~ Zdradzasz mnie, Neymar?
- Już cię lubię zaśmiał się Dani, kiedy już skończył jeść u nas obiad.- Nie, no, dzięki! - odpowiedziałam, uderzając go w ramię. - Więcej do Neymara nie przyjadę.
- Ej, no! To jego wina! Czemu ja mam za niego obrywać! - głos zabrał Neymar.
- Ale to jest twój przyjaciel.
- Już nie.
- Zdradzasz mnie, Neymar? Wolisz Selenę ode mnie?
- No wiesz, ja wiem, że my się znamy od dziecka, i że ty jesteś moim najlepszym przyjacielem, ale Selena... Selena to Selena. Więc niestety będziesz się chyba musiał z tym pogodzić, że to ona jest na pierwszym miejscu - powiedział Junior, a Dani natychmiast zaczął udawać, że płacze. Oni naprawdę po zakończeniu kariery powinni zostać aktorami. Zarobią na tym więcej niż na tej swojej piłce.
- Oj Dani, nie martw się, dzisiaj wrócę do domu i w najbliższym czasie będziesz miał Neymara tylko dla siebie - nie mogłam opanować śmiechu. Chciałam powiedzieć to poważnie, ale to graniczyło z cudem.
- Jak to dzisiaj wracasz do domu? - zapytał Dani.
- No właśnie Selena, jak to wracasz do domu?! - zawołał zdziwiony Neymar.
- Dzisiaj doszłam do wniosku, że to trochę niezręczne, że siedzę ci na głowie. W końcu mam swój dom i nie powinnam przesiadywać w Barcelonie. Z resztą muszę wrócić do szkoły, ty masz treningi, a niedługo wracają moi rodzice i wypadałoby, żebym była wtedy w domu - powiedziałam. Tak, postanowiłam wrócić do Mountblanc. Choć wcale mi się nie spieszyło i choć bardzo chciałabym zostać na dłużej u Neymara. Ale nie mogłam. A z resztą musiałam porozmawiać z Adą. Musimy sobie coś koniecznie wyjaśnić.
- Ale... ale... ja nie chcę, żebyś wracała. Wolałbym, żebyś tu ze mną została.
- Zostań choć jeszcze jeden dzień! Chłopacy tak bardzo chcieli cię poznać! - apelował Dani.
- Niestety, przekaż im, że może następnym razem. Teraz już naprawdę muszę wracać - byłam konsekwentna w swoich decyzjach.
Spojrzałam na Neymara. Nie odzywał się, schował twarz w dłoniach. Wiedziałam, że na pewno nie płacze. Po prostu chyba nad czymś się zastanawiał. Zawsze tak robił.
Nagle wstał z krzesła, na którym siedział i podszedł do mnie. Przytulił się i był już całkiem inny niż jeszcze przed chwilą. Chyba pogodził się z tym co zdecydowałam.
- Masz rację - powiedział, potwierdzając moje myśli. - Powinnaś wrócić, a ja nie powinienem cię tu zatrzymywać.
- Pozwolisz jej tak po prostu pojechać? - spytał Dani.
- Bez przesady, przecież nie jest moją własnością, żebym mógł rozkazać jej tu zostać. Ale wrócisz tu, prawda? - zwrócił się do mnie.
- Wrócę, wrócę - zaśmiałam się. - A nawet jeśli nie, to jestem pewna, że odwiedziłbyś mnie w Mountblanc.
- To jest bardziej niż pewne. Więc, o której jedziesz?
- Wieczorem. Pewnie jakoś około dwudziestej, żebym o dwudziestej drugiej była już na miejscu.
- Chyba zwariowałaś, że pozwolę ci jechać tak późno!
- Oj, nie udawaj już takiego troskliwego. Chyba nie bez powodu dostałam prawko, nie?
- Oj, no.... niech ci już będzie.
- No, i tak ma być - powiedziałam radośnie, po czym wróciłam do salonu, a za mną oczywiście podążyli chłopacy. Junior usiadł na kanapie, a ja położyłam się niej, kładąc głowę na jego nogach. Dani usiadł w fotelu obok. Oglądaliśmy telewizję czasami wymieniając między sobą jakieś uwagi Neymar oczywiście bardziej niż oglądaniem zajmował się bawieniem moimi włosami. Ja też szczerze mówiąc nie zwracałam uwagi na to co leciało w telewizji aż do momentu, w którym zaczęły się wiadomości związane z FC Barceloną. Mówiono o kolejnych meczach i najbliższych otwartych treningach aż w końcu rozpoczęły się najnowsze informacje o piłkarzach. Zauważyłam, że Dani chciał przełączyć na inny kanał, ale wystarczyło jedno moje spojrzenie, żeby odłożył pilot z powrotem na swoje miejsce. I wtedy właśnie zaczęto mówić o Neymarze:
" Barcelońska "11" w końcu znalazła swoją drugą połówkę! Od czasu kiedy Neymar po niezbyt optymistycznym dla Brazylii Mundialu rozstał się z modelką i aktorką, Bruną Marquezine gwiazda Barcy pozostawała samotna. Aż do momentu, w którym kilka tygodni temu związał się z inną brazylijską modelką. Piłkarza i modelkę przyłapano w jednym z hoteli w Rio de Janeiro. Zapewne, gdyby nie to, nadal nikt nie dowiedziałby się o ich krótkim jak dotąd związku. Mimo to życzymy gwiazdom długotrwałego i owocnego związku."
W pierwszym momencie, gdy to usłyszałam, zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Spojrzałam na Neymara i na Daniego. Oboje wyglądali jakbym zaraz miała na obojga nawrzeszczeć. A ja już opanowana nadal zachowywałam kamienny wyraz twarzy,
- Jak się pisze to nazwisko? - spytałam bez żadnych emocji.
- Selena...
- Jak się to pisze - przerwałam Neymarowi, który zapewne chciał mi już coś wytłumaczyć. Chłopacy podyktowali mi imię i nazwisko tej dziewczyny, a ja spróbowałam znaleźć ją w internecie. Junior patrzył spięty na to co robiłam. A ja przez wyszukiwarkę sprawdziłam jak wygląda ta cała jego "nowa dziewczyna". Po obejrzeniu kilku zdjęć zaczęłam się śmiać.
\- Chyba nie w twoim typie, co, Junior? powiedziałam po chwili, a chłopacy odetchnęli z ulgą.
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło, że w to nie uwierzyłaś! Pamiętaj, że jesteś tylko ty - powiedział Neymar, już o wiele bardziej rozluźniony.
- Bez przesady Junior, znamy się chyba na tyle długo, że wiem jaka dziewczyna jest w twoim typie, a jaka nie. Więc nie wyobrażam sobie ciebie z tą dziewczyną. Ale na wszelki wypadek, gdybyś zmienił zdanie to poinformuj mnie o tym, bo nie chciałaby się o tym dowiedzieć z telewizji - powiedziałam, na co Neymar zaczął się śmiać.
- Jeśli kiedykolwiek zmieniłbym zdanie, czego oczywiście nie zrobię, to dowiedziałabyś się o tym osobiście - zapewnił mnie niemal od razu.
- Więc teraz już tak z czystej ciekawości: znasz ją? - wiem, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale musiałam o to zapytać, no po prostu musiałam.
- A nie uderzysz mnie? - spojrzał wymownie na poduszki, które leżały w zasięgu mojej ręki, choć ja nadal leżałam na jego nogach.
- No wiesz, to zależy od tego co mi powiesz...
- Poznaliśmy się na jednej z imprez organizowanych w Brazylii, w tamte wakacje. Później ona pojawiła się na kilku meczach reprezentacji na Copa America, a ostatnio spotkaliśmy się, kiedy byłem przez kilka dni w Rio. Ale nic między nami nie ma.
- Mogę poświadczyć, że tak było! - zawołał Dani, o którego obecności już prawie zapomniałam.
- A ty skąd to wiesz? Za przyzwoitkę robiłeś? - zaśmiałam się. Znowu.
- Hello, ja chyba też gram w reprezentacji, nie?
- To wy ostatnio graliście jakiś mecz w kadrze? - zapytałam zdziwiona.
- Brawo za spostrzegawczość! - śmiał się Dani. - A tak w ogóle to Neymar mówił ci już o swoich planach? - dodał, co bardzo mnie zaciekawiło.
- Nieeee... A ma wobec mnie jakieś plany? - spojrzałam wymownie na Juniora.
- No, bo wiesz... - zaczął Dani, ale nie dane mu było skończyć.
- Panu już dziękujemy - zawołał Neymar, po czym cisnął w niego poduszką. A jeszcze przed chwilą się bał, że to ja jego nią uderzę. Ale chyba starszy Brazylijczyk zrozumiał aluzję, bo podniósł ręce w geście poddania się.
- Dobrze, dobrze, ja już nic więcej nie mówię - zawołał.
- Dani, gadaj o co chodzi! - powiedziałam groźnym tonem, ale czego mogłam się spodziewać... Męska solidarność, Dani przecież będzie trzymać stronę Juniora. - No Junior! Zlituj się żeś nade mną i powiedz mi o co chodzi! - obrałam inną drogę. Choć szczerze mówiąc bardzo wątpiłam, że mi się uda.
- Powiem ci jak już jego z nami nie będzie - powiedział Neymar, wskazując głową na Daniego, a ja spojrzałam na Alvesa, który wpatrywał się w nas jak w jakąś dobrą telenowelę w telewizji, jedząc przy okazji popcorn. Widocznie dobrze się bawił. Ale skąd on wziął ten popcorn?!
- Dani, ja cię bardzo lubię, ale wynocha, bo tu dorośli muszą porozmawiać!- zawołałam, na co nasz przyjaciel zaczął się śmiać. Tak, zdecydowanie Dani ma takie samo poczucie humoru, jak ja i Neymar.
- Już mnie nie ma! - odpowiedział, zamykając oczy i zatykając uszy. Głupek.
- Odwróć się - dodał Neymar, a Dani natychmiast wykonał jego prośbę. Oj, Dani, Dani, skąd ja to wiedziałam, że będziesz próbował podsłuchiwać?
- No to co miałeś mi powiedzieć? - przeniosłam uwagę na Neymara, który patrzył rozbawiony na swojego przyjaciela.
- Że cię bardzo kocham.
- Jakbym już tego nie wiedziała! No powiedz!
- Powiem ci później - puścił do mnie oczko i zawołał do przyjaciela: - Już się możesz odwrócić!
- Tylko tyle?! Ja tu liczyłem na coś głębszego!
- Dani, głupoty opowiadasz, przecież ty liczyć nie umiesz - śmiał się z niego Junior.
Dani został u Neymara aż do wieczora, do momentu, w którym miałam wracać do Mountblanc. Przy okazji miałam odwieźć przyjaciela do domu. Szykuje się pogawędka z Alvesem. Kto wie, może coś jednak mu się wymsknie.
Spakowałam swoje wszystkie rzeczy i zeszłam na dół gdzie czekali na mnie Dani z Neymarem. Alves cierpliwie wyczekiwał aż w końcu pożegnam się z Juniorem.
- To powiesz mi jakie masz plany? - spytałam już po raz ostatni, tracąc jakąkolwiek nadzieję, że czegoś się od niego dowiem. Ale na szczęście jest jeszcze Alves.
- Wszystkiego się dowiesz. Wkrótce.
- Oh, no, Ney!
- Lubię, kiedy tak do mnie mówisz - na twarzy Neymara zagościł wesoły uśmiech. Chciał zmienić temat. Ale no niech mu będzie.
- Powiedziałam tak do ciebie pierwszy raz.
- I właśnie dlatego powinnaś to robić częściej.
Junior jeszcze pocałował mnie na pożegnanie, ja się do niego przytuliłam i razem z Danim opuściliśmy jego dom.
- Wyjeżdżasz i znowu się zacznie - westchnął Dani, wsiadając do samochodu. Spojrzałam na niego zdziwiona. Co miał na myśli?
- Niby co ma się znowu zacząć?
- Użalanie Neymara się zacznie. Ty sobie nawet nie wyobrażasz co to było, kiedy on wrócił od ciebie, po tym jak ci wszystko powiedział. Żyć się z nim nie dało!
- A więc to dlatego chłopacy tak bardzo chcieli mnie poznać! - tak, doznałam oświecenia. To o to chodziło!
Oj tak. Nawet nie wiesz jak fajnie było zobaczyć Neymara znowu takiego radosnego. Szczęście biło od niego na kilometr!
- Nie wiedziałam, że tak bardzo się cieszył z tego, że przyjechałam i się pogodziliśmy. A właśnie, Dani. Przecież wiem, że wiesz o co chodzi z tymi panami Neymara. Błagam cię, powiedz mi! W końcu to ty zacząłeś ten temat! - najwyższy czas rozpocząć akcję: "wyciągnąć wiadomości od Alvesa."
- Tylko mu nie mów, że o wszystkim dowiedziałaś się ode mnie. Chodzi o jego wyjazd - zdradził mi, a mój uśmiech momentalnie zniknął. Przestraszyłam się i to nie na żarty. Myśl, że Ney miałby wyjechać z Hiszpanii była dla mnie nie do zniesienia.
- Ale... ale... jak?!
- Nie bój się. Nie wyjeżdża na długo. I wcale nie tak daleko. Ciekawiło mnie po prostu czy już ci o tym powiedział - usprawiedliwiał się Dani.
- Ale Dani, zlituj się nade mną, przecież ty wiesz gdzie on wyjeżdża!
- Ja już nic więcej ci nie powiem. I tak już za dużo ci zdradziłem. O resztę musisz pomęczyć Neymara.
- A żebyś wiedział, że tak zrobię - przemknęło mi przez myśl, ale nie wypowiedziałam tego głośno. W końcu Dani i tak wiedział, że będę męczyć o to Juniora aż w końcu mi wszystkiego nie powie.
Dlatego też o nic więcej nie pytałam Alvesa. Niby jest takim barcelońskim błaznem, ale jak coś postanowi to będzie uparty jak osioł...
Droga do jego domu zajęła nam może trochę ponad 15 minut. W końcu wszyscy znamy te korki na barcelońskich ulicach. Dani podziękował, pożegnał się ze mną i znowu zostałam sama. Mogłam w końcu wracać do domu. Wyjeżdżając z Barcelony dostałam wiadomość od Neymara:
"Zadzwoń jak tylko będziesz w domu, moja mała księżniczko. Martwię się o ciebie."
Na moje usta mimowolnie wkradł się radosny uśmieszek.
Przekręciłam klucz w zamku i weszłam do domu. Oczywiście byłam w nim sama. Poszłam do pokoju, rozpakowałam torbę i dopiero wtedy przypomniało mi się, że muszę zadzwonić do mojego zdecydowanie nadopiekuńczego piłkarzyka. Jednak najpierw ujrzałam nową wiadomość od Ady:
"Musimy jutro koniecznie pogadać. Wpadnij do mnie po ósmej. Zajęcia zaczynamy o jedenastej."
Sama chciałam przecież z nią bardzo porozmawiać, ale dopiero teraz czuję, że coś się święci, Tylko jedno mnie wtedy zdziwiło: skąd ona wiedziała, że wróciłam już do Mountblanc?
Udało się! Skończyłam! Jestem z siebie naprawdę dumna :D Mam nadzieję, że się Wam spodobało, bo następny rozdział.. będzie pewnego rodzaju konfrontacją Sel z rzeczywistością :D Rzeczywistością, która jest okrutna. Takie małe zapowiedzenie kolejnego rozdziału :D
Zakładam najprawdopodobniej kolejnego bloga z opowiadaniem! Prolog i pierwszy rozdział mojego nowego dzieła możecie znaleźć na fotoblogu, do którego link jest... na pewno gdzieś na stronie :D (Znajduje się w zakładce "Tu mnie znajdziecie ;) )
Pozdrawiam i życzę udanego przyszłego tygodnia :D Mnie czekają zawody i podpisywanie, a co u Was?