- Tak bardzo cię kocham, kochanie.
Odwróciłam się i tak, jak się spodziewałam, zobaczyłam Neymara. Moje serce momentalnie zaczęło bić dwa razy szybciej. Czy on naprawdę tutaj był? Czy może to mi się śniło?
Przytuliłam się do niego i usłyszałam jego krótki śmiech. Był tu.
- Też cię tak bardzo kocham, Neymar - powiedziałam, spoglądając w jego oczy. W moich zaczęły zbierać się łzy szczęścia.
Junior zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie namiętnie, choć delikatnie. To była ta piękna więź między mną a Neymarem - nie musieliśmy używać słów, żeby przekazywać sobie nawzajem tego, co czujemy.
Chwilę po tym jak odsunęłam się od Neya, pomyślałam, że za wszystkim, za zorganizowaniem przyjazdu Neymara do Mountblanc musiała stać moja przyjaciółka i moi rodzice.
Odwróciłam się w ich stronę i podeszłam do przyjaciółki. Przytuliłam się do niej, a gdy po chwili się od siebie odsunęłyśmy, w moich oczach znów zalśniły łzy.
- Dziękuję. Tak bardzo ci dziękuję - szepnęłam.
- Nie masz za co. I tylko mi się tutaj nie rozpłacz, bo to zepsuje cały efekt, nad którym ja pracowałam cały dzisiejszy dzień - powiedziała z uśmiechem, na co ja nie mogłam odwzajemnić tego gestu.
Następnie podeszłam do taty i jego także przytuliłam. Nie musiałam nic do niego mówić. Wiedział, o wszystkim co czułam, ponieważ taki już po prostu był. Znał mnie na wylot.
Zaraz obok mojego taty stała mama i wiedziałam, że też należą się jej podziękowania, ponieważ zapewne także brała udział w tym małym spisku.
Jednak ja i moja mama nie miałyśmy teraz dobrych kontaktów. Prawdę mówiąc to nie miałyśmy ich odkąd skończyłam 12 lat. I to wtedy tak naprawdę ostatni raz ukazałam jakieś uczucia wobec niej. I po siedmiu latach zrobienie tego ponownie wcale nie przychodziło mi z łatwością. Samo powiedzenie słowa "dziękuję" w jej kierunku, było dla mnie trudne.
Jednak ku zdziwieniu wszystkim, nawet siebie, podeszłam do mamy i ją przytuliłam. Zrobiłam to pierwszy raz od siedmiu lat i było mi z tym naprawdę dziwnie, choć uczucie, gdy możesz przytulić się do swojej mamy po tak długim czasie jest przyjemne.
- Dziękuję - szepnęłam, szokując wszystkich jeszcze bardziej.
Sama byłam zszokowana swoim zachowaniem ale nie komentowałam go, nie chcąc psuć tej chwili. Kiedy już miałam wrócić do Neymara, podszedł do mnie Michael i też przytulił.
- Przepraszam - powiedział. I co najważniejsze, wiem, że powiedział to szczerze.
- Twoje winy są tobie wybaczone, madridisto - odpowiedziałam, na co się zaśmiał. Niestety takie już nasze życie. Ja Barcelonistka, on madridista.
- To mogę już odzyskać swoją dziewczynę? - zapytał Neymar, podchodząc do mnie i przytulając od tyłu.
- A i owszem, możesz - odpowiedziałam, wtulając się w niego.
- To co, możemy jechać? - spytał Michael, naśladując Neymara i przytulając tak samo Adę. Tak słodko razem wyglądali.
Zrobiliśmy sobie jeszcze tylko zdjęcie i moi rodzice pożegnali nas z uśmiechami na twarzach.
Razem z Adą zaniemówiłyśmy, gdy przed domem zobaczyłyśmy limuzynę. Neymar i Michael uśmiechnęli się do siebie konspiracyjnie, a ja nie mogłam uwierzyć, ze zaplanowali to razem. Każdy z nich zaprowadził swoją dziewczynę do samochodu, otworzył drzwi i pomógł wsiąść do środka. Czułyśmy się dosłownie jak dwie księżniczki i każda z nas miała swojego wymarzonego księcia.
Droga z pod mojego domu do sali, w której miał odbywać się cały bal minęła nam w miłej atmosferze i nie trwała długo. Nim się obejrzałam, a byliśmy już na miejscu. I dopiero gdy przy pomocy Neymara wysiadłam z samochodu, naszły mnie czarne myśli.
Czy mogę wymagać tak dużo od Neymara? W końcu jest sławny i wiem, że nie powinien się tutaj pojawiać. Zbyt zwróci tym na siebie uwagę. Na pewno fakt, że się tutaj pojawił nie pozostanie tajemnicą. Zwróci tym uwagę przede wszystkim na siebie, ale przy okazji także ja zostanę zauważona. Nie wiem czy byłam gotowa na to, żeby świat okrążyła wiadomość o naszym związku, ale skoro Ney uznał to za stosowne, to nie powinnam mieć co do tego żadnych wątpliwości.
Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco, doskonale wiedząc o czym myślę.
- Gotowa, żeby się ujawnić? - zapytał przed samym wejściem. Kiwnęłam delikatnie głową.
- A ty gotowy na ich zdziwienie? - powiedziałam, a Ney zaśmiał się krótko i także kiwnął głową.
I zaraz potem przekroczyliśmy razem próg sali, na której znajdowało się już sporo par. Jedni tańczyli, drudzy siedzieli, a jeszcze inni po prostu stali i rozmawiali. Nikt nie zwrócił na nas większej uwagi. Dopiero gdy zaczęliśmy całą czwórką iść w głąb sali, poszczególne osoby zaczęły nas zauważać i nie mogli oderwać od nas wzroku. I wszyscy wiemy, kto był głównym powodem zainteresowania. Neymar. U chłopaków dlatego, że większość z nich wiedziała bardzo dobrze, kim jest, a u dziewczyn z racji tego, że każdej z nich się on podobał. Ale niestety dziewczyny, ten cudowny i piękny chłopak jest mój.
Czy byłam zazdrosna? Może troszkę, bo widziałam jak te wszystkie dziewczyny pożerały go wzrokiem, ale z drugiej strony wiedziałam, że dla Neya liczyłam się jedynie ja. Zapewniał mnie o tym tak wiele razy, że bardzo dobrze to zapamiętałam.
Na szczęście nikt z moich szkolnych znajomych nie zamierzał do nas podejść. Może dlatego, że byli tak zdziwieni, a może dlatego, że rozumieją, że też potrzebujemy prywatności. Nie wiem. W każdym bądź razie nie ważny był dla mnie powód, ważne że nam nie przeszkadzali.
Ada i Michael powiedzieli nam, że idą się przywitać, więc po chwili zostaliśmy sami.
Neymar wyciągnął mnie od razu na parkiet. I to nie gdzieś na parkiet, ale oczywiście na sam jego środek. Tak Junior lubił zwracać na siebie uwagę, kiedy mógł.
Ney ułożył swoje ręce na moich biodrach i zaczęliśmy kołysać się w rytm powolnej muzyki. Z każdą chwilą wtulałam się w Neymara coraz bardziej i byłam coraz bardziej szczęśliwa, że tutaj jesteśmy. Bo mimo że zawsze mówiłam matce, że nie chcę tutaj przychodzić, to tak naprawdę bardzo chciałam przyjść tu z kimś kogo naprawdę kocham. A taką osobą zdecydowanie stał się Neymar. Mimo że znamy się dopiero od trzech miesięcy, to naprawdę się w nim zakochałam. Jest dla mnie ważny tak jak nikt nie był i już pewnie nie będzie.
- Wszyscy się na nas patrzą - zauważyłam speszona. W brew pozorom nie lubiłam stawać się centrum uwagi.
- Oboje wiedzieliśmy, że tak będzie - odpowiedział Ney. I oczywiście miał rację. To było do przewidzenia.
My wtuleni w siebie i poruszający się powoli w rytm muzyki oraz rzesza osób z mojej szkoły przyglądająca się nam w osłupieniu. Tak spędziliśmy cały wieczór.
Zapewne nigdy się nikomu do tego nie przyznam, ale czułam się jakby spełniało się moje marzenie. Czułam się ta dobrze. I nie ważne, że wiedziałam, że szanse na to, żeby związek mój i Neymara był tym, który będzie trwał aż do końca. I tak w to wierzyłam. Wierzyłam, że razem z Neyem przeżyjemy razem wiele wspaniałych chwil i wiele cudownych lat. A bynajmniej chciałabym, żeby tak było i dołożę wszelkich starań, żeby tak się stało.
Taki krótki :D
Czyżby to był koniec? Szykuje się epilog? Jak myślicie? :D
Przytuliłam się do niego i usłyszałam jego krótki śmiech. Był tu.
- Też cię tak bardzo kocham, Neymar - powiedziałam, spoglądając w jego oczy. W moich zaczęły zbierać się łzy szczęścia.
Junior zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie namiętnie, choć delikatnie. To była ta piękna więź między mną a Neymarem - nie musieliśmy używać słów, żeby przekazywać sobie nawzajem tego, co czujemy.
Chwilę po tym jak odsunęłam się od Neya, pomyślałam, że za wszystkim, za zorganizowaniem przyjazdu Neymara do Mountblanc musiała stać moja przyjaciółka i moi rodzice.
Odwróciłam się w ich stronę i podeszłam do przyjaciółki. Przytuliłam się do niej, a gdy po chwili się od siebie odsunęłyśmy, w moich oczach znów zalśniły łzy.
- Dziękuję. Tak bardzo ci dziękuję - szepnęłam.
- Nie masz za co. I tylko mi się tutaj nie rozpłacz, bo to zepsuje cały efekt, nad którym ja pracowałam cały dzisiejszy dzień - powiedziała z uśmiechem, na co ja nie mogłam odwzajemnić tego gestu.
Następnie podeszłam do taty i jego także przytuliłam. Nie musiałam nic do niego mówić. Wiedział, o wszystkim co czułam, ponieważ taki już po prostu był. Znał mnie na wylot.
Zaraz obok mojego taty stała mama i wiedziałam, że też należą się jej podziękowania, ponieważ zapewne także brała udział w tym małym spisku.
Jednak ja i moja mama nie miałyśmy teraz dobrych kontaktów. Prawdę mówiąc to nie miałyśmy ich odkąd skończyłam 12 lat. I to wtedy tak naprawdę ostatni raz ukazałam jakieś uczucia wobec niej. I po siedmiu latach zrobienie tego ponownie wcale nie przychodziło mi z łatwością. Samo powiedzenie słowa "dziękuję" w jej kierunku, było dla mnie trudne.
Jednak ku zdziwieniu wszystkim, nawet siebie, podeszłam do mamy i ją przytuliłam. Zrobiłam to pierwszy raz od siedmiu lat i było mi z tym naprawdę dziwnie, choć uczucie, gdy możesz przytulić się do swojej mamy po tak długim czasie jest przyjemne.
- Dziękuję - szepnęłam, szokując wszystkich jeszcze bardziej.
Sama byłam zszokowana swoim zachowaniem ale nie komentowałam go, nie chcąc psuć tej chwili. Kiedy już miałam wrócić do Neymara, podszedł do mnie Michael i też przytulił.
- Przepraszam - powiedział. I co najważniejsze, wiem, że powiedział to szczerze.
- Twoje winy są tobie wybaczone, madridisto - odpowiedziałam, na co się zaśmiał. Niestety takie już nasze życie. Ja Barcelonistka, on madridista.
- To mogę już odzyskać swoją dziewczynę? - zapytał Neymar, podchodząc do mnie i przytulając od tyłu.
- A i owszem, możesz - odpowiedziałam, wtulając się w niego.
- To co, możemy jechać? - spytał Michael, naśladując Neymara i przytulając tak samo Adę. Tak słodko razem wyglądali.
Zrobiliśmy sobie jeszcze tylko zdjęcie i moi rodzice pożegnali nas z uśmiechami na twarzach.
Razem z Adą zaniemówiłyśmy, gdy przed domem zobaczyłyśmy limuzynę. Neymar i Michael uśmiechnęli się do siebie konspiracyjnie, a ja nie mogłam uwierzyć, ze zaplanowali to razem. Każdy z nich zaprowadził swoją dziewczynę do samochodu, otworzył drzwi i pomógł wsiąść do środka. Czułyśmy się dosłownie jak dwie księżniczki i każda z nas miała swojego wymarzonego księcia.
Droga z pod mojego domu do sali, w której miał odbywać się cały bal minęła nam w miłej atmosferze i nie trwała długo. Nim się obejrzałam, a byliśmy już na miejscu. I dopiero gdy przy pomocy Neymara wysiadłam z samochodu, naszły mnie czarne myśli.
Czy mogę wymagać tak dużo od Neymara? W końcu jest sławny i wiem, że nie powinien się tutaj pojawiać. Zbyt zwróci tym na siebie uwagę. Na pewno fakt, że się tutaj pojawił nie pozostanie tajemnicą. Zwróci tym uwagę przede wszystkim na siebie, ale przy okazji także ja zostanę zauważona. Nie wiem czy byłam gotowa na to, żeby świat okrążyła wiadomość o naszym związku, ale skoro Ney uznał to za stosowne, to nie powinnam mieć co do tego żadnych wątpliwości.
Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco, doskonale wiedząc o czym myślę.
- Gotowa, żeby się ujawnić? - zapytał przed samym wejściem. Kiwnęłam delikatnie głową.
- A ty gotowy na ich zdziwienie? - powiedziałam, a Ney zaśmiał się krótko i także kiwnął głową.
I zaraz potem przekroczyliśmy razem próg sali, na której znajdowało się już sporo par. Jedni tańczyli, drudzy siedzieli, a jeszcze inni po prostu stali i rozmawiali. Nikt nie zwrócił na nas większej uwagi. Dopiero gdy zaczęliśmy całą czwórką iść w głąb sali, poszczególne osoby zaczęły nas zauważać i nie mogli oderwać od nas wzroku. I wszyscy wiemy, kto był głównym powodem zainteresowania. Neymar. U chłopaków dlatego, że większość z nich wiedziała bardzo dobrze, kim jest, a u dziewczyn z racji tego, że każdej z nich się on podobał. Ale niestety dziewczyny, ten cudowny i piękny chłopak jest mój.
Czy byłam zazdrosna? Może troszkę, bo widziałam jak te wszystkie dziewczyny pożerały go wzrokiem, ale z drugiej strony wiedziałam, że dla Neya liczyłam się jedynie ja. Zapewniał mnie o tym tak wiele razy, że bardzo dobrze to zapamiętałam.
Na szczęście nikt z moich szkolnych znajomych nie zamierzał do nas podejść. Może dlatego, że byli tak zdziwieni, a może dlatego, że rozumieją, że też potrzebujemy prywatności. Nie wiem. W każdym bądź razie nie ważny był dla mnie powód, ważne że nam nie przeszkadzali.
Ada i Michael powiedzieli nam, że idą się przywitać, więc po chwili zostaliśmy sami.
Neymar wyciągnął mnie od razu na parkiet. I to nie gdzieś na parkiet, ale oczywiście na sam jego środek. Tak Junior lubił zwracać na siebie uwagę, kiedy mógł.
Ney ułożył swoje ręce na moich biodrach i zaczęliśmy kołysać się w rytm powolnej muzyki. Z każdą chwilą wtulałam się w Neymara coraz bardziej i byłam coraz bardziej szczęśliwa, że tutaj jesteśmy. Bo mimo że zawsze mówiłam matce, że nie chcę tutaj przychodzić, to tak naprawdę bardzo chciałam przyjść tu z kimś kogo naprawdę kocham. A taką osobą zdecydowanie stał się Neymar. Mimo że znamy się dopiero od trzech miesięcy, to naprawdę się w nim zakochałam. Jest dla mnie ważny tak jak nikt nie był i już pewnie nie będzie.
- Wszyscy się na nas patrzą - zauważyłam speszona. W brew pozorom nie lubiłam stawać się centrum uwagi.
- Oboje wiedzieliśmy, że tak będzie - odpowiedział Ney. I oczywiście miał rację. To było do przewidzenia.
My wtuleni w siebie i poruszający się powoli w rytm muzyki oraz rzesza osób z mojej szkoły przyglądająca się nam w osłupieniu. Tak spędziliśmy cały wieczór.
Zapewne nigdy się nikomu do tego nie przyznam, ale czułam się jakby spełniało się moje marzenie. Czułam się ta dobrze. I nie ważne, że wiedziałam, że szanse na to, żeby związek mój i Neymara był tym, który będzie trwał aż do końca. I tak w to wierzyłam. Wierzyłam, że razem z Neyem przeżyjemy razem wiele wspaniałych chwil i wiele cudownych lat. A bynajmniej chciałabym, żeby tak było i dołożę wszelkich starań, żeby tak się stało.
Taki krótki :D
Czyżby to był koniec? Szykuje się epilog? Jak myślicie? :D
Ej, ej, ej! Jaki epilog?! :o Mam nadzieję, że to taki żarcik. ;D
OdpowiedzUsuńNie wiem co bedzie bo zawsze mnie zaskakujesz :)
OdpowiedzUsuńKoniec? Jaki koniec? Chyba oszalałaś (oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa) :D
OdpowiedzUsuńBoski rozdział!! I nawet nie myśl o zakończeniu tego bloga!! :). On jest rewelacyjny i mam nadzieje,że szybko go nie zakończysz bo już nie mogę doczekać się next!!! <3!
OdpowiedzUsuńO jaaaa awwww ❤❤❤❤ genialny ❤❤ ja ci dam epilog tak być nie może! Czekam na następny ;**
OdpowiedzUsuńpisz szybko kolejny :)
OdpowiedzUsuńboski rozdział :* czekam na kolejny!!
OdpowiedzUsuńkiedy pojawi się kolejny rozdział?? ;)
OdpowiedzUsuńPrzepiękny <33
OdpowiedzUsuńI jeszcze ta końcówka <33
Awww *.*
Czekam na następny i zapraszam do mnie ----> http://neymarovaa.blogspot.com/2016/03/oczami-blanci-obudziam-sie-okoo-12-co.html
świetny!
OdpowiedzUsuńpisz szybko następny! <3
OdpowiedzUsuńkiedy pojawi się rozdział
OdpowiedzUsuń