* trzy dni później *
Rano budzi mnie dźwięk jednej z moich ulubionych piosenek. To był koszmarnie głupi pomysł, żeby ustawić ją na budzik. Chyba przez to przestanie być już moją ulubioną.
Mimo niechęci kilkanaście minut później podniosłam się z mojego wygodnego i cieplutkiego łóżka. Niestety po weekendzie spędzonym na leniuchowaniu trzeba w końcu wrócić do normalnego trybu życia, w który niestety wpisuje się szkoła. Wcale nie uśmiecha mi się do niej wracać, ale gdyby Neymar dowiedział się, że zawalam naukę chyba by mi tego nie wybaczył. Zrobił się ostatnio wobec mnie naprawdę bardzo opiekuńczy. Chyba czasami aż zbytnio.
Ubrałam się, spakowałam wszystkie potrzebne książki i jedząc śniadanie czekałam na Adę. Właśnie kończyłam mój posiłek kiedy usłyszałam dzwonek. Nie chciało mi się fatygować do drzwi, dlatego po chwili w wejściu do kuchni ujrzałam przyjaciółkę. Niby wyglądała tak jak zwykle, ale wiedziałam, że jest smutna. Pierwsze co zrobiłam, gdy ją zobaczyłam, to podeszłam do niej i mocno przytuliłam.
- On nie jest ciebie wart - szepnęłam i poczułam jej łzy moczące moją bluzę. Jakoś zbytnio się tym nie przejęłam. Wiedziałam, że temat Michaela przez jakiś czas będzie na cenzurowanym. Ja zdążyłam się już pogodzić z tym jak mnie potraktował, ale z Adą na pewno nie będzie tak łatwo.
- Możemy już iść? Nie chcę się spóźnić - powiedziała po chwili, ocierając rękawem bluzy łzy z policzków. Było mi jej naprawdę żal, że musi cierpieć przez takiego idiotę. Nikomu nie życzyłabym takiej sytuacji.
- Jasne, jestem już gotowa, więc możemy iść - wzięłam swoją torbę, założyłam kurtkę i razem opuściłyśmy mój dom.
- Jak było u Neymara? - pierwsze kilkanaście minut naszej drogi do szkoły minęło nam w ciszy. Dopiero Ada przerwała nasze milczenie. Ja nie miałam na to odwagi. Myślałam, że Ada po prostu nie chciała ze mną rozmawiać.
- Świetnie. Obejrzałam mecz Barcelony na Camp Nou, poznałam brata Neymara, spędziłam z nimi cały weekend. Niestety, Neymar chciał żebym została, ale nie chciał żebym opuszczała zajęcia. Dlatego wczoraj wróciłam do domu, choć tak naprawdę wolałabym zostać w Barcelonie. Ale Neymar obiecał mi, że odwiedzi mnie kiedy tylko będzie mógł. Ale teraz ma dużo treningów, więc nie wiem kiedy znów go zobaczę - westchnęłam. Bez mojego przyjaciela obok było mi tak jakoś pusto.
- Sel? - usłyszałam niepewne pytanie Ady.
- Tak?
- Kim on dla ciebie jest? - spytała, a ja spojrzałam na nią zdziwiona. Przecież tyle razy jej to mówiłam. - Wiem, że mówiłaś mi tyle czasu, że to tylko przyjaciel, ale... ale trochę nie chce mi się w to wierzyć. To twoje zachowanie odkąd go poznałaś, to że spędziłaś u niego tyle czasu, że tak bardzo za nim tęsknisz... To nie wygląda na przyjaźń...
- Może nie, ale naprawdę jesteśmy tylko przyjaciółmi. Poza przyjaźnią nic nas nie łączy. Po prostu czuję się przy nim dobrze, świetnie bawię się w jego towarzystwie... I co najważniejsze, zapominam przy nim o Crisie. Przy Neymarze nie muszę martwić się o to co Cris jeszcze zrobi nieświadomie mnie raniąc. Przy nim nie myślę o niczym złym i jestem po prostu szczęśliwa.
- Ooo Selena, wpadłaś po uszy! - zaśmiała się Ada. - Pierwszy etap zakochania! - zawołała radośnie.
- Nie żartuj sobie ze mnie. Neymar jest moim PRZYJACIELEM i nigdy nie zastąpi mi Crisa.
- Ale pomyśl... Przy Neymarze naprawdę zachowujesz się inaczej. Odkąd go poznałaś jesteś dużo szczęśliwsza, radośniejsza. Może ty tego nie widzisz, ale ja zauważyłam tą twoją olbrzymią zmianę. Zakochałaś się. Mówisz o nim w samych superlatywach, tak bardzo się nim zachwycasz, tęsknisz, jeździsz do niego do Barcelony...
- Ada, mogę ci zadać jedno pytanie? - przerwałam jej.
- Jasne.
- Przed chwilą zerwałaś z chłopakiem, twierdzisz od kilku dni, że miłość jest głupia, ale tak bardzo się cieszysz na myśl, że mogłabym się zakochać. Dlaczego?
- Bo... Nie wiem. Nie znam tego całego twojego Neymara. Słyszę o nim jedynie od ciebie. Ale widzę, że cię nie krzywdzi, jesteś szczęśliwa. Widzę, że Neymar jest inny niż Michael i Cris.
- Michael to idiota, Cris o niczym nie wie i się nie dowie, a Neymar jest cudowny, bo jest po prostu dobrym człowiekiem i przyjacielem. I jest oczywiście różnica w tym, że Neymar chce się ze mną przyjaźnić, nie to co pozostała dwójka...
Dalej żadna z nas nie próbowała kontynuować tej rozmowy. Ja byłam wkurzona, a Ada wiedziała, że niezależnie od tego co powie i tak nie przyznam jej racji. Chwilę później znalazłyśmy się na terenie naszej szkoły. Tam tym bardziej obie nie chciałyśmy wspominać o Neymarze, a tym bardziej o Cristianie. W końcu osoby chodzące do tej szkoły nie były głupie, ktoś mógłby się zorientować o czym rozmawiamy. A ja wolałabym, żeby moja przyjaźń z Neymarem i sytuacja z Crisem pozostały między mną a Adą.
Naszą pierwszą lekcją dzisiejszego dnia miała być historia, więc zaraz po wyjściu z szatni, razem z innymi dziewczynami skierowałyśmy się na parter, gdzie znajdowała się klasa numer 3. Pod salą siedzieli już chłopacy z naszej klasy. Byliśmy wszyscy ze sobą bardzo zżyci, więc oczywiście ze wszystkimi musiałam się przywitać. I właśnie wtedy na korytarzu zjawił się on. Przez szkołę razem ze znajomymi w moją stronę zmierzał Cris. Od razu na mojej twarzy pojawił się radosny uśmiech, Cieszyłam się na jego widok, chociaż byłam pewna, że on nawet mnie nie zauważył. Zawsze tak było - widziałam go zawsze gdy tylko był nieopodal, a on zapewne zapomniał całkowicie o moim istnieniu. Tak, to była chora sytuacja. Ale spróbuje to jakoś wyjaśnić:
Cris, Cristian, jak kto woli, to chłopak z równoległej klasy. Przez pierwszy rok szkoły nawet nie wiedziałam, że istnieje... I to był chyba ten najlepszy okres. Dopiero w drugiej klasie poznaliśmy się dosłownie przez przypadek. Po dłuższej nieobecności musiałam chodzić w szkole na zajęcia uzupełniające. I poznałam go właśnie na zajęciach dodatkowych z języka hiszpańskiego. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Cris wszedł spóźniony do klasy i rozejrzał się po niej. Wtedy jego wzrok spoczął na mnie, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Chwilę później usiadł obok mnie i przedstawił się. Spędziliśmy razem sporo czasu śmiejąc się, aż do momentu, w którym naszej nauczycielce skończyła się cierpliwość i wyrzuciła nas z klasy. Wtedy razem poszliśmy do szatni nadal się śmiejąc, a potem Cris odprowadził mnie do domu. Następnego dnia rano zjawił się pod moim domem, żeby odprowadzić mnie do szkoły. I tak było przez kolejny tydzień - mieliśmy świetny kontakt, zachowywaliśmy się jakbyśmy znali się od zawsze, Ale oczywiście w końcu wszystko musiało się diametralnie zmienić. W następnym tygodniu klasa Cristiana wyjechała na kilka dni do Portugalii w ramach wycieczki. W czasie kiedy tam był oczywiście pisaliśmy przez internet. Ale już po powrocie nie odezwał się do mnie ani razu. Nie odpowiedział kiedy się z nim przywitałam, nie odpisał na moją wiadomość... Zrobiło mi się przykro. Postanowiłam, że o wszystkim zapomnę, że będę żyła jakby był to tylko nic nie znaczący epizod, jakby nic takiego w ogóle się nie wydarzyło. Ale to nie było tak proste jak myślałam. Kilka dni później przyłapałam się na tym, że ciągle o nim myślę, ciągle szukam go wzrokiem. Że nie mogę się na niczym skupić kiedy on jest w pobliżu. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam sobie jak bardzo za nim tęsknię. To było takie dziwne. Widzieć go codziennie, móc na niego patrzeć, ale nie móc się do niego odezwać, przytulić, mieć go całego dla siebie. A teraz ja zmagam się z tym już od tylu miesięcy. Od czasu, gdy wrócił z Portugalii nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. On nadal nie widzi tego jak się staram zwrócić na siebie jego uwagę. W czasie, gdy ja tak bardzo chciałam mieć go przy sobie, on był w związku z inną. Za każdym razem gdy ją przytulał mi pękało serce, bo ktoś kto był dla mnie ważny darzył miłością kogoś innego. Ale wtedy przynajmniej myślałam, że nie jest ze mną dlatego, że ma już dziewczynę. Teraz kiedy jest sam mam już przekonanie, że nie jest ze mną tylko dlatego, że mnie nie chce, I to jest chyba najgorsze. Nieodwzajemniona miłość jest tak ciężka, dlatego, że musisz kochać za dwoje, wiedząc, że on kocha inną. Ale jeśli on mnie nie kocha, to chciałabym mieć go przy sobie chociażby jako przyjaciela, móc z nim rozmawiać. Tyle by mi wystarczyło.
Cristian minął nas i usiadł pod klasą obok. Oczywiście cały czas dyskretnie mu się przyglądałam. Ale po chwili miałam ochotę stąd zniknąć. Podeszła do niego jedna z dziewczyn, jego przyjaciółek. Myślałam, ze wybuchnę gdy zobaczyłam, że siada na kolanach Crisa. Na szczęście w porę moją uwagę odwróciła Ada, która pociągnęła mnie mocno za rękę w stronę łazienek. Czasami mam wrażenie, że czyta mi w myślach. Gdy znalazłyśmy się już na osobności Ada po prostu odwróciła się i mocno mnie przytuliła. Tego było mi potrzeba. Po moich policzkach popłynęły łzy. Przez dłuższą chwilę się nie odzywała. Wiedziała, że tego potrzebuję.
- Nie rycz! - odezwała się po chwili, odsuwając mnie od siebie. - Nie jest wart twoich łez! Nie zwracaj na niego uwagi!
- Nie potrafię!
- To się naucz! Jakiś idiota nie będzie doprowadzał cię do łez! Chyba, że ze szczęścia. Mam już tego serdecznie dość! Jeszcze jedna taka jego akcja i po prostu coś mu powiem, a uwierz, że nie będzie to nic miłego - zagroziła, a ja bardzo dobrze zdawałam sobie sprawę z tego, że potrafiłaby spełnić swoje groźby. - Ile ja razy jeszcze mam ci mówić, że nie jest ciebie wart?
- Dobrze Ada, uspokój się. Błagam cię nie mów mu nic. Nie chcę, żeby się o tym dowiedział. A przynajmniej nie teraz - prosiłam. Gdyby teraz Cris dowiedział się o wszystkim na pewno cała ta historia nie skończyłaby się dobrze.
- Wiesz, że tego nie zrobię, jeśli ty nie będziesz tego chciała. Ale denerwuje mnie już te jego zachowanie i ostrzegam cię, że jeśli mnie wkurzy to usłyszy ode mnie parę niemiłych słów - warknęła i w tym momencie usłyszałyśmy dzwonek rozpoczynający pierwszą lekcję. Niestety, trzeba było tam wrócić..
- Okey, chodź, idziemy - westchnęłam.
- Na pewno?
- Tak, idziemy - powiedziałam i otworzyłam drzwi od łazienki.
Poszłam w stronę swojej klasy, a Ada podążyła tuż za mną, Crisa już nie było. Na szczęście.
- Ej, młoda, co jest? - usłyszałam głos Davida, mojego dobrego kolegi z klasy. Często mówił do mnie "młoda". A był ode mnie tylko trzy miesiące starszy. Ale za to kilkanaście centymetrów wyższy.
- Nie, wszystko ok - zapewniłam go, ale on na te słowa nieznacznie się skrzywił.
- To czemu mam wrażenie, że kłamiesz?
- Nie wiem, wróżką nie jestem, w myślach ci nie czytam - odpowiedziałam, przybierając na twarz wymuszony uśmiech. Przez chwilę David patrzył na mnie nie wiedząc co ma odpowiedzieć. Jednak po chwili uśmiechnął się do mnie i wiedziałam już, że mi uwierzył. Odetchnęłam z ulgą.
Obok nas przeszła nasza nauczycielka, więc wszyscy weszliśmy za nią do sali. Wyjęłam książki, usiadłam i czekałam aż rozpocznie lekcje.
Historyczka zaczęła zajęcia oczywiście od sprawdzenia obecności, a potem wróciła do naszego ostatniego tematu czyli historii Katalonii.
Ogólnie lubię historię, a historia mojego regionu jest dla mnie szczególnie ważna, bo jestem bardzo związana z Katalonią, ale jakoś nie mogę skupić się na tym co mówi nauczycielka. Choć zapewne powtarza tylko to czego ja przez moją matkę musiałam nauczyć się kilka lat wcześniej. Ale z tego co pamiętam te zajęcia akurat wybrałam chyba sama. Nigdy nie czułam się Hiszpanką - od zawsze byłam jedynie Katalonką.
Nie mogłam się kompletnie skupić. Moje myśli w 100% zajmował Cris. Nie mogłam odpędzić wspomnienia tego jak szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy, gdy ta dziewczyna usiadła na jego kolanach. To było takie... takie...
Nagle poczułam wibracje mojego telefonu w kieszeni, co przerwało moje idące w złą stronę myśli. Szczerze mówiąc nie musiałam sprawdzać kto to. Wiedziałam, że to moje światło w ciemności. Wiedziałam, że to Neymar. To zastanawiające, że zawsze jest właśnie w tym momencie, w którym go potrzebuję. Jest moim prawdziwym przyjacielem.
Gdy nauczycielka odwróciła się, aby pokazać coś na mapie szybko wyjęłam telefon z kieszeni i włożyłam go do piórnika. Zawsze tak robiłam, a jeszcze żaden nauczyciel tego nie zauważył.
"Co tam u ciebie, siostra? :D Nudzi mi się bez ciebie ;(" - przeczytałam wiadomość od Brazylijczyka. Na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech. On bardzo dobrze wie jak poprawić mi humor, choć nawet nie wie, że jestem smutna. Ale chyba jednak pani Fernandez się to nie spodobało.
- Selena, czy naprawdę tak bardzo cieszy cię lekcja historii ze mną? - spytała, przerywając prowadzenie lekcji tylko po to, żeby zwrócić mi uwagę.
- Ależ ja bardzo lubię lekcje historii. Tyle, że nie koniecznie z panią. I wie pani co, chciałabym w końcu usłyszeć coś innego niż to co powtarza nam pani od trzech lat... - odpowiedziałam jej nawet nie patrząc w jej stronę. Tak, lekceważyłam ją. Moje paznokcie na pewno w tym momencie były bardziej interesujące Nigdy nie lubiłam tej nauczycielki i nie miałam zamiaru zmieniać przyzwyczajeń.
- Selena, czy ty nie powinnaś uważać na lekcjach? Chyba zależy ci na ocenie? - powiedziała udając opanowaną, a tak naprawdę wiedziałam, że jest niemiłosiernie wkurzona,
- Uważałam. Dwa lata temu jak mówiła to pani po raz pierwszy. Zastanawiam się czy nauczyła się pani może na tych studiach czegoś jeszcze czy tylko za to wystawili pani ten dyplom. Ja po trzech godzinach zajęć pozalekcyjnych miałam opanowany większy zakres wiedzy niż pani w tym momencie - zaśmiałam się.
- Jeśli uważasz, że tak dużo wiesz, to może pochwalisz się swoją wiedzą?
- Nie ładnie się tak chwalić przed całą klasą.
- To po co jesteś na tej lekcji?! - pani Fernandez w końcu przestała udawać spokojną. Krzyknęła tak głośnio, że aż mnie uszy zabolały. I nie tylko mnie.
- No właśnie nie wiem co ja tutaj robię - powiedziałam opanowanie, wzięłam swoje książki, schowałam telefon do tylnej kieszeni jeansów, przełożyłam torbę przez ramię i skierowałam się do drzwi klasy. - Miłej nauki z naszą kochaną i bardzo opanowaną nauczycielką - zawołałam jeszcze do klasy i opuściłam salę. Do końca lekcji miałam jeszcze pół godziny. Sporo można było zrobić w tym czasie, Ale ja już chyba wiedziałam co zrobię. Przez okno zauważyłam, że jacyś chłopacy grają na boisku w piłkę nożną. Wyszłam ze szkoły głównym wyjściem i obeszłam szkołę dookoła. Chwilę później znalazłam się za linią boczną naszego boiska. Wyjęłam telefon i napisałam szybką wiadomość do Neymara.
"Masz teraz trening?"
Chwilę później otrzymałam wiadomość, która bardzo mnie ucieszyła:
"Nie. Jestem sam w domu i się nudzę :("
Po przeczytaniu od razu wybrałam numer telefonu Brazylijczyka.
***
Wychodząc razem z Adą ze szkoły spoglądam na dziedziniec szkolny. Kogo tam widzę? Oczywiście Crisa. Dzisiejszy dzień był kompletną masakrą. Jedyną dobrą rzeczą była ta poranna rozmowa z Neymarem. Najpierw to jak ta dziewczyna usiadła Crisowi na kolanach, kłótnia z panią Fernandez, którą wychowawczyni i dyrektor kazali mi przeprosić, czego oczywiście nie zrobiłam i jakby tego było mało na niemalże każdej przerwie musiałam widzieć Crisa razem z Camilą. I oczywiście teraz, kiedy wychodziłam ze szkoły nie mogło być inaczej. Cristian siedział z nią na jednej z ławek i razem z czegoś się śmiali. Myślałam, że na ten widok pęknie mi serce. Ta dziewczyna nawet nie wiedziała jak bardzo chciałabym być teraz na jej miejscu.
- Selena!! - najpierw usłyszałam krzyk, a dopiero potem poczułam jak ktoś podbiega do mnie i przytula. Odwróciłam się i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że to jedna z moich przyjaciółek. Chyba udało jej się właśnie w tym momencie odsunąć moje złe myśli gdzieś daleko. Tak daleko, żeby nie wróciły do mnie zbyt szybko.
Wróciłam! Po przerwie, ale jestem. Mam nadzieję, że nie obrazicie się za to, że tak długo nie było rozdziału? W końcu postanowiłam napisać rozdział, w którym wyjaśnię Wam zależność między Sel a Crisem. Nieodwzajemniona miłość - tego chyba żadna z Was się nie spodziewała. W rozdziale brakuje Neymara, ale niestety nie mogłam wymyślić nic innego, żeby przedstawić całą tą sytuację. Rozdział jest na moje oko krótki, ale następny powinien być dłuższy, chyba, że też postanowię go podzielić... Zobaczy się jeszcze ;)
W każdym bądź razie zostawiajcie swoje opinie, bardzo miło mi się je czyta ;) Jeśli macie jakieś uwagi co do bloga czy opowiadania to też proszę Was o kontakt ;) No i to bd chyba na tyle :/
Jeszcze jedno: mianowicie do bloga powstał ask, związany właśnie z blogiem, opowiadaniem i bohaterami. Link: http://ask.fm/NJRneyforever
Tam także możecie zostawiać opinie o rozdziałach i opowiadaniu ;)
Dobranoc i udanego weekendu :*

Cieszę się, że w końcu pokazałaś nam, jak to jest między Sel a Crisem. Szczerze powiedziawszy, to niezły z niego bałwan. No, ale cóż... Zniecierpliwiona czekam na kontynuację i zapraszam na nowe opowiadanie do mnie: http://life-has-already-bit-me.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńczekam ne next i więcej Neymara i oczywiście życzę weny <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! :*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Dobrze, że Sel zawsze może liczyć na Neymara, to naprawdę ważne. Cris to taki typowy dupek, nie lubię takich chłopaków więc u mnie jest już skreślony. XD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny. ;*
Moim zdaniem rozdziały dodajesz za żadko i są one za krótkie. Ale to tylko moja opinia
OdpowiedzUsuń