środa, 30 marca 2016

Rozdział 24.

~ "kogoś na moje miejsce"

Neymar i Jota pojechali, ja musiałam zostać. I tylko po to, żebym przez dźwięk irytującego budzika musiała obudzić się i wstać do szkoły. Przyznam, nie było to łatwe, ale jakoś udało mi się zwlec z łóżka. Zwykła przedszkolna rutyna i nagle znalazłam się pod domem, czekając na nadejście Ady. Gdy w końcu się pojawiła, byłam szczęśliwa, jak gdybym właśnie otrzymała dzień wolny od szkoły. Czekałam na nią na dworze aż dwadzieścia minut, a dzisiejszy poranek nie należał mimo wszystko do najcieplejszych.
- Jesteś wreszcie! - zawołałam, przytulając przyjaciółkę na przywitanie. - Zamarzłabym tu zaraz!
- Oj, no przepraszam... Zagadałam się z Michaelem i jakoś tak wyszło... - przyznała.
- Z Michaelem? Przecież chyba wrócił do Madrytu, nie? - zdziwiłam się. Przecież jeszcze sama byłam świadkiem tego, jak rozmawiali o jego powrocie.
- Selena, nie wiem w jakiej epoce ty żyjesz, ale ktoś kiedyś wynalazł takie coś jak Skype - powiedziała Ada wyniosłym głosem.
- Jeny, trzeba było tak od razu... - jęknęłam.
- A tak szczerze, to rozmawialiśmy o tobie - rzekła, co mnie trochę zszokowało. Że o mnie?!
- Co?
- No nie patrz się tak na mnie! - powiedziała, zauważając moje przenikliwe spojrzenie. - Nawet nie wiesz, jak wielkie poruszenie wywołało pojawienie się ciebie z Neymarem na tym balu.
- No nie, czy oni wszyscy nie mają swojego życia i swoich spraw? - przewróciłam oczami. Spodziewałam się jakiejś reakcji ze strony osób, które nas widziały, ale chyba nie aż takiej.
- Najwidoczniej nie. Ale skoro jesteś tak spokojna, to śmiem twierdzić, że nie sprawdzałaś ostatnio żadnych portali plotkarskich - powiedziała, a z moich ust mimowolnie wymsknęło się ciche jęknięcie. Nie, zdecydowanie nie byłam jednak gotowa na ujawnienie światu mojego związku z Neyem.
- A ty co takiego już tam przeczytałaś?
- Pełno bzdur, Chyba każdy z tych portali wstawił już zdjęcia z naszego balu, ale żaden z tego co wiem, nie wie jeszcze z kim tak naprawdę Neymar się tam pojawił. Wzięli te zdjęcia po prostu z Facebooka i nie wiedzą jeszcze kim jesteś. Ale teraz każdy coś podejrzewa.
- Miejmy nadzieję, że nikt z naszych znajomych się nie wygada, bo będę miała po prostu kolokwialnie mówiąc przesrane - westchnęłam.
- Miejmy nadzieję - powtórzyła po mnie przyjaciółka.
Zmieniłyśmy temat, ponieważ nie chciałam jeszcze bardziej denerwować się zaistniałą sytuacją. Nie byłam przyzwyczajona do tego, że w tym momencie fani Neymara na całym świecie zastanawiają się, kim jest ta brunetka, z którą wybrał się na bal. To zdecydowanie miało prawo mnie denerwować i dekoncentrować.
Do szkoły weszłyśmy dziesięć minut później i nieco zdziwiłyśmy się, gdy ujrzałyśmy prawie puste korytarze. Obydwie spojrzałyśmy na zegarek umieszczony w holu głównym i dopiero wtedy zorientowałyśmy się, że jakieś pięć minut temu zabrzmiał dzwonek rozpoczynający lekcje. Obie rzuciłyśmy się pędem w stronę klasy, w której odbywały się nasze lekcje języka hiszpańskiego.
Ada zapukała do drzwi, weszłyśmy razem do sali i przeprosiłyśmy za spóźnienie. W sali na chwilę zapanowała cisza, ale było to dosłownie kilka krótkich sekund. Potem zaczęły się krzyki i piski na mój widok. No to żegnaj wolności!
- Co tu się dzieje? Proszę zignorować spóźnienie Ady i Seleny, i skupić się na lekcji - nauczycielka przywróciła porządek i ciszę w klasie, za co byłam jej niezmiernie wdzięczna.
Mimo wszystko jednak nie pozbyłam się zaciekawionych spojrzeń, kierowanych w moją stronę przez całą godzinę lekcyjną. To było naprawdę krępujące. Cały czas czułam na sobie czyjś wzrok i przez to byłam tak zdekoncentrowana, że nie mogłam się na niczym skupić.
- Wszystko okej? - zapytała cicho Ada, kilka sekund przed tym, jak zabrzmiał dzwonek na przerwę.
- Nic nie jest okej - odszeptałam i zaczęłam się pakować.
Ale jeśli myślałam, że lekcja była koszmarem, to nawet nie wiem jak nazwać to, co wydarzyło się po moim wyjściu z klasy.
Gdy tylko znalazłam się na korytarzu, otoczyła mnie znaczna grupka osób, które jeden przez drugiego krzyczały, zadawały jakieś pytania, których nawet nie zdołałam nawet całkowicie dosłyszeć przez te wszystkie wrzaski.
Zakryłam uszy dłońmi, aby choć trochę ograniczyć słyszalność tego wszystkiego, a Ada pomogła mi się przedostać przez krąg, który stworzył się wokół nas.
Jednak to wcale nie pomogło. Mimo że niektórzy sobie odpuścili, to cała reszta poszła za mną. Z każdą sekundą, minutą słyszałam coraz więcej z tego, co mówili. Wszyscy pytali o mnie, o Neymara, o nasz związek... Znalazło się kilka osób, które pytały się mnie, czy to na pewno był on. Głowa zaczęła mnie boleć od ciągłego gwaru, jaki panował wokół mnie.
Nie odezwałam się do nikogo słowem, ignorowałam wszystkich ciekawskich, ale gdy dotarłam już na drugą stronę szkoły, gdzie znajdowała się sala od portugalskiego, miałam tego wszystkiego dość. Nie wiem, jak Neymar to wszystko wytrzymuje, ale ja już pierwszego dnia nie daję rady.
- NIE! - krzyknęłam głośno i nagle, a wszystkie głosy wokół mnie ucichły.
Wzięłam głęboki oddech. Ada patrzyła na mnie zaciekawiona tym, co mam zamiar zrobić.
- Błagam was, nie męczcie mnie. Nie chcę o tym mówić i niczego na pewno wam nie powiem. Więc proszę uspokójcie się z tym wszystkim i uszanujcie fakt, że chcę mieć spokój, dobrze? - powiedziałam już spokojniejszym tonem. Każdy z zebranych patrzył się na mnie zdziwiony. Nie spodziewali się takiej odpowiedzi?
- Ale to był Neymar? - jedna z dziewczyn miała na tyle odwagi, żeby mimo wszystkich moich słów, jednak zapytać.
- Tak, to był Neymar. I tyle musi wam wystarczyć - odpowiedziałam i skierowałam się do klasy.
Zdziwiłam się, gdy zauważyłam, że za mną podąża Cristian.
- Sel, poczekaj. Możemy porozmawiać? - zapytał, łapiąc mnie za rękę.
- Mów - odrzekłam, zabierając swoją dłoń z jego uścisku.
- Ale chciałbym porozmawiać sam na sam - uśmiechnął się przepraszająco w stronę Ady, która wzruszyła jedynie ramionami i spojrzała na mnie.
- Zaraz przyjdę - powiedziałam do niej, zostawiłam torbą na swojej ławce i skinęłam głową do Cristiana. - Chodź.
Przeszliśmy przez krótki korytarz i wyszliśmy na dwór. Oczywiście towarzyszyły temu wścibskie spojrzenia reszty uczniów. Znaleźliśmy się za szkołą, gdzie najczęściej przychodziło się palić papierosy. Nie było to zbyt ciche i odpowiednie miejsce na rozmowę, ale nie miałam wyjścia, gdyż znajdowało się najbliżej sali od języka portugalskiego, w której powinnam znów pojawić się za jakieś dwie minuty.
- To prawda o tobie i tym piłkarzu? - zapytał Cris, nawet nie czekając aż się odezwę.
- Cristian, to chyba naprawdę nie twoja sprawa - westchnęłam. - Wszyscy się o to pytają, a ja naprawdę nie mam siły na te wszystkie pytania odpowiadać. To z kim się umawiam czy nie umawiam to moja prywatna sprawa.
- Czyli nie zamierzasz mi powiedzieć, tak?
- A do czego jest ci to potrzebne, Cris? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Ja... - zmieszał się. - Po prostu chcę wiedzieć czy to prawda, tylko tyle. Wiem co do mnie czułaś i chciałbym wiedzieć czy znalazłaś już sobie kogoś na moje miejsce.
Miałam ochotę go uderzyć. Naprawdę. "Kogoś na jego miejsce"?! Przecież on nigdy nie był na miejscu Neymara!
- Masz rację, Cristian. Przez jakiś czas może mi się podobałeś, ale teraz już wiem, że to było tylko powierzchowne. Tak naprawdę nic nigdy do ciebie nie czułam. A ty nigdy nie byłeś na miejscu Neymara - odpowiedziałam wściekła.
Gdyby nie fakt, że znajdowaliśmy się na terenie szkoły, to poprawiłabym mu to, co już kiedyś zrobiłam jego twarzyczce. Ale nie chciałam wzbudzać jeszcze większego zainteresowania w tej szkole moją osobą.
-  Kłamiesz! - oskarżył mnie.
- To tylko twoje zdanie. W każdym bądź razie, odpowiem ci to co wszystkim: Nie mam zamiaru rozmawiać z tobą o moim życiu prywatnym - powiedziałam, odwróciłam się i skierowałam się z powrotem do budynku.
- Czyli jednak jesteście razem - stwierdził, na tyle głośno, żebym mogła to usłyszeć.
- Nic ci do tego - odpowiedziałam i weszłam do szkoły.

****

- Do odpowiedzi przyjdzie... może Selena - rzekła moja nauczycielka. Wcale mnie to oczywiście nie cieszyło. Po odbytej przed chwilą rozmowie z Cristianem byłam wstanie wybuchnąć, jeśli ktoś powie coś nieodpowiedniego.
Wstałam i podeszłam do biurka nauczycielki. W ciszy czekałam na zadanie przez nią pytania.
- No to Seleno, przedstaw się, opowiedz coś o sobie po portugalsku - wydała polecenie.
Od razu zaczęłam mówić. Portugalski nie był dla mnie wymagającym przedmiotem, więc przychodziło mi to z niesamowitą łatwością.
 Gdy już zaczęłam mówić o sobie, oczywiście nie obeszło się bez komentarzy typu:
- Zapomniałaś wspomnieć o swoim kochanym piłkarzyku - oczywiście te słowa musiały wyjść z ust nikogo innego, jak Gigi, naszej klasowej idiotki, blondynki i plastiku. Wątpię, żeby zrozumiała cokolwiek z tego, o czym mówiłam, ale i tak musiała dodać swoich pięć groszy.
Nie zwróciłam jednak na nią uwagi i mówiłam dalej. Nauczycielka słuchała mnie w skupieniu, starając się rozumieć wszystko, o czym mówiłam, a ja skupiona byłam już tylko na tym, żeby nie popełnić żadnego błędu. Jednak spojrzenia wszystkich skierowane na moją osobę, wcale nie ułatwiały mi zadania.
- Co, pewnie twój Neymarek nauczył cię tak mówić po portugalsku, co? Gdzie cię zabrał na wycieczkę? Do Portugalii czy może był bardziej hojny i poleciałaś z nim do Brazylii? - znów usłyszałam znienawidzony, piskliwy głos Gigi i nie wytrzymałam. Jednak zanim zdążyłam jej coś powiedzieć, zdążył odezwać się David.
- Gigi, po prostu przyznaj się, że jej zazdrościsz, a nie odstawiasz tutaj jakieś głupie szopki. każdy wie, jak bardzo chciałabyś być na miejscu Sel.
- Że niby ja jej zazdroszczę? Niby czego? - zaśmiała się, ale i tak wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że David trafił w jej czuły punkt. Gigi była po prostu zła na mnie za to, że miałam coś, czego ona nigdy nie dostanie.
Wywiązała się z tego oczywiście niemała kłótnia, której nasza nauczycielka raczej nie zamierzała przerywać, ale przerwało ją pukanie do drzwi. Wszystkie głosy w klasie ucichły, gdy do klasy wszedł jeden z wf-istów.
- Dzień dobry. Czy mógłbym na chwilę zabrać Selenę? - zapytał, a ja niemało się zdziwiłam. Czy on naprawdę powiedział, że przyszedł tu do mnie?
- Tak, oczywiście - głos nauczycielki, wyrwał mnie ze zdziwienia.
- Selena, zabierz swoje rzeczy, bo raczej już nie wrócisz na lekcję - dobra, teraz to wydało mi się jeszcze bardziej podejrzane.
Mimo wszystko jednak zabrałam swoje książki i torbę, i razem z wf-istą opuściłam klasę.
- O co chodzi, proszę pana? - zapytałam, gdy byliśmy już na korytarzu.
- Zaraz o wszystkim ci opowiem - odpowiedział, idąc przede mną. Kilka minut ciszy później wchodziliśmy do pustego pokoju nauczycielskiego.
- Usiądź proszę - wskazał gestem jedno z krzeseł i sam usiadł naprzeciwko niego.
- Więc mogę się już dowiedzieć o co chodzi? - zadałam pytanie zaraz po tym, jak usiadłam.
- Wiesz, że prowadzę żeńską drużynę piłki nożnej?
- No tak - odrzekłam, nadal nie wiedząc o co chodzi.
- Clara z mojej drużyny złamała nogę. Nie może grać. Jutro jedziemy z całą drużyną na Mistrzostwa Katalonii i ty musisz z nami jechać w zastępstwie za Clarę.
- Że co?!



Niespodzianka? Jak myślicie, jak Selena sobie poradzi? Powie Neymarowi?
A tak btw to proszę Was o komentarze pod rozdziałami, bo mam wrażenie, że im częściej dodaję, tym mniej osób to czyta :/
Neyforever :*

9 komentarzy:

  1. WOW! Też bym zareagowała tekstem typu "że co?!" ;p Czekam na dalszą część.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg 😱 genialny ❤ czekam na następny ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz wrażenie, ze coraz mniej osób to czyta ? Nie wiem jak inni, ale ja tu wchodzę kilka razy dziennie by zobaczyć, czy może przypadkiem nie dodałaś rozdziału ! To opo jest genialne ! Czekam z niecierpliwością na next <3 / nat

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Już nie mogę doczekać się kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny :)
    Ciekawe co zrobi Sel :D
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjny ;*!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz szybko następny :)

    OdpowiedzUsuń