~ Barcelonista
W końcu zabrzmiał tak wyczekiwany przez nas wszystkich dzwonek. Od kilku godzin czekałam tylko na to, aby móc opuścić to miejsce i mieć te kilka dni wolnego. Szybko wrzuciłam wszystkie swoje rzeczy do torby i opuściłam salę numer 111. Od razu skierowałam się do głównego wyjścia.- Sel! Poczekaj! - usłyszałam za sobą głos przyjaciółki. Przystanęłam z boku korytarza i chwilę na nią poczekałam. - Idziemy dzisiaj na jakiś shopping? - zaśmiała się, gdy już mnie dogoniła.
- W prawdzie nic lepszego na dzisiaj nie planowałam, więc czemu nie - odpowiedziałam Adzie z uśmiechem.
- To poczekaj chwilkę, pójdę zostawić kilka rzeczy w szafce i możemy iść - powiedziała i już jej nie było. Cała ona. Zakręcona, ale za to jedyna w swoim rodzaju.
Nie chciałam czekać na nią na zatłoczonym głównym korytarzu, dlatego stanęłam przy samym wyjściu ze szkoły. Oparłam się o niebieską ścianę i czekałam na moją przyjaciółkę. Na przeciwko mnie wisiała tablica, na której znajdowały się przeróżne ogłoszenia. Ale szczególnie jedno przykuło moją uwagę. Był to plakat przedstawiający chłopców grających w piłkę nożną i informujący o zbliżających się zawodach. Pierwszym co przyszło mi na myśl, gdy to zobaczyłam był oczywiście mój ukochany piłkarz. Niestety od razu posmutniałam na tę myśl.
Moją ostatnią rozmową z Neymarem była ta, którą rozpoczęłam zaraz po przyjeździe do Montblanc. Pisaliśmy wtedy przez kilka godzin, a potem jakby urwał nam się kontakt. Od tamtej tak ważnej dla mnie rozmowy minęły dwa tygodnie. A Neymar nadal się nie odzywał. Ale od jego poznania trochę się we mnie zmieniło. Ostatnio nawet obejrzałam mecz Barcelony z jego udziałem. Muszę szczerze przyznać, że jestem pod wrażeniem jego umiejętności. Ale smutny był dla mnie moment, w którym zobaczyłam go takiego szczęśliwego, wiedząc, że się do mnie nie odzywa. Jakoś podczas, gdy utraciliśmy kontakt bardzo zaczęło mi zależeć na naszej przyjaźni. Ale sama nie miałam na tyle odwagi, żeby odezwać się do niego pierwsza.
Z zamyślenia wyrwała mnie Ada, która przeszła obok mnie i zawołała, że możemy już iść. Mało się przez nią nie przewróciłam, bo przy tym mocno pociągnęła mnie za rękę. Wariatka.
Razem opuściłyśmy teren szkoły. Ustaliłyśmy, że pójdziemy tak jak zwykle do naszego ulubionego centrum handlowego. Dość często je odwiedzałyśmy, a to głównie dlatego, że Ada uwielbiała zakupy. Po drodze miałyśmy jeszcze wstąpić na chwilę do mojego domu. Skoro mamy iść na zakupy to muszę zabrać ze sobą jakieś pieniądze, których w odróżnieniu do Ady nie noszę zawsze przy sobie.
Do domu miałam ze szkoły dość długą drogę, ale sama wybrałam sobie szkołę daleko od domu. Nie chciałam chodzić do jednej szkoły z wszystkimi moimi sąsiadkami. Chyba bym tego nie zniosła...
Z Adą poznałam się w pierwszej klasie gimnazjum. Przez cały rok chodziłyśmy do jednej klasy, ale zaprzyjaźniłyśmy się dopiero pod koniec roku. W sumie to nawet nie wiem dlaczego przez tyle miesięcy nawet nie zwracałyśmy na siebie uwagi. Może dlatego, że przez cały ten czas siedziałyśmy z nosami w książkach? Pamiętam, że każda z nas chciała mieć wtedy jak najwyższą średnią na koniec pierwszej klasy. Teraz nawet nie wiem już czemu było to dla nas takie ważne.
Szłyśmy już chodnikiem w stronę mojego domu, gdy wyjęłam z kieszeni telefon. Miałam nadzieję, że zobaczę choć jedną wiadomość od Neymara. Niestety, nadzieja matką głupich. Nagle Ada wyrwała mi telefon z ręki.
- Ej! Oddawaj! - zawołałam.
- Najpierw powiesz mi o co chodzi z tym ciągłym patrzeniem w telefon - odpowiedziała. - Cały dzień coś w nim sprawdzasz i za każdym razem kiedy widzisz, że nie ma tam nic nowego robisz się smutna. Co się dzieje?
- Ada, nic się nie dzieje. Wszystko jest w porządku - odpowiedziałam. Po części była to prawda - nie działo się kompletnie nic. Jednak Ada od razu musiała wyczuć tę odrobinę kłamstwa.
- Jeśli nie chcesz mówić, to nie mów. Po prostu zaczynam się o ciebie naprawdę martwić. Najpierw ta sprawa z Crisem, teraz te ciągłe spoglądanie w telefon... Ale opowiesz mi kiedy uznasz, że na to zasługuję - powiedziała z wyrzutem oddając mi mój telefon. Wiedziałam, że poczuła się urażona. Ale nie chciałam mówić jej o całej tej sytuacji z Neymarem. Nie zrozumiałaby. Tym bardziej, że nie wiedziała o tym, że w ogóle go poznałam.
- Przepraszam - powiedziałam. - Ale nie masz się o co martwić. Cris już nie raz nieumyślnie zrobił coś co mnie zabolało i na pewno jeszcze nie raz to zrobi. A jeśli chodzi o to moje dziwne zachowanie to po prostu... jest ktoś kto chyba o mnie zapomniał - westchnęłam.
- Pamiętaj, że Cris o niczym nie wie, a w dodatku jest moim zdaniem kompletnym idiotą. A jeśli chodzi o tą osobę, którą poznałaś w Barcelonie to koniecznie muszę ją poznać, ale to może być dla niej mało przyjemne - powiedziała dość ostrym, ale dla mnie śmiesznym tonem.
- Ej, ej! Chwileczkę! - zawołałam, kiedy już przestałam się śmiać. - A skąd ty wiesz, że poznałam kogoś w Barcelonie? - zapytałam zdziwiona.
- Uwierz, że twoje zachowanie mówi więcej niż myślisz. Odkąd stamtąd wróciłaś chodzisz na przemian wesoła i smutna. Co ten Barcelonista z tobą zrobił... - westchnęła.
- Ale... Co? Jak? Skąd...? - mówiłam już naprawdę zszokowana.
- Trochę cię już znam i wiem, że sama z siebie na pewno nie obejrzałabyś meczu, a tym bardziej piłki nożnej - no i tu miała rację. Nie lubiłam siedzieć przed telewizorem i oglądać mecze. Wolałam sama ćwiczyć. A wyjątkiem była tylko piłka nożna. Jej nie lubiłam ani oglądać, ani w nią grać. I to było rzeczywiście dziwne, że to się tak nagle zmieniło.
- Ty jesteś naprawdę mądrzejsza niż myślałam - zaśmiałam się. - A teraz ty opowiadaj. Co u Michaela?
Michael to nasz przyjaciel, ale także od ponad dwóch lat chłopak Ady. Niestety był od nas o rok starszy i kilka miesięcy temu wyprowadził się do Madrytu, aby zacząć studia. Od tamtej pory mieliśmy kontakt jedynie przez internet i to tylko czasami, bo Michael miał bardzo mało czasu. Jednak w ostatni weekend Ada odwiedziła go w Madrycie.
- U Michaela wszystko w porządku. Mówił mi, że w najbliższych tygodniach ma sporo egzaminów, ale jakoś daje radę. Ale najważniejsze jest to, że po zakończeniu roku przyjeżdża na całe dwa miesiące do domu! - niemal wykrzyczała. Widziałam jak bardzo cieszyła się na samą myśl o spędzeniu całych wakacji z chłopakiem. Należało im się to. W końcu odkąd Michael wyjechał widzieli się zaledwie kilka razy.
- W końcu będę miała okazję go zobaczyć. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że tu przyjedzie i że mimo tej odległości nadal wam się układa - to była w stu procentach prawda. bardzo im kibicowałam i chciałam, żeby byli razem jak najszczęśliwsi.
- Nie jest między nami najgorzej. Ale jeszcze tylko kilka miesięcy i będziemy razem studiować w Madrycie - westchnęła szczęśliwa.
- Czyli już postanowiłaś, że wyjeżdżasz? - spytałam dla pewności.
- Na 90%. Chcę studiować tam gdzie Michael. Po prostu nie chcę narażać naszego związku przez wyjazd gdzie indziej. Ale ty też chyba wybierałaś się do Madrytu?
- Właśnie. Wybierałam się. Ale teraz chyba już mnie tam tak nie ciągnie.
- Wolałabyś teraz jechać na studia do Barcelony? Przez tego chłopaka?
- Nie, to nie przez niego. Chociaż... może to i jednak jest jego zasługa. Bo tak naprawdę to on uświadomił mi, że wyjazd do stolicy jest marzeniem mojej matki, a nie moim.
- A czy to nie było zawsze tak, że to czego chciała twoja matka, tego chciałaś też i ty?
- Może tak myślałam. Ale tak nigdy nie było. Przez całe moje życie wykonywałam jej polecenia jak jakaś jej służąca. Dłużej już tak nie będzie - w końcu mogłam to komuś powiedzieć z pełną odpowiedzialnością tych słów. - Od dzisiaj wszystko będzie tak jak ja chcę - dodałam.
- Wow. Musisz chyba częściej wyjeżdżać do tej Barcelony. Naprawdę dobrze ci to robi - zaśmiała się, ale wiedziałam, że mówiła szczerze.
- No kto wie, może niedługo się tam wybiorę.
- W takim razie ja chcę jechać tam z tobą. Muszę koniecznie poznać tego twojego "przyjaciela" - zaśmiała się.
- Co ty mi tu insynuujesz? To naprawdę tylko mój przyjaciel. Ma dziewczynę - dodałam. Nie byłam tego pewna, ale jednak powiedziałam to Adzie. Inaczej by mi tego nie odpuściła. Ale tak zazwyczaj mają przyjaciółki.
- No niech ci będzie - poddała się i zaczęła opowiadać bardziej szczegółowo o swojej wizycie u Michaela.
Kilka minut później weszłyśmy już na moją ulicę. Słuchałam tego co mówiła Ada. Byłyśmy już kilkanaście posesji od mojego domu, kiedy nagle zauważyłam coś co sprawiło, że gwałtownie przystanęłam.
- Sel, coś się stało? - zapytała od razu Ada.
- Przepraszam cię, ale chyba jednak nie będę mogła z tobą iść dzisiaj do tej galerii. Zapomniałam, że dzisiaj przyjeżdża siostra matki - wymyśliłam na poczekaniu. Miałam nadzieję, że Ada mi uwierzy.
- Nie ma sprawy. Rozumiem. To leć do domu, tylko zadzwoń wieczorem. Pa - uściskała mnie i po chwili zniknęła już z zasięgu mojego wzroku skręcając w sąsiednią uliczkę, która prowadziła do jej domu.
Ponownie przystanęłam na chwilę w miejscu. Nie mogłam uwierzyć. Na podjeździe mojego domu stało białe Audi, a o nie stał oparty młody chłopak z rękami w kieszeni. Widocznie na kogoś czekał.
Zaczęłam biec w jego stronę. Chłopak mnie zauważył i zaczął iść w moją stronę, a ja po chwili wpadłam w jego ramiona.
- Stęskniłam się - szepnęłam mocno się do niego przytulając.
O matko, cudowny! A ta końcówka. To na pewno Neymar *,* aj.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny. ;*
Cudoo ! <3 /neymarovaa
OdpowiedzUsuńA kiedy next ? :* / neymarowa ?
UsuńJeszcze nie wiem, rozdział cały czas w przygotowaniu ;)
UsuńCzekam z niecierpilwoscia na kolejny rozdzial! Mozesz pisac troche dluzsze rozdzialy ;*
OdpowiedzUsuńDzięki :) Mogłabym pisać dłuższe, ale wtedy byłyby o wiele rzadziej z racji tego, że nie mam wystarczająco czasu... Z resztą na razie jest mi też czasami trudno pisać z powodów technicznych, dlatego wychodzą długości takie a nie inne :/ A jeszcze innym powodem jest to, że po prostu chciałam skończyć rozdział akurat w tym momencie ;) Ale oczywiście postaram się nad tym popracować :*
UsuńTym chłopakiem musi być Neymar bo któżby inny miał białe Audi? Czekam na kolejny rozdział :*** Ney21
OdpowiedzUsuńNo któż inny może mieć białe Audi.... no oprócz ojca Sel i naszych piłkarzy no to tylko Neymar ;)
UsuńJeju, jeju, jeju! Jaki cudowny rozdział!!! I w ogóle to całe opowiadanie! Nie mogę się doczekać kolejnej części!! Buziaki ;**
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do LBA. ;) Po info zapraszam tu: http://somos-una-familia.blogspot.com/2015/08/lba.html
OdpowiedzUsuńOoooooo jaki on jest uroczy <3
OdpowiedzUsuńCudo cudo CUDO!!!! Rozdział przewspaniały!!! Jak zawsze;**
OdpowiedzUsuńKochana przepraszam że mnie tak długo nie było, ale przez wyjazdy wogule nie miałam czasu i internetu;( ale postaram się już być na bierząco;***<333