

    PS. A co do informowania nas na biezaco mozesz np. Zalozyc grupe na fb i tam dodawac posty ze nowy rodzial albo cos :P :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisz szybko następny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz szybko kolejny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny! Mam nadzieję,że szybko pojawi się kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń