niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 9

~ Tu ludzie śpią! I Neymar!

- Nie ma mowy! Nie będziesz się nigdzie włóczyła po nocy. A tym bardziej po mieście, którego nie znasz. Zostajesz u mnie - postanowił. - Skoro tak chcesz... Nie będę się przecież kłócić z moim "braciszkiem" - zaśmiałam się. - Może idź już spać, pewnie po meczu jesteś zmęczony. Zresztą na takiego wyglądasz - zauważyłam, patrząc na jego zmęczony wyraz twarzy. Koniecznie musiał odpocząć. Po takim wysiłku jaki włożył w dzisiejszy mecz to wręcz wskazane, żeby się wyspał, zregenerował siły. - No, może trochę... Ale nie ważne - dodał z wymuszonym wręcz uśmiechem. - Ważne. Spać mi i to w tej chwili! Jutro rano masz trening, musisz się wyspać - powiedziałam, biorąc go za rękę. Nie sprzeciwiał się, gdy zaczęłam iść w stronę jego sypialni ciągnąc go za sobą. Był chyba na to zbyt zmęczony. Jednak kiedy weszliśmy już po schodach na piętro przez chwilę widziałam jego minę. Bardzo dobrze wiedziałam jakie myśli błądziły teraz po jego głowie. Jednak dobrze, że nie wypowiadał ich na głos. - No to teraz kłaść mi się grzecznie spać - zakomunikowałam, gdy znaleźliśmy się już pod jego sypialnią. - Czyli rozumiem, że ty idziesz ze mną? - zapytał poważnie. Ja z nim nie wytrzymam tych kilku dni... Zwariuję z nim tu chyba. Miejmy nadzieję, że ktoś w porę zadzwoni do psychiatryka. - Czasami masz za dużo masz głupich myśli... - westchnęłam. - Głupich, czyli...? - Oj, ty już sam bardzo dobrze wiesz jakich! - No niech ci już będzie, że wiem - powiedział, a ja w odpowiedzi pokazałam mu język. - Poradzisz sobie? - Nie mam pięciu lat, dam sobie radę - zapewniłam go. - Dobranoc "siostrzyczko" - powiedział i pocałował mnie w czoło jak młodszą siostrę. - Drugie drzwi po prawej - dodał, zanim zamknął drzwi swojego pokoju. Zaśmiałam się cicho i poszłam do pokoju wskazanego przez Neymara. Zapaliłam światło i pierwszym co zobaczyłam było ogromne i sprawiające wrażenie wygodnego, łóżko. Już mi się tu podobało. Szybko się przebrałam i położyłam się pod kołdrę. Cieplutko. Próbowałam zasnąć. Nie zajęło mi to długo. Niestety po zaledwie kilku godzinach zostałam obudzona. I to nie przez Neymara, bo on zapewne nadal spał sobie smacznie w swoim pokoju. Obudziła mnie ta cholerna burza, której o trzeciej w nocy zachciało się budzić ludzi... I jak tutaj można się wyspać? Łóżko niby wygodne, ale warunków nie ma... Nie lubię kiedy ktoś/coś mnie budzi, kiedy jeszcze się nie wyspałam. I chyba dobitnie to pokazałam, gdy odwiedził mnie Neymar. Przetarłam oczy i podniosłam się z łóżka. Akurat w tamtym momencie usłyszałam głośny grzmot. Aż podskoczyłam. Ogólnie nie bałam się burzy, ale tym razem było chyba trochę inaczej. Wybiegłam z pokoju i po cichu przemierzyłam korytarz aż w końcu dotarłam do schodów. Zbiegłam po nich i dotarłam do salonu. Było ciemno, ale zauważyłam, że na kanapie śpi pies Neymara, Poker o ile dobrze pamiętam. Pogłaskałam go na co od razu zareagował merdaniem ogona. Położyłam się obok niego na kanapie i przykryłam kocem, który leżał obok. Po chwili zasnęłam wtulona w Pokera. Nie słyszałam burzy, nie słyszałam już nic. *Neymar* Tak jak chciała Selena położyłem się spać. Zasnąłem dość szybko, ale obudziłem się kiedy nad Barceloną rozpętała się burza. Pioruny i grzmoty mnie nie przerażały, ale nie mogłem przez nie ponownie zasnąć. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę i po chwili zastanowienia wybrałem sobie napój. Wypiłem go trochę patrząc w okno, przez które idealne widać było wszystkie pioruny. Lubiłem oglądać burze. O ile nie musiałem tego robić w środku nocy. Nie chciało mi się wracać do swojej sypialni, więc wybrałem bliższe w tym momencie rozwiązanie. Wszedłem do salonu i położyłem się na mojej ogromnej kanapie. Przytuliłem się do chyba Pokera, który tam leżał i w czasie kilku minut zasnąłem. I nie powiem spało mi się przyjemnie. A sen wydał się jeszcze przyjemniejszy kiedy wstałem. Chodź pobudka wcale nie należała do najprzyjemniejszych. *Selena* - Jestem idioto!! - ktoś miał tak donośny głos, że pod jego wpływem od razu się obudziłam. Kiedy chciałam się podnieść poczułam, że ktoś się do mnie przytula. Ktoś też trzymał mnie za rękę. Ale przecież kiedy wczoraj kładłam się spać był tu tylko Poker, który teraz leżał na dywanie. - Przestań się drzeć pajacu!!! - usłyszałam za sobą głos Neymara. Już wiem kto był tym ktosiem - Nie widzisz, że tu ludzie śpią?! - zawołał zirytowany, mocniej się do mnie przytulając. On chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że ja tu jestem. Chociaż, może... - No właśnie, tu ludzie śpią! I Neymar! - zawołałam, przykrywając głowę poduszką. Neymar nawet nie zareagował na moje słowa. Chyba naprawdę był bardzo zmęczony... - Chyba niezły melanż był wczoraj, co? - zapytał chłopak, stając w drzwiach salonu. - Weź się odpieprz - odpowiedział mu Neymar i z zamkniętymi oczami rzucił w chłopaka poduszką. Trafił. - Dobrze, dobrze, już wam nie przerywam, kończcie co zaczęliście, jakby co mnie tu nie ma - uniósł ręce w geście niewinności i opuścił pokój. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem. - Moja miękka poduszka nie daje mi znowu zasnąć - westchnął rozczarowany Neymar. Położył sobie głowę na moim brzuchu i usiłował ponownie iść spać. - Jak jestem taką "miękką poduszką" to chyba znak, żebym zaczęła się odchudzać - zsunęłam jego głowę z mojego brzucha i położyłam się na jego tors. - Ale powiem ci, że z ciebie to twarda by była poduszka. Nie wyspałabym się - powiedziałam, podnosząc się z kanapy. Nie ma tak dobrze. - No ej, ale mi było tak wygodnie! - zawołał zrezygnowany. Ja w tym czasie zmierzałam już w stronę wyjścia z salonu. - No niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy - odpowiedziałam. - No, ale... ale... zostań moją poduszką! - zawołał za mną. Znów dzisiejszego dnia wybuchłam śmiechem. - Pieprz się - powiedziałam, przedstawiając mu mój środkowy palec. Już niemalże słyszałam jak w myślach mówi ''Wolałbym z tobą'' - Nie, niewyspany jestem. A tak samemu to wiesz, trochę kiepsko... Lepiej z kimś - wygłosił. - Się ekspert znalazł - powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. Skierowałam się do kuchni, w której znajdował się chłopak, który zafundował mi i Neymarowi darmową pobudkę




Przepraszam! Rozdział miał pojawić się dużo, dużo wcześniej, ale... ale... no nie mam nic na swoje wytłumaczenie :/ Ostatni tydzień spędziłam z ograniczeniem dostępu do internetu :/ Trzy dni u przyjaciółki, gdzie skończyłam ten rozdział i zaczęłam pisać kolejny i odwiedziny mojej kochanej stolicy :D I mojej ulubionej galerii :D Tak więc rozdział dodaję dopiero dzisiaj :/ Następny postaram się dodać szybciej :D

Za dwa dni szkoła! Ta myśl jest przytłaczająca :/ Ale z jednej strony chcę tam wracać :D Stęskniłam się za przyjaciółmi :D

Wczoraj Barca zagrała z Malagą i wygrała 1:0 po golu Vermaelena w 73 minucie :D

Następny rozdział pojawi się możliwe, że 4 września :D Jeśli wygramy ;) Damy radę :D A jak nie to zapewne 7 września :D Wszystko zależy od naszej reprezentacji ;) xD

Miłej niedzieli i końca wakacji ;) Wyszalejmy się przed powrotem do szkoły ;)

8 komentarzy:

  1. Niech oni już będą razem! czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no. Musze przyznać, że robi się coraz ciekawiej. ;D No to w takim razie już zaczynam trzymać kciuki za naszych chłopaków i czekam na rozdział. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymamy kciuki za naszą ekipę!!! Damy radę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział i podoba mi się to, że nie tak od razu łączysz te dwójkę ;D Czekam na kolejne rozdziały ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Podoba mi się, że nie od razu łączysz tę dwójkę" - jak ja strasznie długo czekałam na taki komentarz hahaha

      Usuń
  5. Cudny cudny cudny <33 ney21

    OdpowiedzUsuń